j-k
08.02.12, 11:48
a tfuj tekst to zwykly belkot-postkomucha - nievzwodzie.
W latach 1991-98 czyli przez prawie cala prezydenture Jelcyna jezdzilem regularnie do Rosji.
Jelcynowi przyszlo sie zmierzyc z rezultatami komunizmu, wszechwladza partyjniakow i urzedasow, oraz bezpieki, ze zmniejszeniem gigantycznej, przezerajacej zasoby kraju armii itd...
I nie majac srodkow po upadku ustroju i rozpadzie ZSRR poradzil sobie z tym przyzwoicie.
Widzialem po raz pierwszy ludzi, ktorzy nie bali sie mowic, co mysla, choc nie raz bylo to myslenie "zyczeniowe", ale takiego i na zamoznym Zachodzie sporo...
Kontaktowalem sie (z racji uczestnictwa w ruchu drogowym) z ichnia milicja
i widzialem ich zupelnie nowy stosunek do CZLOWIEKA.
Putin dostal po Jelcynie Rosje NA TACY. Z racji wyzszych cen ropy uporzadkowal gospodarke
(ale to w tych warunkach potrafilby kazdy).
Mentalnie, jesli chodzi o rozwoj czlowieka - dokonal kroku do tylu, a nie do przodu.