eva15
14.03.12, 18:04
Spiegele się ocnął (bo już pora najwyższa) i zamiast zwyklej propagandy wojennej zaczął sączyć trochę prawdy o syryjskiej "opozycji" i jej marnych szansach na wygraną. Gazety pisze, że bez interewencji z zewnątrz podobnie jakw Libii sami "powstańcy" nie dadzą rady obalić Assada. W Libii pomogły demokratyczne bomby, w Syrii, znając syryjskie wyposażenie przeciwlotnicze, nikt się jakoś nie kwapi (moja uwaga).
Spiegl przyznaje, że ta uznana przez USA i EU Syryjska Rada Narodowa nie dość, że nie ma posłuchu w tzw. syryjskiej armii wyzwoleńczej, to jeszcze jest skłócona wewnętrznie i jeden po drugim uciekają z niej członkowie, dalej przyznaje, że rzekomy vice-minister, który zwiał od Assada, to żaden vice-minister lecz asystencik (inne źródła podają, że to były pracownik Shella), że nikt nie wie, gdzie znika kasa (w domyśle zachodnia, ha, ha). No i jak by złego było mało armia Assada przepędziła już "powstańców" ze wszystkich punktów z wyjątkiem ostatnich 2 miejscowości, ale i to długo już nie potrwa.
www.spiegel.de/politik/ausland/0,1518,821294,00.html
Co gorsza (to już dodatek ode mnie) Assad zaminował granice, więc nowym "powstańcom" trudno będzie przybyć, a obecnym trudno będzie uciec...
Jeśli Zachód nie wymyśli jakiegoś skutecznego wsparcia, to dzielne powstanie bezbronnego ludu syryjskiego upadnie, a francowaty i spółka się pochlastają.