eva15
08.06.12, 00:04
Niemieckim(?) bankom, politykom i koncernom, które od dawna są międzynarodowe jest laska - wsio rawno, co się stanie, bo to nie oni płacą. Oni są , podobnie jak komisarze ludowi eurokołchozu, ponadnarodową nową arystokracją , która obraca się w innym świecie i zawsze ma kasę.
W międzyczasie w Niemczech obok intelektualistów, naukowców budzą się ci, którzy muszą pokryć te wszystkie rachunki. A tymi są, oprócz podatników żyjących z pracy najemnej, przedsiębiorstwa małe i średnie, z reguły w ręku rodzin, nie giełdy. Pracownicy najemni i te przedsiębiorstwa to praktycznie jedyni podatnicy, bo koncerny z Daxa dawno już nauczyły się, jak nie płacić podatków.
O ile pracownicy najemni , zwykli zjadacze chleba, są w swej masie hereogenni i ogłupieni mediami, o tyle ich pracodawcy - przedsiędsiębiorstwa małe i średnie, dające w Niemczech ca 70-75% ogólnego zatrudnienia już nie. Te firmy umieją liczyć i wiedzą, co je czeka. Stąd ich bunt, sprawna samoorganizacja i petycje do Bundestagu, by zaprzestać tego szaleństwa przejmowania cudzych rachunków. One tych 14 krajów eurolandu nie udźwigną:
www.spiegel.de/wirtschaft/soziales/euro-krise-familienunternehmer-wettern-gegen-rettungsschirm-a-837646.html