romrus
13.11.11, 17:15
Jak to przyjemnie, kiedy pisza nie zawodowy dziennikarzyny, a zwykle ludzi.
Ten Pan pracuje w branzy turistycznej i na co dzien ma do czynenia z Rosjanami i Polakami.
I kiedy takich ludzi, jak Pan Mroczek, zostanie wiekszosc, wszystko sie znormalizuje.
„Kto się boi czarnego luda” – ta zabawa z dzieciństwa przypomina mi się ilekroć słyszę opinie rodaków o Rosjanach. Niby Słowianie, niby swoi, bo to „do bitki i do wypitki”, ale gdzieś tam głębiej tkwią uprzedzenia i lęki z czasów minionych.
A w ostatnich latach upodobniliśmy się do siebie bardziej niż sądzimy. Zaryzykuję nawet twierdzenie, że charakterem narodowym bliżej nam do Rosjan, niż do innych sąsiadów. Niestety w Polsce nie mamy zbyt wielu okazji by Rosjan poznać osobiście, więc owe lęki nie znikają. Jako typowa postawa wciąż utrzymuje się mieszanka kompleksów wyższości i niższości, sympatii i zawiści, drwiny i podziwu."
Większość Polaków, (a przynajmniej ci pamiętający co najmniej lata osiemdziesiąte XX wieku) chciałoby traktować „ruskich”, jakby przybyli ze Związku Radzieckiego - czyli przyjaźnie, ale protekcjonalnie. Wynika to z przekonania, że Rosjanie wiele nam zawdzięczając, winni są wdzięczność i szacunek. Ileż to razy słyszałem (we własnym domu rodzinnym też), że wszystko co „zachodnie” i nowoczesne, czy to w dziedzinie kultury, polityki czy artykułów konsumpcyjnych - wszystko dotarło do nich przez Polskę. To nieuzasadnione przekonanie o naszej wyższości, po rozpadzie ZSRR podtrzymywały „ruskie bazary” rozsiane po wschodniej Polsce w latach dziewięćdziesiątych oraz widok samych „ruskich” - odzianych w błyszczące dresy, ze złotymi łańcuchami i zębami. Wtedy jeszcze byli biedni, jeszcze nie umieli zachować się w hotelu na śniadaniu itp. Ale po 2000 roku wszystko się zmieniło, dzisiejsza Rosja ani Polski nie potrzebuje, ani nie zauważa. A my tkwimy przy naszych dziwacznych wyobrażeniach."
Calosc:
przewodnik.onet.pl/europa/rosja/reportaze/wodka-zakupy-i-spiew-rosjanie-na-wakacjach,1,4846434,artykul.html