eva15
20.08.11, 00:15
W eurolandzie Absurdystan osiągą swój kolejny, wyższy etap rozwoju, którego ostatecznym celem jest kompletny skok na niemiecką kasę.
Z solidarnej pomocy dla PIGSów jako 1. wyłamała się właśnie Finlandia. Skądindąd całkiem słusznie zażądała od Grecji gwarancji na swoje pożyczki dla niej udzielane via fundusz ratunkowy. To z gruntu rozsądne - tak postępuje każdy roztropny wierzyciel udziejac kredytu, a Finlandia jest roztropnym wierzycielem dbającym o interesy własnych podatników.
Jako, że wśród 17 krajów funduszu tylko 5 z nich ma AAA, każdy kraj z AAA jest cenny, bo powoduje niższe oprocentowanie kredytów zaciąganych przez fundusz. Finlandia swym AAA zaszantażowała pozostałych członków funduszu i jako 1. wywałczyła sobie, by Grecy w zamian za jej pomoc złożyli u niej zabezpieczenia finansowe równe wysokości tej pomocy. Początkowo Finladia żądała roztropnie wartości materialnych (np. nieruchomości) ale po naciskach zgodziła się niechętnie na papierzyska, czyli na euro. Ponieważ jak wiadomo Grecja kasy nie ma, sumę tę da jej fundusz pomocowy, po to by ona mogła przekazać ją Finlandii. 1/3 tej sumy dla Finlandii wyłożą Niemcy.
Pomysł tak się spodobał Holandii, Austrii i Słoweni, że i one szybko zgłosiły chęć otrzymania zabezpieczeń w zamian za pomoc dla Grecji. Czyli kolejne kraje mogą zażądać głównie od Niemców zabezpieczenia (via fundusz) ich pomocy dla Grecji.
Aby Niemcy czasem nie wpadli na podobny pomysł austriacka minister ustaliła, że Niemcom i Francuzom nie wolno żądać takich gwaracji, bo ich udział w bankach greckich był znacznie większy niż pozostałych krajów eurolandu. To, że w przypadku Niemiec to kompletna nieprawda, nikomu nie przeszkadza, legenda twardo się trzyma i jest równie silna jak ta, że Niemcy są największym beneficjentem euro.
Tak więc jeśli sprawy rzeczywiście rozwiną się w tym kierunku - na koniec każdy kraj eurolandu zażąda gwarancji (czyli pieniędzy) od funduszu eurolandu na pomoc dla Grecji. Można przypuszczać, że Francuzi w razie czego też coś wymyślą, by mieć prawo do otrzymania tych gwarancji. Na placu boju BEZ żadnych gwarancji pozostaną na koniec Niemcy.
Jak słusznie pisze Handelsblatt:
"Alle Wege zur Lösung der Euro-Krise führen zur Schatzkammer der deutschen Steuerzahler."
czyli:
"Wszystkie drogi do rozwiązania kryzysu euro prowadzą do skarbca niemieckich podatników".
www.handelsblatt.com/politik/international/scheitert-europa/4520840.html?p4520840=2
Nie inaczej będzie zapewne z eurobonds, jeśli zostaną wprowadzone, czego ostro żądają PIGSy. Zadłużeni nie proszą, lecz żądają dalszej pomocy i to szybko.
Jak to coraz częściej ujmują niemeccy forumowicze (głównie czytelnicy FAZ) - reparacjom wojennym nie ma końca, przeciwnie teraz wybuchają z siłą większą niż pi I WS i bezpośrednio po II WS razem wziętymi.
Można przypuszczać, że EU zbudowana a takiej "solidarności" wcześniej czy później padnie z hukiem. Napóźniej wtedy, gdy agencje ratingowe ogłoszą obligacje zadłużonych po uszy Niemiec jako śmieciowe.