eva15
13.11.11, 00:29
Cichcem, na palcach skrada się ku nam nowa, wyższa forma demokracji, taka bez wyborów powszechnych. "Rewolucja" arabska mająca wielkie sukcesy, zwłaszcza w Egipcie, dociera powoli do Europy, nie tylko w foprmie masowych protestów ale także w formie rządzenia. Oczywiście dociera od południa przez Morze Sródziemne, najpierw do najbardziej rozhuśtanych finansowo i ratingowo krajów - do Grecji i Włoch.
W Egipcie, jak wiadomo, obalono Mubaraka i jego miejsce zajął niewybieralny rząd "przejściowy", który ani myśli przejść, czyli przeminąć.
W Grecji i we Włoszech obalono właśnie dotychczasowe rządy (kulturalnie, bez wystrzału) i uznano, że pora na rządy "przejściowe" niepodlegające decyzjom bydełka wyborczego. Mają to być rządy "fachowców", "technokratów". Taki np. Papademos jest wybitnym fachowcem - razem z GS fałszował greckie dane, by wepchnąć Grecję do eurolandu.
Początkowe ustalenia, że grecki rząd "przejciowy" zostanie zastąpiony poprzez wybory powszechne przypadające bodaj na pocz,. przyszłego roku, już są powoli zarzucane. Pojawiają się propozycje, by ten rząd trwał co najmniej do 2013 r., bo już teraz wiadomo, że jest dobry i potrzebny. Podobny scenariusz czeka zapewne Italię.
W sumie, mówiąc cynicznie, to chyba słusznie - w Europie wybierano jak dotąd między cholerą a dżumą , były dwie, trzy partie coraz bardziej do siebie podobne i tyle. Niby to trochę lepiej niż w Egipcie, bo tam wybór był między Mubarakiem a Mubarakiem, ale też w sumie też było cienko. Po diabła więc wybory? To tylko kosztuje, a trzeba oszcządzać i zaciskać pasa, bo społeczeństwa eurolandu , jak wiemy z mainstreamu (bo nie z codzienności) żyją ponad stan.
Demokracja postmodernistyczna ma nowy wynalazek - niewybieralne rządy "fachowców" pod kontrolą międzynarodowego kapitału i MFW. Jeśli to się sprawdzi w Grecji i we Włoszech ma szansę na rozpowszechnienie, bo dobro musi być dostępne dla wszystkich.