felusiak1
11.10.12, 17:53
Wyczytałem w GW, że podobno zapowiedział, że nie zaostrzy. I uśmiałem się zdrowo.
Prezydent nie ustanawia prawa od tego jest kongres. Ale w przypadku prawa do aborcji w USA decyzję podjął Sąd Najwyższy i tylko sąd może cokolwiek zmienić ale nie może zakazać.
Jedyne co może zrobić to oddać aborcję stanom. Stany wrócą wtedy do prawa jakie obowiązywało w każdym z nich w 1974 roku. Każdy stan dostosuje swoje prawo do bieżących standartów i wszędzie bedzie legalnie z tym, ze nie przez 9 miesięcy ciąży.
Ale faktycznie chodzi tu o pieniądze. Pod kryptonimem zmiany prawa o aborcji kryje się zapowiedziane przez Romneya zaprzestanie finansowania organizacji pod nazwą planned Parenthood (Planowana Rodzina?), która jest faktycznie fabryką aborcji. Ale i tu jest szkopuł. Pieniędzmi w USA zarządza Kongres i prezydent nie może nic obciąć.
Czyli temat aborcji to typowo wyborcza kiełbasa.