gambit_smolenski
23.09.12, 01:36
Nie wiem, czy i Wy to dostrzegacie, i czy i Was to niepokoi, ale w całej Europie, również i w Polsce, z całą siłą wraca zaś.epienie polityczno-ideowe, wraz z towarzyszącą mu recydywą "nowomowy". Czyli specyficznego mówienia wiele, o niczym... I pełnej wiary w wypowiadane owe słowa, pomimo ich pustości i typowej propagandowości...
Dlaczego, wydawałoby się, całkiem rozsądni ludzie, w miarę dobrze wykształceni, do tego wychowani w PRLu, zatem posiadający doświadczenia państwa totalitarnego, z wszelkimi jego konsekwencjami, w tym propagandą, cenzurą, wypychaniem z debaty publicznej niewygodnych i krytycznych głosów, kreowania nomenklatury, oraz najbardziej rażącej, najszybciej wychwytywanej, tzw. nowomowy, znanej z polskiego PRLu, pod wpływem własnego myślenia życzeniowego, wiary w ten Nowy Wspaniały Świat, tracą rozum i krytycyzm?
Dlaczego zwolennicy Unii Europejskiej/euro/eurokracji/globalnego ocipienia/innych pierdół (niepotrzebne skreślić), przestają być merytoryczni, przestają dostrzegać fakty i zdarzenia, tracą zdolność analitycznego i - przede wszystkim! - krytycznego myślenia, oraz tracą umiejętność debaty i polemiki, zmieniając się w parareligijnych ideologów, naginających wszystko pod własne wyznanie wiary?
Dlaczego nie są w stanie zdobyć się na żadną poważniejszą krytykę, nawet po wysłuchaniu wypowiedzi Władymira Bukowskiego, o UE i europejskiej biurokracji (eurokracji), dostępnej na YouTube?
Co się stało, że meritum, czyli Wspólnota Węgla i Stali, stało się absurdum, czyli Unią?
Politologia i filozofia polityczna ukuła termin Homo sovieticus, czyli człowieka sowieckiego. Ja stawiam tezę, iż pełną parą trwa kreacja Homo unionus.