Brytyjska policja zabila aresztowanego Polaka!!!

26.08.12, 14:31
Tak przynajmniej donosi gazeta.pl:
www.gazeta.pl/0,0.html?rnd=28995778678622172451064
Bo jej taka informacje dostarczyla jakas Polka z East Mindlas bez znajomosci Anglii i jezyka angielskiego, pomijajac najistotniejsza informacje: ze Polaka nie 'aresztowano', ale zatrzymano (zabrano z ulicy pod opieke;slowo 'custody' ma i takie znaczenie) na mocy Mental Health Act z pazdziernika 2000, co automatycznie oznacza szczegolne obowiazki policji wobec obywatela z zaburzeniami psychicznymi, ktorego owa policja ma szczegolnie ochraniac. I po to wlasnie jej owe prawo, prawo do tzw. compulsory assessment, dano.
To zupelnie zmienia postac rzeczy, i takiej informacji nie wolno , gazeto.pl, sprzedawac czytelnikom jak info o ulicznym awanturniku, ktorego 'przymknieto', bo porzadek naruszyl.
A prosilam Redakcje: informacje od tzw. czytelnikow z UK trzykrotnie sprawdzac!!! System 'Piano' systemem, ale ja wam za tego typu dezinformacje zlamanego grosza nie mam zamiaru placic.:)))
W istocie chlopak, Rafal Delezuch, zachowywal sie dziwnie na ulicy (a moze nie psychoza, ale wylew? cukrzyca?) i ludzie powiadomili policje, ktora go na mocy wspomnianego Mental Act (sama to sobie wpisala w raporcie!) zatrzymala dla jego wlasnego bezpieczenstwa, a ow fakt warunkuje okreslone regulaminowe postepowanie z takim delikwentem - w zadnych okolicznosciach nie wolno go traktowac jak przestepcy.
I dobrze - podobne regulacje tez by sie i w Polsce przydaly, bo jedni psychiczni morduja ludzi na ulicy, inni zas padaja ofiara przestepcow, chocby oszustow czy gwalcicieli.
Do tego momentu wszystko jest w zupelnym porzadku, ale potem powstaja pytania: czy policja musiala uzyc gazu w stosunku do osoby z zaburzeniami psychicznymi (przeciez chlopak nie latal po ulicy z siekiera); czy nie mogla - jak to zwykle robi w podobnych przypadkach - odwiezc go do najblizszego szpitala na oddzial psychiatryczny, nie zas na posterunek; czy nie zbyt pozno zauwazyla, ze z zatrzymanym cos zlego sie dzieje (regulamin policyjny w przypadku zatrzymania na posterunku osoby z Mental Act stanowi, ze policja ma obowiazek monitorowac chorego personalnie w celi co najmniej co pol godziny), by go w pore do szpitala odstawic etc, etc.
I nie dziwie sie, ze nawet komendant zauwazyl tu w pracy funkcjonariuszy i posterunku nieprawidlowosci i zainicjowal wewnetrzne dochodzenie, bo tumiwisizmu i braku kompetencji jest tu wyraznie sporo.
Sama nie wiaze smierci tego chlopaka z uzyciem owego gazu i to na swiezym powietrzu, calkowicie takze wykluczam pobicie, bo osoba zatrzymana z Mental Act jeszcze tego samego dnia ma kontakt z psychiatrami i pracownikami socjalnymi (prawo tego wymaga), a wiec przemocy ukryc by sie nie dalo, a policja calego swiata dobrze dba o wlasna dupe. Niemniej pozostaje tesser, i choc jego uzycie w brytyjskiej policji jest limitowane, to jednak nie mozna go wykluczyc, choc najprawdopodobniejsza jest tu jednak smierc naturalna, co jednak policji nie wybiela.
Stanowczo uwazam, ze sekcja zwlok powinna byc powtorzona i powtarzana az do skutku, bo dalabym glowe sobie uciac, ze chlopak nie byl szalony, tylko chory, ze - przykladowo - wylew (rzadko, ale sie zdarza nawet u tak mlodej osoby, ale patolog mogl to sobie z gory wykluczyc, bez sprawdzania), czy inne schorzenie , nie zas choroba psychiczna, spowodowala to jego dziwne zachowanie na ulicy, a - przy braku pomocy - i smierc.
Przechodnie uczynili wszystko (prawie, w podobnych przypadkach sama wzywam jednoczesnie policje i ambulans) , by chlopakowi pomoc; sprawe pomocy medycznej totalnie spieprzyla policja. Od momentu jego zatrzymania do zgonu w szpitalu uplynely 4 godziny.
Jak mowie wyzej: byl bialy dzien, sroda, 8.30 rano i psim obowiazkiem policji bylo odwiezienie domniemanego 'czuba' do najblizszego psychiatryka czy miejscowej emergency(osoby mieszkajace w UK napewno wiele razy widzialy ludzi, odstawianych na pogotowie przez policje, zwykle z bojek, ale nie tylko), a - byc moze - chlopaka udaloby sie uratowac, bo i psychiatra ma podstawowe wyksztalcenie medyczne i problem ze zdrowiem fizycznym zauwazy.
Nie wierze takze, ze sekcja nic nie wykazala. I nie mysle tu o celowym ukrywaniu czegokolwiek, ale o przegapieniu przyczyny zgonu chlopaka, o odwaleniu roboty przez patologow. A tych akurat w Leicester maja, nawet b. dobrych (to tam zaczeto w UK robic badania DNA), a i zawsze moga ich sciagnac z miejscowego uniwersytetu.
I zaraz, w imieniu mojej charity (bo to wchodzi w zakres jej zainteresowan) wysylam maila do komendanta Somala na papierku firmowym, by sprobowali zrobic te sekcje przyzwoicie, bo i tak na ekshumacji - i to zagranicznej - sie pewnie skonczy.
Tej sekcji trzeba pilnowac, bo zaniedbanie sprawy wybieli policje i oszczedzi jej odszkodowan za zaniedbania wiodace do zbyt poznej pomocy medycznej, i to w stosunku do 'vulnerable' (osoby bezbronnej, uposledzonej); moze jakis Konsulat by tez na tym oko trzymal?
Rodzina chlopaka ma wszelkie podstawy do procesu odszkodowawczego i polecam jej tu duze kancelarie prawne z pobliskiego Nottingham, poczynajac od Bhatia-Best :
www.bhatiabest.co.uk/
specjalizujacej sie min, w sprawach przeciwko policji wg. zasady no win-no fee (pobieraja swoje honorarium z ubezpieczenia policji, niezaleznie od odszkodowania dla klienta, co zreszta w UK jest norma). To duza kancelaria, i wysoko w brytyjskiej palestrze notowana. Sprawa jest tzw. wysokiego profilu, oplacalna dla kancelarii, dlatego radze kontaktowac sie wprost z jednym z partnerow.
Przyjaciele Rafala (ew.rodzina) z Leicester powinni to zrobic juz jutro, a mail czy telefon wykonac jeszcze dzisiaj. A tu link do listy prawnikow, co sie reklamuja jako specjalisci w sprawach przeciwko policji w tym regionie, ale 1) ich nie znam; 2) wiekszosc z nich jest ulokowana badz w Londynie, badz na poludniu Anglii, a wiec dosc daleko od Leicester:
www.insidetime.org/info-solicitors-results.asp?svID=8&rID=8&c=solicitors_in_east_midlands%20offering%20CIVIL%20ACTION%20AGAINST%20POLICE
    • br0fl0vski Re: podwojny belkot 26.08.12, 19:23
      pare lat temu zaelektryzowano na smierc naszego rodaka w vancouverze. w bardzo publlicznym miejscu takim jak lotnisko miedzynarodowe. nawet udalo sie ta egzekucje zfilmowac. mozesz sobie ten filmik wygoglowac. sprawa w sadzie nie byla sprawa kryminalna a sprawa cywilna. nie wiem czy rozumiesz roznice miedzi sprawa kryminalna a cywilna. ale coz tak to juz jest jak panstwo ma wylocznosc na przemoc
      • ciotka_ltd Czy ty, nieszczesny, nie odrozniasz UK od Kanady? 27.08.12, 07:23
        Prawo UK, choc podobnie niekodeksowe, jest i musi byc zgodne w prawem Unii Europejskiej; z mozliwoscia odwolywania sie do ECHR, co wie...kazdy Muslim na Wyspach, ale - jak widac - nie 'dumb Pole'.;)
        Unlawfull killing jest w UK zawsze sprawa kryminalna, nawet gdy odnosci sie do policji.
        Podobnie criminal negligence, ktora tu najwyrazniej zachodzi, bo chlopak nie byl aresztowany, byl w custody na mocy Mental Health Act, a wiec sama policja ocenila ew. agresywnosc Polaka jako spowodowana przez 'insanity'. W Kanadzie przy uzyciu tassera policja mogla sie wykpic, ze nie wiedziala ze Polak to 'czubek', tu sama czarno na bialym stwierdzila, ze zatrzymala czlowieka jako niepoczytalnego. Na 99% jestem tez pewna, ze tu tassera nie uzyto, bo go w ogole patrol nie mial na wyposazeniu..
        Oczywiscie proces kryminalny nie przeszkadza w procesie cywilnym kryminalnym (te forme w koncu przybrala glosna sprawa zastrzelonego Brazylijczyka, z odszkodowaniem 2,5 mln) czy nawet czysto odszkodowawczym, a o tym ostatnim tu mowie.
        I prawda jest, co pisze wyzej o no win-no fee. - walka o odszkodowanie poszkodowanych tu grosza nie kosztuje, bo zarowno suma odszkodowania, jak i honorarium prawnika sa pokrywane z ubezpieczenia pozwanego.
        A tak na marginesie, to ciekawi mnie, gdzie w UK kolega prawo studiowal, by tu sue bez sensu wymadrzac? Moze mamy wspolnych znajomych?
        Nie nauczyli kolegi, ze jesli teraz odpusci sie sprawe sekcji, to policja przed rodzina zmarlego sie wykreci - dajmy na to - 'laskawa' organizacja pogrzebu w Polsce z pokryciem transportu zwlok, gdy odszkodowanie w przypadku zaniedbania pierwszej pomocy (a to jest tu ewidentne; policjanci caly czas naruszaja SOP przy postepowaniu z Mental Health Act, co sobie nieoglednie w raporcie sami wpisali) moze wyniesc i milion? Nie zlotych - funciakow, to sprawa odszkodowawcza o naprawde duza forse, moze i na drodze pozasadowej (negocjacja sumy pomiedzy prawnikiem poszkodowanych i policji, bo ta unika medialnego rozglosu, a wiec i sadu).
        Zalujesz rodzinie chlopaka wiekszych pieniedzy? Byl w takim wieku, ze mogl miec nawet zone i malutkie dziecko...
        Polska podlosc w stosunku do wlasnych rodakow jest rowna jedynie polskiemu 'nie-da-sie'.
        I tylko dlatego caly swiat Polaka w dupe kopie, by nazwac zjawisko po imieniu.:)
        PS: Fakt, ze ty NIC z prawa nie pojmujesz, a o UK nie masz cienia pojecia nie oznacza, ze moja wypowiedz jest 'belkotem' - dla takich jak ty prostakow 'belkotem' jest na 100% takze i teoria Einsteina.:)
        • br0fl0vski Re: Czy ty, nieszczesny, nie odrozniasz UK od Kan 27.08.12, 15:02
          bardzo duzo detali jednak pominelas ciotko najistotniejsze jak sklasyfikuje sie sprawe gdy trafi do sadu. w przypadku goscia z vancouveru nie byla to sprawa kryminalna. poczekamy na tego polaka z uk i zobaczymy.
          generalnie w wiekszosci podobnych przypadkow na swiecie wylania sie obraz w ktorym gliniarze moga zabic. process cywilny nie robi z nich bandytow, owszem placa kase z ubezpieczenia jak za prejechanego psa czy rozwalony plot . co innego ty czy ja nam nikogo zabic nie wolno bo panstwo ma monopol na przemoc. przypomnij sobie 7/7 gdy zabito w londynskim subwayu brazylijczyka w czystym stylu egzekucyjnym kilka strzalow w glowe z odleglosci kilku cali. poszukaj sobie co stalo sie giliniarzom.
      • ciotka_ltd Nareszcie pojelam, cos TY 'wybelkotal'. :) 27.08.12, 14:16
        Wybacz mi, ale jestem przy zdrowych zmyslach i dlatego ani do glowy mi przyszlo, bys sprawe o odszkodowanie (do ktorej namawiam) mogl pojac w kategoriach sprawy karnej. A ja wypowiadalam sie tylko o sprawach odszkodowawczych, a wiec cywilnych.
        I nie zmuszam rodziny zmarlego chlopaka, by bawila sie tu w brytyjska prokurature, CPS nawet sie w mym dlugim poscie ani razu nie pojawia. Ciekawe, czemu ci sie owa 'karnosc' tu uroila?
        Nie przyszlo mi takze do glowy, by ktokolwiek normalny byl w stanie osadzac sprawy w Wlk. Brytanii na bazie tego, co sie zdarzylo w Kanadzie. Nie kryje - tym mnie 'zastrzeliles'. Istny szok! :)
        I dopiero przypomnienie sobie przedziwnej praktyki prawnej, jaka jest w Polsce lupienie powoda przez prawnikow i sady cywilne otworzylo mi oczy i prawdopodobnie pozwolilo pojac, o co ci w twoim poscie chodzi: do ciebie nie dociera, ze obywatel jest w stanie sadzic panstwo o odszkodowanie w procesie cywilnym ZA DARMO, bez wykladania grosza z wlasnej kieszeni, bo was juz w tej waszej polskiej 'demokracji' az tak umyslowo zniewolono. Coz, sami sobie jestescie winni, boscie wybrali poslow, co - wbrew praktyce wiekszosci panstw Unii (Wlk. Brytania, Irlandia, Skandynawia, Niemcy, Holandia) - do tego dopuscili.
        Jednakze na Wyspach jest inaczej, a w Irlandii sa nawet i tacy 'poszkodowani', co z zaskarzania o odszkodowania instytucji panstwowych zrobili sobie biznes, bo gross postepowan odszkodowawczych toczy sie wg. zasady no win-no fee. Przy czym sprawy przeciwko instytucjom panstwowym i samorzadowym (nb. policja ma w UK podwojna zaleznosc) sa szczegolnie chetnie brane przez prawnikow, bowiem jest pewne, ze owe instytucje maja bardzo wysokie ubezpieczenia OC. I to z tych ubezpieczen bierze sie zarowno suma odszkodowania, jak i honorarium prawnika.
        A powod do skarzenia Leicestershire Constabulary o odszkodowanie tkwi nawet w owym skandalicznym stwierdzeniu, ze 'sekcja zwlok przyczyn smierci nie wykazala', bowiem swiadczy to jedynie, ze owa sekcje wykonano niedbale. I dlatego mowie, ze nalezy natychmiast udac sie do prawnika i zazadac drugiej sekcji, bo rodzina zmarlego Rafala ma do tego prawo. I kolejnej, poki przyczyna smierci nie zostanie stwierdzona.
        Na 99% nie mamy w tym przypadku 'unlawful killing' przez policje, mamy zapewne smierc (i wczesniejsze dziwne zachowanie denata) z powodu jakiegos ukrytego schorzenia czy zatrucia chlopaka, ale i jedno, i drugie musi stwierdzic przyzwoicie przeprowadzona sekcja zwlok.
        Nie wiem jak to z tym w waszym 'panstwie prawa', ale na zachod od Odry nie ma tak: "Zrobilismy jedna sekcje, przyczyna zgonu nieznana, a wiec sie odpieprz, zamykamy sprawe". Tu wlasnie jest to moment, w ktorym wkracza prawnik strony poszkodowanej, i w ktorym jeszcze nie moze byc mowy o jakiejkolwiek sprawie karnej (bo kogo karac i za co?), a najlatwiej domagac sie powtornej sekcji pod pretekstem sprawy o odszkodowanie (mozna tez z paragrafu o naruszenie pewnych praw ludzkich i obywatelskich, ale po co?).
        A gdyby po sekcji wyszlo, ze sa podstawy i do sprawy karnej przeciwko policji (w co watpie), to ta bedzie sie toczyc z urzedu i cywilnej sprawie odszkodowawczej nie bedzie przeszkadzac, wrecz przeciwnie - w takich przypadkach odszkodowania ida nie w setki tysiecy funtow, ale w miliony (zwykle ok. miliona; 2.5 dostala rodzina zatrzelonego przez policje Brazylijczyka, ktorego wzieto za samobojce-terroryste, ale to byla wyjatkowa sprawa).
        Jesli Rafal zmarl z powodu nieudzielenia/spoznienia pomocy medycznej w wyniku policyjnych wykroczen regulaminowych (a o tych wiadomo nawet z mediow) to nawet na drodze umowy stron jest mozliwe do uzyskanie odszkodowanie w granicach 100-200 tys funtow Zrozum czlowieku, ze tu 20 tys. funtow to minimalna suma jaka przyznaje tutejszy Sad Pracy w sprawach o bezpodstawne zwolnienie z pracy (sa juz polscy robotnicy niewykwalifikowani, co to dostali), a sa tacy co uzyskuja i 20 razy wiecej.
        Obawiam sie, ze jesli rodzina zmarlego Polaka sprawe odpusci, to jeszcze bedzie wdzieczna policji brytyjskiej, ze jej skapnie z 5 tys. funciakow na pokrycie kosztow transportu zwlok i pogrzebu w Polsce.
        I Polak - jak zawsze - wyjdzie na 'jelenia', bo madrej rady nie chcial posluchac i 'poczul sie obrazony', ze ktos smial go czegokolwiek uczyc.
        PS: ta sprawa rozni sie znacznie od tej w Kanadzie, chocby i Bryty uzyly tassera (ktorego pewnie nie mieli) etc. Kanadyjczycy mieli podstawy myslec, ze maja do czynienia z awanturnikiem (nie sledzilam, co dalej bylo z ta sprawa) i uzyte przez nich srodki przymusu byly adekwatne i regulaminowe, nie ich wina, ze gosc mial slabe serce (zreszta o ile wiem po tym wypadku wprowadzono w Kanadzie zmiany). Bryty same sobie wpisaly we wlasny raport, ze dzialali na podstawie Mental Health Act, tj. stwierdzili na pismie, ze wiedzieli iz maja do czynienia z osoba z zaburzeniami psychicznymi, a wiec nie chuliganem, a chorym. I kazda policyjna czynnosc, kazde zaniedbanie i kazdy blad musi byc tu rozpatrywany jako odnoszacy sie do osoby chorej, a kazdy lepszy prawnik potrafi to wykorzystac.
        • br0fl0vski Re: Nareszcie pojelam, cos TY 'wybelkotal'. :) 27.08.12, 15:16
          moja droga system sadowy na calym swiecie to business. w kanadzie odzwierciedla to napis na drzwiach sadu kiedys pisano court hours, pozniej zmieniono na office hours , teraz jest business hours. wiesz sama jak wazne sa slowa, szczegolnie w sadzie , dobiera sie je bardzo ostroznie. decyzje sadowe mozna zawsze zmonetyzowac , wtedy staja sie papierami wartoscieowymi. radze przyjrzec sie formom z sadu i bondom. tak to z grubsza wyglada. "panstwo prawa" istnieje tylko w produktach hollywoodu. co do elektryzowania ludzi w ameryce podobnych przypadkow jest okolo 500 rocznie . nie chce mi sie szukac. mozesz sobie w googlu poszukac o brutalnosci policji. poszukaj tez sobie jak te sprwy sie koncza. musisz zrozumiec trup nie moze zeznawac tak jak gosc tylko potrzaskany. zeznania potrzaskanego mogo ale nie musza wplynac na wysokosc odszkodowania. od detalach publicznej egzekucji w vancouvrze nie widze sensu pisac. w koncu w warszawie gliniarz zastrzelil czarnego nigeryjczyka z blizkiej odleglosci. i co mu sie stalo? jak sama widzi teki odstrzal staje sie popularny
          • br0fl0vski na koniec.. 27.08.12, 15:21
            widze ze nie pojmujesz o czym ja pisze. dobrym testem na to jak system funkcjonuje jest sprawa dr. kelly . system mozna skarzyc nawet za friko , problem w tym ze system ma to w doopie i ma zawsze pare znaczonych kart w rekawie
            • ciotka_ltd Buhahaha!!! Nie masz swiezszych newsow z UK? 28.08.12, 01:18
              To a propos twojego linka... Medium tez wybitne:)))
              Oj, widze ze cos w tej Kanadzie nie wyszlo, ze marzenia sie nie spelnily, ze Polak odstaje... I dlatego rozsmiesza teoriami spiskowymi: czytajac ciebie niemalze Jaszczury Mr Icke'a widze.;)
              Ten Twoj napuszony 'system' brzmi wielce zabawnie dla kazdego co niejaki Leicester widzial. Caly miejscowy 'system', to jak przed wojna w Pultusku: burmistrz, naczelnik poczty, komendant i aptekarz, a zamiast ksiedza proboszcza lokalny imam, bo miejscowosc ma profil - ze tak powiem - bardziej azjatycki. Zreszta komendant policji tez Azjata.
              Tobie sa roja wielkie korporacje naftowe, a w Leister pewnie mamy fabryczke chipsow, druga herbatnikow, trzecia dzemu oraz kupe azjatyckich zakladow krawieckich, zatrudniajacych za psi pieniadz cala kupe azjatyckich illegalow.
              Z takim 'systemem' sama sobie poradze, bo zawsze pozostaje ow argument o Border Agency i illegalach.;)
        • szachszczoni Re: Nareszcie pojelam, cos TY 'wybelkotal'. :) 05.01.13, 16:46
          Witaj cioteczko droga. Bardzo zainteresowała mnie Twoja wiedza w temacie prawa brytyjskiego. Mam bardzo dużo pytań do Ciebie .Gdybyś była tak dobra i chciała pomówić o tym ze mną poza to proszę o odp. na maila missabus@o2.pl. Dziękuję i pozdrawiam.
    • ciotka_ltd Nie pojelas, bo jestes analfabetka prawna.:) 27.08.12, 09:00
      A wiec jak soltys krowie na miedzy (prawo Wysp Brytyjskich jest trudne dla Polaka, bo to odrebne systemy prawne, ale i nieznajomosc polskiego prawa w jego zrozumieniu nie pomaga)
      1) Polak nie zostal aresztowany, policja 'wziela go pod opieke' na mocy Mental Health Act, co sama z wlasnej inicjatywy wpisala sobie w raporcie z zajscia, gdy facet jeszcze zyl. I to w tej sprawie jest najistotniejsze, co podkreslaja brytyjskie media, bo...wesza proces. A Polak? Polak guzik widzi, bo tylko mu sie wydaje, ze ma pojecie o innych panstwach Unii...
      Zatrzymanie na mocy Mental Act nie ma nic wspolnego z aresztowaniem, co widac juz po dopuszczalnym okresie tego zatrzymania: w przypadku aresztowania policja ma 24 godziny na postawienie zarzutow, albo musi delikwenta wypuscic; w przypadku chorego psychicznie 'custody' trwa tyle, ile to niezbedne do przekazania chorego w rece psychiatrow, choc - rzecz jasna - nie jest to jedyna roznica, o czym nizej.
      2) Ow fakt zmusza policje do okreslonego postepowania wobec zatrzymanego, regulowanego odpowiednim regulaminem: nie jak 'sprawcy', ale jak psychicznie chorego. A ow regulamin ci policjanci od A do Z lamia, poczawszy od zastosowania srodkow przymusu Z info w miejscowych mediach nie wynika bowiem, by chlopak stanowil bezposrednie zagrozenie dla zycia przechodniow lub swego wlasnego, jakim by bylo - przykladowo - wspomniane przeze mnie wygrazanie ludziom siekiera, choc ostateczna ocena tego faktu nalezy do sadu.
      3) A potem juz mamy cala serie takich naruszen: a) jest dzien, szpitale pracuja, psychicznie chory powinien byc od razu odstawiony do psychiatryka, a nie jest; b) jesli z jakichkolwiek przyczyn (a zasadnosc tych przyczyn to sprawa sadu) jest zatrzymany na posterunku, to musi byc przez policje monitorowany - i to nie poprzez kamery, a osobisty kontakt - czy wszystko z nim w porzadku, co 15-30 minut. c) policja ma tez obwiazek delikwenta karmic i poic na kazde zadanie, zezwolic na palenie, tudziez przyodziac, dac koce etc. I kazde naruszenie regulaminu dziala tu na niekorzysc policji.
      4) Jesli nic sie nie stanie, to i konsekwencje owych naruszen regulaminu koncza sie dla policji na karach regulaminowych, ale tu sie stalo - zatrzymany zmarl. Niemniej nawet gdy nic sie nie stanie, a chory nie jest traktowany tak, jak powinien, to ma prawo sadzic policje o odszkodowanie. Jest nawet specjalna instytucja, z oddzialami regionalnymi, jakby Rzecznika d.s. Psychicznie Chorych (Mental Health Advocate), ktora tym sie zajmuje, reprezentujac chorego czy umyslowo uposledzonego.
      5) W tym - o wiele bardziej powaznym przypadku - sa podstawy do dochodzenia: jak i na ile policyjne naruszenia odnosnego regulaminu w stosunku do zmarlego mogly sie przyczynic do jego smierci, a tu - jesli sprawe odpuscic - dupa blada: sekcja zwlok nie wykazala, co bylo powodem smierci chlopaka , a wiec nie ma czego z czym wiazac.
      6) Jaka to byla sekcja? Ano standardowa szpitalna, przeprowadzona 'na odwal sie' przez szpitalnego patologa, bo chlopak zmarl w szpitalu - jeden zapewne z wielu szpitalnych trupow. Mam pojecie, jak sie takie sekcje robi i dam glowe uciac, ze tzw. forensic pathologist, patolog sadowy, znalazlby przyczyne smierci chlopaka. I dlatego mowie: rodzina lub jej prawnik musi sie domagac ponownej, juz 'forensic' (sadowej, kryminalistycznej) sekcji zwlok. A jesli nadal niewiadomo, to domagac sie kolejnej sekcji, chocby niezaleznej, w miejscowych uniwersytetach. Az do skutki, bo cudow nie ma - sekcja MUSI wykazac przyczyne zgonu; jesli nie wykazuje, to byla zle przeprowadzona. A od wynikow tej sekcji zalezy i sama mozliwosc, i kierunek sprawy o odszkodowanie.
      Teraz dotarlo? Bo bardziej lopatologicznie juz sie chyba nie da.
      Reszta to moje domniemania: nie sadze, by chlopak byl chory psychicznie. On w Leicester od jakiegos czasu mieszkal i pracowal, a wiec ktos by te chorobe psychiczna musial wczesniej zauwazyc. Jego 'dziwne zachowanie' - z objawami psychiatrycznymi - moglo byc jak najbardziej spowodowane przez stan chorobowy. I choc nie jestem lekarzem (a kazdy lekarz od razu poda ci cala liste mozliwych chorob), to wiem, ze mogla to byc zarowno cukrzyca, jak i zatrucie pokarmowe, czy jakies patologiczne zmiany w mozgu, jak np. wylew czy mikrowylew, co - przy braku pomocy lekarskiej - po paru godzinach spowodowalo smierc. Ale nawet i w tym przypadku policja nie ma nic na swoje usprawiedliwienie, a nawet jeszcze gorzej - fakt, ze od razu po zatrzymaniu nie przekazali Polaka w rece medykow jeszcze bardziej ich obciaza. A gdyby przekazali chlopaka do psychiatryka i tam tez sprawe by zlekcewazono i chlopak by zmarl? Coz, to wowczas bylyby podstawy do skarzenia o odszkodowanie tego psychiatryka.
      Polacy z UK nieustannie placza na roznych forach, narzekajac i wyrzekajac, jak to ich na Wyspach 'za polskosc' krzywdza, i jak to miejscowe wladze wszelkiego rodzaju 'faworyzuja' czarnych i 'Pakis'. I nie moze pojac taki - pardon - polski dupek wolowy, ze nie o faworyzowanie kogokolwiek chodzi, ale o polska dupowatosc i polska niewiedze o kraju pobytu, o to, ze Polak sobie odpuszcza, bo 'co na to poradzisz?', ze sie ' nie stawia'...
      W efekcie mamy to, co mamy: zamiast zgarnac pokazne odszkodawanie tlucze sie taki dupowaty Polak po polskich forach i wyrzeka po proznicy, jak to go strasznie skrzywdzono, gdy czarny, 'Pakis', Brazylijczyk czy angielska biedota forse z odszkodowanian (od policji, NHS, gminy, pracodawcy, jakiegos czysto prywatnego rasisty etc) sobie przelicza.
      I - rzecz jasna - 'Tusk winien', bo 'na poniewierke ludzi wygnal', gdy tak naprawde winna jest wylacznie polska glupota i uparta niechec nauczenia sie czegokolwiek, co widac chocby po waszych reakcjach na moj post.
      Coz, wypada mi zacytowac Lema: gdyby nie Internet, to bym nie wiedziala jak wielu w Polsce idiotow.:)
    • ciotka_ltd Co robic? Jak skarzyc policje o odszkodowanie? 27.08.12, 12:37
      Wiem, ze dla Polaka - co cienia pojecia nie ma o brytyjskich realiach (nawet gdy jakis czas tu mieszka i pracuje) nie jest to latwe do zrozumienia, bo wiele spraw wyglada tu zupelnie inaczej nizli w Polsce, a Polak - na swa wlasna szkode - odbiera brytyjskie realia poprzez pryzmat swych polskich doswiadczen..
      W odpowiedzi dla @mara powtorzylam wiec jeszcze raz, o co w sprawie biega i w czym kryja sie bledy policji.
      A te tu sa ponad wszelka watpliwosc, bo policja juz prawie 2 tyg. prowadzi wlasne wewnetrzne dochodzenie w tej sprawie, co napewno gra na niekorzysc rodziny ofiary, ktora nie prowadzi wlasnych dzialan prawnych. Innymi slowy: policja wie, ze za smierc Polaka moze zdrowo zabulic w formie odszkodowania chocby za 'negligence': zaniedbania, niedopelnienie obowiazkow, i robi wszystko (lacznie z pozorna troska o osierocona rodzine w Polsce), by nie placic.
      -------------------------------------------------------------------------
      Mam nadzieje, ze ten watek jakos dotrze do przyjaciol lub rodziny zmarlego Rafala, bo to co pisze jest bardzo wazne i warte - gdyby jakis polski posrednik w UK sie w to wmieszal - conajmniej kilkaset funtow, ja te usluge dostarczam gratis, bo nie jestem Polka na Wyspach, lecz Bawarka, zreszta z obywatelstwem brytyjskim i brytyjska wiedza prawna (choc z poziomu raptem licencjatu). A wiec:
      1) Nie sadze, by chlopak zmarl z powodu uzycia gazu paralizujacego - znam ten gaz, znam jego dzialanie, i wiem jak on dziala (tj. ze prawie nie dziala) na ulicy, w otwartej przestrzeni. Nie sadze takze, by policja uzyla paralizatora, bo go zapewne nawet nie miala. Innymi slowy upor, ze policja Rafala 'zabila' bylby najprawdopodobniej bez sensu, bo sie to po prostu tu nie zdarzylo. A wiec: nie walczyc z wiatrakami!
      Niemniej pretensje do policji o smierc Polaka sa jak najbardziej uzasadnione, choc nie o zabojstwo, chocby nieumyslne, tutaj chodzi (choc i te mozliwosc trzeba sprawdzic ponad wszelka watpliwosc), ale o zaniedbania, ktore mogly miec (w mej opinii: musialy miec) wplyw na smierc chlopaka. Niestety, przyczyny smierci dotad nie stwierdzono. "Dotad", bo tej sprawy nie wolno zamknac po jednej, szpitalnej, rutynowej sekcji, ktora zwykle przebiega 'po lebkach'. I jesli rodzina zmarlego do tego dopusci , to popelni ogromny blad.
      2) Podalam w pierwszym poscie linki do prawnikow, ktorzy ta sprawa mogliby sie zajac (pierwszy ma napewno wlasnych tlumaczy z polskiego) - mowa o sprawie o odszkodowanie od policji, ktore sie tu na 99% (choc w roznej wysokosci) nalezy bez wzgledu na to, czy policja dopuscila sie nieumyslnego zabojstwa (manslaughter lub unlawful killing), czy jedynie zaniedbania swych obowiazkow (negligence).
      Brytyjscy prawnicy zazwyczaj prowadza sprawy o odszkodowania calkowicie za darmo, wg. zasady 'no win - no fee'. I nie oznacza to bynajmniej, ze taki 'darmowy' prawnik jest gorszy od 'platnego' - wrecz przeciwnie: nie podejmuje sie poprowadznia z gory przegranej sprawy, gdy drugi zwodzi klienta, by jak najwiecej od niego wyciagnac zanim przegrana sprawe przegra.
      Ostrzegam tez, ze 'no win - no fee' nie oznacza placenia prawnikowi procentu od przyznanego odszkodowania, na czym zeruja rozne prawnicze cwaniaczki, zgarniajac od 'jeleni' dodatkowy szmal. Honorarium prawnika pozwany (a wlasciwie jego ubezpieczyciel) pokrywa osobno, niezaleznie od wyplaty odszkodowania. Swoja droga fakt, ze odszkodowania i honoraria sa wyplacane z ubezpieczen OC sprawia, ze prawnicy chetnie podejmuja sie spraw przeciwko instytucjom panstwowym czy samorzadowym, bowiem wiedza, ze te sa ubezpieczone na wysokie sumy; gorzej w przypadku osob czy firm prywatnych.
      Wspominam o tym, gdyz Polacy (jak jeden z mych oponentow) mysla 'po polskiemu', ze na proces odszkodowawczy, a wiec cywilny, trzeba miec pieniadze, ze trzeba wylozyc gruba kase, by swego od panstwa dochodzic, a to w przypadku UK nieprawda. I nie tylko w UK - w Republice Irlandii mamy juz nawet zawodowych odszkodowawczych pieniaczy, glownie z tamtejszych Travellers, co skarza wszystkich o wszystko i wygrywaja mniejszy lub wiekszy szmal.
      3) Po tym przydlugim wstepie przechodzimy do konkretow: SEKCJA ZWLOK.
      To to, czym prawnik powinien sie na 'dzien dobry' zajac, bo nie jest mozliwe, by w przypadku swiezego kompletnego ciala sekcja nie wykazala przyczyny zgonu. Jesli nie wiadomo, czemu chlopak umarl, to sekcje nalezy powtorzyc i powtarzac az do slutku, bo nie nastapila ona przeciez ani z powodu czarnej magii, ani autosugestii.
      Rodzina zmarlego chlopaka ma wszelkie prawo wiedziec, co spowodowalo smierc mlodego czlowieka: ew.przemoc policji (co jest tu malo prawdopodobne, ale jednak), choroba, wypadek, zatrucie czy jeszcze co innego. A panstwo brytyjskie ma psi obowiazek uczynic wszystko, by tej informacji rodzinie dostarczyc.
      Skwitowanie sprawy niestwierdzeniem przyczyn zgonu jest juz samo przez sie skandaliczne, co zapewne brytyjski prawnik doskonale wyczuje - ludzie nie umieraja bez powodu!
      Prawnik ma sie domagac drugiej, trzeciej i kolejnej sekcji, sekcji typu 'forensic' (wybrane terminy celowo podaje po angielsku, bo wiekszosc z nich to terminy prawne, o scislym znaczeniu), az do skutku. Z uwzglednieniem zarowno dzialania osob trzecich (zarowno obrazenia ciala, jak i dzialanie gazu paralizujacego), co zreszta pewnie zostanie wykluczone, jak i zmian chorobowych czy zatrucia (a wiec analiza tresci zoladka etc), szczegolnie pod katem chorob, ktorych objawy moga przypominac zachowania czlowieka z choroba psychiczna (a tych wiele, patolog bedzie wiedzial, choc nalezy uczulic prawnika by tego pilnowal).
      Wynikom tych sekcji bedzie mozna wierzyc, gdyz odbeda sie one pod nadzorem prawnika strony poszkodowanej, nie zas tej, ktorej pozew grozi, a prawnik poszkodowanych - nazwijmy rzecz po imieniu - tez chce zarobic.
      Gdyby sie okazalo, ze mamy tu do czynienia z nieumyslnym zabojstwem (manslaughter) przez policje, to sprawa automatycznie pojdzie do prokuratury (zgloszona przez prawnika lub patologa, a najpewniej obu) i dochodzenie i sprawa kryminalna potoczy sie z urzedu, niezaleznie od cywilnej sprawy o odszkodowanie, jedna drugiej nie przeszkadza.
      4) Od momentu, w ktorym kancelaria prawna przyjmie sprawe, a prawnik przystapi do organizowania ponownej sekcji zwlok, rodzina czy przyjaciele zmarlego Rafala juz nie musza nic robic, poza sluchaniem rad prawnika. Coz, jak powiedzialam on tez chce zarobic swoje honorarium i uczyni wszystko, co moze, by sprawe dla klienta wygrac.
      5) I na zakonczenie: policja nie lubi jakichkolwiek spraw przeciwko policji, szczegolnie spraw o odszkodowanie, bo trafia to zwykle do mediow i ilosc pozwow wzrasta, stad tez mozliwosc pozaprocesowego uzyskania odszkodowania. Jest ono zwykle nizsze, nizli te, jakie mozna uzyskac w procesie odszkodowawczym, ale za to uzyskuje sie je od reki. Prawnik zna stawki i bedzie wiedzial, czy poszkodowanym warto sie zgodzic, zreszta mozna tu negocjowac.
      -------------------------------------------------------------------------------------------------
      Reasumujac: Sprawa smierci Polaka jest w chwili obecnej calkowicie oddana w rece policji, a ta przeciwko samej sobie swiadczyc nie bedzie, choc podjete wewnetrzne dochodzenie wyraznie wskazuje, ze sami wiedza, ze nie sa tu w porzadku.
      Innymi slowy, choc zycia chlopakowi nic nie wroci, jest tu szansa na wieksze czy mniejsze odszkodowanie, ale sprawy nie wolno przespac - i tak policja ma prawie 2 tygodnie do przodu. I cala sprawe trzeba rozpoczac od wizyty u prawnika i powtornej sekcji zwlok, bo rodzina ma prawo wiedziec, co spowodowalo smierc mlodego czlowieka.
      • zeitgeist2010 prawisz jak "a true barrister" 27.08.12, 14:00
        ciotka_ltd napisała:

        > Reasumujac: Sprawa smierci Polaka jest w chwili obecnej calkowicie oddana w rece policji, a ta przeciwko samej sobie swiadczyc nie bedzie, choc podjete wewnetrzne dochodzenie wyraznie wskazuje, ze sami wiedza, ze nie sa tu w porzadku.
        > Innymi slow


        Wydaje sie, ze bylabys wymarzonym adwokatem dla tej rodziny. Zaoferuj im swoje uslugi
        • br0fl0vski Re: prawisz jak "a true barrister" 27.08.12, 16:02
          ciotka w sprawie moze "ugrac" tyle na ile jej system pozwoli. taka smutna prawda.
          natomiast swoja arogancja moze pomoc sobie i awansowac na drabinie swojej profesji.
    • igor_uk Trudno mnie to wyobrazic. 05.01.13, 18:00
      Policja w UK nie w czym mnie nie przypomina rosyjska,polska czy nawet niemiecka.
      Policjanci wyjatkowo grzeczni i pomocni .Nawet te,z jednostek specjalnych.Mialem z nimi nie raz doswiadczenie,podjezdzajac do lotnisk.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja