Do czego prowadzi euro-komunizm

25.06.12, 23:41
Fajny artykuł wyprodukował dziś FAZ. Gazeta pisze o tym, że hiszpańskie płate autostrady padają jak muchy, są na ca 4 mld euro w plecy i euroland musi im pomóc, im to znaczy prywatnym firmom, które z tych autostrad miały ciągnąć zyski.
Autostrady w Hiszpanii pobudowano ze środków EU, więc logicznym jest, że EU/euroland powinien je ratować:-))) Podobnie jak dziesiątki lotnisk w wielu hiszpańskich małych miastach. Te też pobudowano ze środków EU, ale pech chciał, że na niektórych nigdy żaden samolot nie wystartował/wylądował. Bo i po co?
Hiszpanię pokryto infrastrukturą, która nijak się nie ma do jej potencji gospodarczej, więc stoi teraz w znacznym stopniu bezużyteczna. Dzięki solidarności w Niemczech Zach. autostrady mają dziury a od lat nieremontowane mosty się walą.
tak więc skutkiem konstrukcji EU, a teraz jeszcze bardziej eurolandu, powstal system rzucania cudzymi pieniędzmi i co sprytniejsi umieli to już wcześniej wykorzystać.
W Hiszpanii płacono wywłaszczonym pod autostrady właścicielom gruntów po 3.000 euro za METR kwadratowy, można się tylko domyślać, że insider ze świata polityki i biznesu odpowiednio wcześnie (znając plany) wykupili tam ziemię i zabezpieczył się na pokolenia. Naturalnie nikt tego nie będzie teraz sprawdzał. Hiszpania ma problemy i w ramach solidarności należy jej pomóc.

Szastanie cudzą kasą, koncentracja władzy i oderwanie eurokołchozowych komisarzy od jakiejkolwiek odpowiedzialności powodują chorą, absurdalną alokację środków.

Odpowiedzią na te choroby koncentracji władzy w ręku ideologów wydających CUDZE pieniądze jest jeszcze więcej EU, jeszcze więcej koncentracji władzy, jeszcze więcej komisarzy, przydzielających CUDZA kasę i samemu opływających w dostatki i coraz większą władzę.

www.faz.net/aktuell/wirtschaft/private-betreiber-vor-insolvenz-spaniens-maut-autobahnen-muessen-gerettet-werden-11798834.html
    • sawawawa Re: Do czego prowadzi euro-komunizm 26.06.12, 01:59
      Lepsze byloby gdyby Niemcy mialy na to by wykupywac zbankrutowane landy Europy? Cala ta zabawa jest dobra, bo trzyma Niemcy pod butem, przynajmiej na nastepne pokolenie. Pamietamy silne Miemcy i dlatego dalismy im wspolna walute, wiedzac, ze to im nie pozwoli sie zbroic. Teraz nie trzeba bedzie sie ich bac przez pare lat. To bardzo dobry wynik i wszyscy sie z tego cieszymy. Niech Niemcom Rosja pomoze. hehehe
      Rosji wlasnie ceny ropy spadly i maja oni kase by Niemcow wybawiac.
      • eva15 Re: Do czego prowadzi euro-komunizm 26.06.12, 10:02
        To akurat jest prawda, cały system EU i zwłaszcza eurolandu jest tak skonstruowany, by grabić Niemców.
    • felusiak1 można się tylko domyślać 26.06.12, 03:25
      eva15 napisała: "można się tylko domyślać"

      w twojej glowie jest zbyt dużo domysłów a zbyt mało faktów.
      • eva15 Re: można się tylko domyślać 26.06.12, 10:01
        Aleś się wysilił i wystękał wielką mądrość. Pod artykułem są wpisy czytelników znających Hiszpanię (jedni jeżdżą tam od lat na wakacje, inni mają domy, jeszcze inni to Hiszpanie, lub pół-Hiszpanie) z konkretnymi przykładami przekrętów w różnych miejscowościach.

        Ale nawet bez tych przykładów :
        dziwnym by było, gdyby system zapraszający wręcz do korupcji i oszustw nie znalazł chętnych. Takiej opcji nie ma.
    • bywszy1 Re: Do czego prowadzi euro-komunizm 26.06.12, 11:26
      Do czego prowadzi euro-komunizm
      eva15 25.06.12, 23:41
      Fajny artykuł wyprodukował dziś FAZ. Gazeta pisze o tym, że hiszpańskie płate autostrady padają jak muchy, są na ca 4 mld euro w plecy i euroland musi im pomóc, im to znaczy prywatnym firmom, które z tych autostrad miały ciągnąć zyski.
      <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
      Toczka w toczke jak mentalnosc moich bylych krajanow.
      Niejaki niby to mister pi
      uwaza,ze kraj,ktory uraczyl go obywatelstwem,przejal na siebie obowiazki opiekownia sie ( w pelnym zakresie tego znaczenia)nim,jego rodzina oraz jego psem i kotem.
      On natomiast wobec swej nowej Ojczyzny zadnych obowiazkow nie ma.
      Zupelnie inaczej niz myslal nieboszczyk Kennedy.
      • elka-sulzer Re: Najwyrazniej bywszy snujesz 26.06.12, 20:28
        jedynie swoje domysly. Oglednie mowiac, nie masz pojecia co Mr. P pisze
    • silverbaum Kogo przekonujesz ? 26.06.12, 22:12
      trantytowa autostrade Madrid-Lisboa - o kluczowym znaczeniu dla Jewropy - koncza dopiero teraz.

      tymczasem turystycznie autostrady w Andaluzji w polowie stoja puste.
      ale to wina hiszpanskich przekretow i hiszpanskiej naiwnosci we wszechmoc turystyki, a nie UE.

    • grba Andrzej Sadowski: Polska może będzie musiała wyjść 26.06.12, 22:34
      Publikacja: 26.06.2012 02:00 | Aktualizacja: 26.06.2012 02:06

      UE zawsze była miejscem, w którym rządzą interesy narodowe i najwięcej mogli uzyskać najsilniejsi

      "Super Express": - Cieszy pana unijna solidarność w sprawie pomocy dla Grecji, Irlandii, Hiszpanii?

      Andrzej Sadowski: - Nie cieszy, gdyż wcale nie ratujemy Grecji, Hiszpanii czy innych krajów. "Pomoc dla Grecji" to eufemizm. Tam nie było żadnego trzęsienia ziemi czy tsunami tylko złe rządzenie.

      - Co zatem ratujemy?

      - Zarządy i rady nadzorcze firm, które powinny ponieść odpowiedzialność za swoje działania. To próba utrzymania uprzywilejowanej pozycji i bezkarności sektora finansowego. Ta "unijna solidarność" jest w tym wypadku próbą ukrycia zaangażowania banków Niemiec i Francji w operacje spekulacyjne długiem rządu greckiego.
      - Unia przekonuje, że oszczędnościowa terapia pomoże samym Grekom.
      - Spójrzmy na negocjacje, które grecki rząd miałby prowadzić na temat oszczędności. Tak się dziwnie składa, że nawet spore oszczędności, które Grecy byli w stanie zaakceptować, były torpedowane przez część krajów UE.

      - Dlaczego?

      - Grecy chcieli zrezygnować np. z dalszego zakupu uzbrojenia. Armia jest u nich "przezbrojona". Mogli dużo na tym zaoszczędzić. Niemcy byli temu przeciwni. Dlaczego? Bo uzbrojenie pochodzi z Niemiec i Francji. W Hiszpanii sektor finansowy angażował się w ryzykowne działania na stymulowanym przez rząd rynku nieruchomości. W operacje były też zaangażowane instytucje z innych, bogatszych krajów.

      - Czy gdybyśmy poprosili o wsparcie np. dla polskich firm budowlanych, Unia też byłaby solidarna?

      - Bez szans. Unia Europejska zawsze była miejscem, w którym rządzą interesy narodowe i najwięcej mogli uzyskać najsilniejsi. Nasi politycy niestety byli albo naiwni, albo cyniczni, twierdząc, że jest inaczej. Pamięta pan opowiadanie, że taki albo inny kraj jest "adwokatem Polski" w Unii?

      - Mówiło się o Niemczech. Berlin chciał jednak rozszerzenia UE...

      - Tyle że opisując kogoś jako adwokata Polaków, nie mówiono Polakom, że adwokaci nie pracują za darmo. To było ukrywanie faktycznych mechanizmów UE. Podchodzono do tego z jakimś naiwnym idealizmem.

      - Co było ceną za pracę tego adwokata?

      - Zgoda na pewne jego działania. Zwróćmy uwagę, jak histerycznie reagowano na samo mówienie o rozbieżnych interesach np. Polski i Niemiec. Oskarżano za to o antyeuropejskość! Owszem, jakąś część interesów mamy wspólną, ale mamy też i rozbieżne interesy! Samo zauważenie tej kwestii byłoby dużym krokiem w profesjonalnym podejściu do sprawy u naszych polityków. Od samego początku ponosimy tego konsekwencje.

      - W jaki sposób?

      - Inne kraje miały lepsze warunki wejścia do Unii Europejskiej. Świadczyło to o tym, że ich elity były w stanie twardo je negocjować. Bywa, że świadomość fundamentalnej różnicy interesów oraz zagrożeń do naszych polityków dociera. Tak bywa przy szczególnie groźnych propozycjach, jak sprawa ograniczenia emisji CO2.

      - Polski rząd zawetował ograniczenie emisji CO2. Czy w świetle traktatu z Lizbony nie jest to odwlekanie nieuchronnego?

      - Niewykluczone, że ten sprzeciw będzie nieskuteczny. Przyjęcie dzisiejszych założeń Brukseli w sprawie CO2 oznaczałoby jednak, że Polski... nie stać na obecność w Unii Europejskiej! Nasi politycy powinni mieć świadomość wyboru: albo chcą dobrobytu obywateli i rozwoju kraju, albo chcą być za wszelką - niemożliwą do zapłacenia - cenę w Unii. Wprowadzenie tych norm skazywałoby Polskę na długotrwały niedorozwój.

      - Nasi politycy będą w stanie dokonać takiego wyboru?

      - Przy uczciwym bilansie ekonomicznym mogą nie mieć wyboru i może będą musieli przynajmniej zastanowić się nad wyjściem z Unii. Weto może świadczyć, że mają tego świadomość. Samo członkostwo w Unii nie może być fetyszem.

      - Mówi się, że na nieobecność w UE i samą obecność we wspólnocie wolnego handlu może sobie pozwolić Szwajcaria czy Norwegia. Pamięta pan, że Polska to niezbyt ładna panna na wydaniu...

      - To była kompletna bzdura, wynikająca z niedoceniania potencjału Polski. Z błędnej oceny własnych możliwości i niezrozumiałych kompleksów politycznej elity. W tym samym czasie Komisja Europejska uznała, że Polacy są najbardziej przedsiębiorczym społeczeństwem w Europie, mają największy potencjał demograficzny.

      - Jak ocenia pan bilans obecności Polski w UE jako ekonomista?

      - Pozytywna jest obecność we wspólnej strefie wolnego handlu, o której pan wspomniał. Sama Unia nie jest jednak aż tak atrakcyjna. Dlatego Szwajcarii i Norwegii wystarczy tamta wspólnota. Paradoksalnie bardziej atrakcyjni jako miejsce do inwestowania byliśmy przed rozszerzeniem, gdyż nie obejmowały nas pewne ograniczenia. Po wejściu do UE inwestycje wcale aż tak nie wzrosły. Pamięta pan "zagrożenie dumpingiem socjalnym i podatkowym"?

      - Tak straszyli Polską swoich wyborców Francuzi i Niemcy.

      - To było dla nich pewne zagrożenie, ale dla Polski olbrzymia szansa. Oszczędzę nazwisk, ale to nasi politycy nie zgodzili się na to, żebyśmy konkurowali w UE niskimi i lepszymi podatkami, bo drogami do tej pory nie możemy.

      - Ci, którzy mówią o plusach, podkreślają znaczenie funduszy europejskich dla PKB...

      - Nie opierałbym na tym trwałego rozwoju Polski. Należy to traktować jako zwrot polskiej składki w UE. Budowanie na tym przyszłości gospodarczej kraju to nieodpowiedzialność. Jak można mówić, że Polska zyskuje głównie na tym, że jest klientem pomocy społecznej UE? To dość uwłaczające dla polskiego społeczeństwa. Wśród pozytywnych stron UE wymieniłbym jednak zwiększenie wolności gospodarczej przez wymuszenie na naszych rządach likwidacji niektórych monopoli, np. w telekomunikacji, i uwolnienie przewozów lotniczych.
      Andrzej Sadowski
      Ekonomista, założyciel i wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha


      Więcej
      www.se.pl/wydarzenia/opinie/andrzej-sadowski-polska-moze-bedzie-musiaa-wyjsc-z-ue_265405.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja