de_oakville
11.10.11, 12:44
Niewykluczone, ze juz niedlugo chinski zostanie pierwszym jezykiem swiata. Z pewnoscia jednak niepredko "zdetronizuje" on angielski chociazby z tej prostej przyczyny, ze Indie, ktorych ludnosc w niedalekiej przyszlosci przekroczy liczbe ludnosci Chin, angielski juz dobrze znaja, natomiast chinskiego musialyby sie uczyc od poczatku. Przy ich dumie narodowej najludniejszego kraju swiata, nie przyjdzie im to z pewnoscia latwo. Istnieje jeszcze wiele innych przyczyn, na ktorych wymienianie szkoda tutaj i miejsca i czasu.
Wydaje sie jednak, ze chinski to mimo wszystko dobre "zajecie" dla ludzi mlodych i dla pokolen, ktore dopiero nadejda. Dla wielu osob mojego pokolenia, urodzonych 20-30 lat po wojnie, nie "umarl" jeszcze zupelnie "stary król", czyli jezyk francuski - pierwszy jezyk swiatowy przed II-ga Wojna. Precyzyjny, elegancki i "ladnie brzmiacy" dla ucha. Francuski to jedyny obok angielskiego jezyk swiatowy, ktory posiada w sobie cos, co moznaby okreslic jako "aureola jezyka swiatowego". W wiekszym stopniu niz na przyklad hiszpanski albo niemiecki posiada on owa "uniwersalnosc kulturowa". Kulture wyzsza niz wiekszosc krajow hiszpanojezycznych i latwiej przyswajalna dla ludzi innych kultur od kultury niemieckiej.
Aby wprowadzic nieco wesolosci - przed wojna, za takie pro-francuskie fascynacje, na wschodzie Europy (w ZSRR) nazwano by mnie z pewnoscia "dupolizkiem". Wiadomo przeciez, ze przez dlugi okres czasu rezim Stalina uwazal Francje za glownego wroga. Z tego powodu,
ze panstwo to bylo uwazane za "najsilniejsze militarnie" w Europie (pomogli przeciez Polsce w 1920). A w zwiazku z tym, kraj ten byl w ich oczach totalnie "zly", a zatem w aspekcie kulturalnym rowniez. Byc moze smiesznie brzmiace nazwisko francuskie "Dupas" (czytaj düpá) ma cos z tym "liskiem" wspolnego, choc dla Francuza nie jest ono wcale smieszne podobnie jak Dubois, Dupont, Duchemin. Pochodzi od "le pas" (miejscowosc o tej nazwie istnieje na przyklad w Kanadzie, w Manitobie), hiszpanski odpowiednik to "el paso" (miejscowosc o tej nazwie rowniez istnieje w Ameryce).
W sumie moje preferencje jezykowe to dwa germanskie (angielski, niemiecki) i dwa romanskie (francuski, portugalski). Obecnie sa w Polsce ksiazki do nauki kazdego jezyka. W PRL-u podstawy portugalskiego zdobywalo sie z ksiazek zagranicznych (np. "Weltsprache portugiesisch", Max Hueber Verlag). "Swiatowy jezyk portugalski" uzywany w Brazylii, Portugalii, Angoli, Mozambiku, na Wyspach Zielonego Przyladka, w Timorze i w Macao. Bardzo podobny do hiszpanskiego, z tym ze znajac portugalski latwiej zrozumiesz hiszpanski niz odwrotnie. Ponadto do hiszpanskiego zrazaja mnie "walki bykow". Nazwa calkowicie mylaca, bo nie walcza ze soba wcale dwa byki tylko czlowiek i byk. Czlowiek uzbrojony jest we wlasna inteligencje oraz dlugi metalowy szpikulec, natomiast byk tylko we wlasna sile i w rogi, ktore mu dala natura. Konczy sie to najczesciej rzezia byka, przy oklaskach tlumow. Czasem jednak byk wynosi matadora na rogach.