Gość: polya
IP: *.icpnet.pl
12.03.02, 18:24
No i stało się. Amerykanie i ich sojusznicy wycofują się z gór Afganistanu.
Mieli rozgromić resztki Talibów i Al Qaedy. Zrzucono na te góry setki tysięcy
ton bomb (kulkowe, próżniowe, kasetonowe itd.)
Bombardowania i utrzymanie wojska w Afganistanie kosztuje Amerykanów co miesiąc
podobno 3 mld dolarow (aż się wierzyć nie chce, że tak drogo).
I jakie efekty? Dwa zestrzelone przez Talibów amerykańskie helikoptery i 8
zabitych - i to tylko w pierwszym dniu akcji. No i oczywiście codzienne
oświadczenia Pentagonu o setkach zabitych w wyniku bombardowań bojowników Al
Qaedy
Niestety okazało się, że to tylko oświadczenia, w prawdziwość których nie
chcieli uwierzyć nawet dziennikarze w CNN. Bliżej prawdy jest chyba jednak
dowódca broniących się terrorystów z Al Qaidy, który w dzisiejszym wywiadzie
dla pakistańskiej gazety przyznaje się do straty nie 400 ale 4 ludzi (słownie -
czterech).
Nie piszę tego aby krytykować naszych, w końcu, sojuszników. Chciałbym tylko
aby ktoś wskazał mi i rozliczył osoby odpowiedzialne za tzw. wojne z
terroryzmem.
Mija właśnie pół roku od 11 września i co mamy. Ano mamy Bin Ladena i mułłę
Omara na wolności, z 35 najbardziej groźnych terrorystów na świecie (tę listę
opublikowano po ataku na WTC) nie złapano chyba nikogo, siatka Al Qaedy w USA
nie została nawet tknięta (na do CIA wydaje te miliardy), a operacja ANAKONDA
to po prostu kompromitacja i powtórka z Somalii !!!
Do jasnej cholery, jak tak dalej pójdzie to Nowy Jork wyleci w powietrze o
wiele prędzej niż to się nam wszystkim wydaje ( o wągliku w hamburgerze,
sarinie w metrze, spadających samolotach na elektrownie atomowe itd. - nie
wspomnę).
Tylko jak do tego dojdzie, żeby mi potem qurwa nikt nie kazał znowu zapalać
świeczki w geście solidarności z Amerykanami. Wiele Polaków wtedy to zrobiło,
również ja. Ale przez te pół roku jakie już od tego czasu minęło ze strony
amerykańskich polityków zamiast "walki z terroryzmem" widzę ich przerażającą
głupotę (jakieś kretyńskie plany bombardowań Iraku, Iranu, Libii - co za kretyn
to wymyślił? Condoleza Rice? Czy oni nie mają wyobraźni, że grozi to konfliktem
już nie z terrorystami ale z całym światem arabskim, dobrze, że chociaż
politycy w Europie się od tego odcinają).
Gdzie są słynni agenci CIA? Gdzie są słynni amerykańscy komandosi (to po prostu
zwykli tchórze)? Gdzie jest słynna amerykańska armia.
Po chwili zastanowienia ja już chyba wiem gdzie oni wszyscy byli i są. Niestety
zawsze są i byli tylko w wyobraźni twórców z Hollywood....
Na koniec o jedno naszych amerykańskich sojuszników bardzo proszę aby w świetle
powyższego przestali nas Polaków na każdym kroku pouczać, oceniać i doradzać -
naszemu rządowi, nazsej armii, naszym komandosom - nie macie do tego moralnego
prawa.
Pozdrawiam wszystkich, z wyjątkiem nieudaczników z amerykańskiego rządu.