Wizyta Obamy...powiedzmy reportaz

17.11.11, 01:12
Antypody odwiedzil Obama,Prezydent kraju z ktorym AU ma doskonale stosunki od wielu wielu lat i premierzy sa prawdziwymi przyjacielami Ameryki a nie jakimis ,marnej jakosci samozwanczymi podrobami....

Przygotowania trwaly kilka dni, Canberra-stolica to miasto jedynie biurokratow(podobnie jak Washington minus czarne slumsy) wczoraj biura pozamykano,szkoly czesciowo tez,ulice sprzatano,trawniki malowano(tylko na trasie przejazdu),fasady frontowe budynkow odnawiano rowniez,pelna komuna jednym slowem ,czasy ktore krytykowano/nasmiewano sie na chwile znow wrocily
Oddzialy saperow sprawdzaly kazda studzienke kanalizacyjna,psy niuchajace sciagniete ze wszystkich lotnisk AU...niuchaly ,pletwonurkowie penetrowali lokalne jezioro choc Prezydent nie zblizy sie tak nawet na kilkast metrow,przylot innych samolotow na lotnisko wstrzymano 6 godz wczesniej a mysliwce RAAF (F/A-18) patrolowaly przestrzem powietrzna wokol Canberra pare godzin przed przylotem dostojnika by w razie czego odstrzelic teroryste od ktorych tutaj roi sie tak w wodzie na ziemi jak i w powietrzu(sic)

Na lotnisku witali Prezydenta wybrani przedstawiciele wladz,odpowiednio dobrana(kolorowa?)
grupka dzieci szkolnych i amerykanski secret service, ktorego liczebnosc przynajmniej dwukrotnie przekraczala ilosc witajacych aussie.
Po powitaniu Obama wsiadl do pancernej ciezarowki(built on the chassis of a GM truck, powered by a fuel-guzzling 6.6-litre V8 diesel engine) o ktora dalej trwaja spory(tajemnica)
wazy 8,10 czy nawet 15 ton?? i pojechal wraz z obstawa w kolumnie 40 podobnych samochodow do Parlamentu, ktory sam w sobie przypomina bunkier(na dachu kosza regularnie trawe) gdzie amerykanska ochrona nie chciala wpuscic nawet przydoopasa naszej premier (taki dla picu, ona ...chyba??) ,tubylca nie bylo widac w promieniu kilometra-strefa zamknieta.
Nastepnie pojedli,popili straszac sie w trakcie nawzajem,terorystami i Chinami!!!!
co dla AU jest nowoscia gdyz dotychczas straszono Indonezja.

Dzisiaj Obama palnie mowe w Parlamencie,nastepnie wsiadzie w samolot i poleci na pare godz. do Darwin.....no wlasnie w tym Darwin jakby garnitur zrzucil,glany tez,zalozyl T-shirt i klapki na nogi,pies z kulawa nogom? by go nie rozpoznal bo aborgenow i wszekiej mieszanki azjatycko-aborygenskiej jest tam skolko ugodno.
Odpoczal by troche chlopina,poszwedal sie wsrod ludzi mu podobnych,na piwo do pubu wpadl nawet do meczetu moglby zajrzec,nigdzie na swiecie takiej okazji nie bedzie mial.

Wkrotce opusci ten naprawe przyjazny mu kraj,pozostawiajac podobnie jak poprzednio Bush uczucie ulgi...wreszcie pojechal,zycie wroci do normalnosci.
Jest to jeszcze jeden przyklad do jakich absurdow doprowadza paranoia strachu .
Pomyslec,ze lata temu ludzie sami chcieli kogos waznego zobaczyc,czasami tlum spedzalo sie na sile,dzisiaj Prezydenta USA izoluje sie od ludzi,miasta ktore odwiedza wygladaja jak wymarle,smutne to.
    • gosc88 Tez sie zastanawiam, przed kim 17.11.11, 06:08
      tak bardzo chronia Obame ????? Z tego co widze to wszyscy (poza jednym malym kraikiem na swiecie) go przynajmniej toleruja.

      W przeciwienstwie do Busza ktoremu nic nie grozilo (przede wszystkim w tym malym kraiku) Obamie powinni troche poluzowac te "security measures" bo facet tez pewnie chcialby zmieszac sie z tlumem i dac niejednemu duzego huggga.
    • polski_francuz Cesarz to ma ciezkie zycie 17.11.11, 08:29
      ale chetnie bym sie zamienil. Bylem chyba raz w Canberze. I wydawalo mi sie ladnym miastem, jak prawie wszystkie w Australii. Jest niezly uniwersytet gdzie jeden z moich kolegow z Monashu pracuje.

      A Darwin, ach, ach gorace i luzne miasto skad warto sie wybrac do rezerwatu gdzie byl Crocodile Dundee krecony. North Western Territory czy cos.

      Jeszcze bym Obamie polecil Alice Springs i te chodniki i ulice schowane (doslownie) w pustyni.

      I do tego ma transport do dyzpozycji. Na moje wakacje australijskie piloci zastrajkowali i premier ich musial z pracy wyrzucic.

      Tak, tak, cesarz to ma fajne zycie.

      PF
      • igor_uk 1978 rok maj miesiac. 17.11.11, 10:24
        Nam ,uczestnikam uroczystych obchodow,zwiazanych ze swietowaniem 325 rocznicy zjednoczenia Rosji i Ukrainy byla podana radostna wiadomosc,ze nas dzis odwiedzi naszx lubimyj Leonid Iljicz Brezniew .I tak stalo sie.Nikogo nie przeswietlali,nie zauwazylem zadnej dzialalnosci sluzb bezpeczenstwa .Brezniew podjechal w limuzynie ,w ktorej oprocz niego byl kierowca ,jakijs gosc z przodu (chyba bodyguard) i jeden,co siedzial obok niego.Ten ostatni zostal sie w samochodzie,jak i kierowca. Napewno w tlumie byli ludzi z KGB ,ale tego nie wyczuwalo sie.Spotkanie bylo bardzo sympatycznie,Brezniew ciagle podkreslal,ze to on sam jest symbolem tego zjednoczenia,zartowal i w ogole robil wrazenie czlowieka,ktory wszystkich lubi .
        Brezniew,jak widac,nie bal sie swojego narodu.czego nie mozno powiedziec o obecnych przywodcach na Swiecie,ktory odgradzaja sie od ludu.
        • misterpee Re: kazda ambasada USA jest jak forteca 17.11.11, 11:13
          Na dachu Kongresu USA stoja zamaskowani straznicy , psy i policja przed budynkiem. Tego sie nie widzi przed Reichstagiem, Kanzlerampt, a nawet kolo Kremla.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja