borrka
04.12.11, 10:02
Pisalem juz, ze uwazam pilke kopana za rozrywke lower lower class i guzik mnie obchodzi, kto z kim i po co lata po boisku, na ktorym moznaby zasadzic kartofle.
Na eksport , wiadomo dokąd :).
Ale tym razem ciekawy jest aspekt geopolityczny:
EURO jest debiuten Ukrainy na europejskich, excuses-moi, salonach.
Dla standardowego zjadacza unijnego komisniaka wg EN DIN XXXX, "Malorosja" istnieje raczej, jako zbuntowana ruska prowincja, podbierajaca gaz Matuszce.
Takie sa skutki moskiewskiej propagandy i, juz czysto ukrainskiego, bezholowia.
Europejski obywatel, ktory slyszal o Kozakach, moze w kregu znajomych uchodzic za eksperta od Wschodu.
Jesli organizatorzy doloza wysilku, ta biala plama "na stepach Azji" zaistnieje w swiadomosci kibicow, jako wielkie, odrebne panstwo. .
Jesli doloza maksimum wysilku, moze niektorzy, ale nie liczylbym na zbyt wielu, pojma, ze to kultura setki lat starsza od moskiewskiej (wielkoruskiej) i specyficzna, ani rosyjska, ani europejska w czysto zachodnim rozumieniu .
Kijow, troche podpicowany, bedzie powalajacy.
Zabytkami, pieknem geograficznym, zyczliwymi ludzmi.
Sało powinno trafic do Mc Donalds na okres mistrzostw !
Message propagandowy dla zachodnich przyglupow:
Nie jestesmy Moskalami, Gogol, to Ukrainiec, reprezentujemy najstarsza panstwowosc na Wschodzie Europy (to juz bardzo trudne dla kibicow z Castorp-Rauxel).
I starczy.