eva15
18.06.12, 00:16
Grecja ma rzadki talent do trzymania wszystkich przeciwników w klinczu. Na EM zaskoczyła wykopując Rosjan. w eurolandzie zaskoczy (?) jeszcze bardziej, choć w tym przypadku podejrzewać można, że zaskoczenie jest starannie reżyserowane.
Wybory wygrała stara, skorumpowana partia Nowa Demokracja, razem z równie skorumpowanymi socjalistami może stworzyć rząd . Aby oligarchia finansów mogła działać jak dotąd, trzeba dopuścić do żłobu z kasą partię protestującą, czyli Sirizię. Zaproponowano jej udział w łupach i możlwe, że głodna władzy i kasy Sirizia się zgodzi. Wszystkie partie łączy w Grecji wszak jedno, najważniejsze - byleby tylko nie wyjść z euro i nie zacząć gospodarować na własny rachunek zamiast kasy z eurolandu. Euroland, USA, IFW, EZB też łączy jedno - byleby nie dopuścić do wyjścia Grecji z euro. Tak więc w tym meczu szykuje się win-win sytuacja. I tzw. międzynarodowe rynki finnasowe będą zadowolone i Grecja. A ci którzy za to płacą stoją ochoczo pod ścianą i sami się pchają do dalszego płacenia.
W przyszłym tygodniu Niemcy grają z Grecją. Jeśli niemiecka drużyna piłkarska miałaby się kierować zachowaniem swego rządu w eurolandzie, to powinna dać Grecji wygrać albo przynajmniej grać na remis. Wszystko inne będzie gnębieniem Greków przez okrutnych Niemców. Obawiam się jednak, że Loew i jego drużyna są niewystarczająco upolitycznieni i oleją oddawanie Grekom zwycięstwa za frico.
Po meczu Polska-Rosja będzie to drugi mecz z politycznym, emocjonalnym i narodowym podkontekstem. Wrażliwość Greków na Niemców jest aktualnie trochę podobna do wrażliwości Polaków na Rosjan (inne przyczyny, inna historia, ale histeria podobna) . Niemcy mają w przeciwieństwie do Rosjan to szczęście, że mecz będzie rozgrywany na neutralnym terytorium. Strach pomyśleć, co byłoby, gdyby ten mecz był w Grecji....