mara571 05.11.12, 19:17 Obama nie mialby najmniejszego problemu: wyniki DeutschlandTrend wskazuja, ze 91% Niemcow glososwaloby na Obame, Romney moglby liczyc na 3% glosow. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
felusiak1 Re: Gdyby Niemcy wybierali amerykanskiego prezyde 05.11.12, 19:39 zawsze dziwiło mnie dlaczego poacy na stałe zamieszkali za granicą mogą głosować w wyborach do sejmu. przecież zaden z nich nie ponosi konsekwencji swego głosu. mieszkają sobie z dala od polskiej codzienności i decyzje wybranych nie maja na nich najmniejszego wpływu. Ośmielę się stwierdzić iż gdyby niemcy, francuzi i inni w europie musieli ponosić konsekwencje swojego głosu Obama przegrałby. Odpowiedz Link Zgłoś
malkontent6 Re: Gdyby Niemcy wybierali amerykanskiego prezyde 05.11.12, 20:37 Z powodów które wymieniłeś ja nie korzystam z tego prawa. A Niemcom życzę rozumu. Odpowiedz Link Zgłoś
igor_uk malkontent,czekalem na Twoj wpis. 05.11.12, 20:44 Myslalem,ze bedzie podobny do tego: Jeszcze jeden powód aby głosować na Romney'a. Zawiodlem sie na tobie.Jak mam teraz zyc? Odpowiedz Link Zgłoś
malkontent6 Re: malkontent,czekalem na Twoj wpis. 06.11.12, 00:46 Ha, ha, ha, zaskoczyłem cię. :) Masz rację, to jest jeszcze jeden powód żeby głosować na Romney'a. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Gdyby Niemcy wybierali amerykanskiego prezyde 05.11.12, 19:47 Dzięki, ale nie o to mi chodziło, chodzi o dużo poważniejszy temat. Odpowiedz Link Zgłoś
mara571 myslalam, ze zrobisz obszerny wpis 05.11.12, 19:53 i zmienimy temat. Wrzuc cos na mara571@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
tojabogdan nie tylko niemcy, cała europa 05.11.12, 20:25 wybrałaby obamę. I to zdecydowanie. Silne ideologie, a z takimi kojarzy się romney, jedynie w dyktaturach mają jeszcze szanse. Romneya wybiorą głównie ci, którzy liczą na cofnięcie zegara i przywrócenie czegoś, co bezpowrotnie przeminęło, mianowicie dychotomicznego widzenia świata z oczywistą dominacją usa. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: myslalam, ze zrobisz obszerny wpis 05.11.12, 20:26 Teraz nie mogę pisać, trochę później spróbuję, ale tytuł wątku nie pasuje. Chodziło i o taki wątek, jak podałam. Odpowiedz Link Zgłoś
wojciech.2345 Re: Gdyby Niemcy wybierali amerykanskiego prezyde 05.11.12, 20:48 Można się załamać. Współczuję Felusiakowi. Odpowiedz Link Zgłoś
zeitgeist2010 Stany nie są juz modne w Europie 05.11.12, 21:11 Z przykroscia trzeba stwierdzic, ze Europejczycy nie traktuja juz USA powaznie. Od Wietnamu nastepuje kompletna dengrengolada wizerunku tego kraju, nie tylko w Europie ale i na calym swiecie. Nawet w dobie kryzysu Europa nie schodzi ponizej pewnego poziomu. Ludzie maja pewną wiedze o swiecie. Są samokrytyczni i ciągle Ludzie maja pewną wiedze o swiecie. Są samokrytyczni i ciągle doza do nowych celów. Amerykanie natomiast nie otrząsneli sie jeszcze z szoku utraty czolowej pozycji i czarno-bialego widzenia swiata z okresu zimnej wojny. Orkiestra gra juz inny kawalek a oni dalej tancza square dance. Uparcie powtarzaja stare schematy. Na początek mogliby zreformowac ustrój i wybory prezydenckie. To farsa. Odpowiedz Link Zgłoś
felusiak1 Re: Stany nie są juz modne w Europie 06.11.12, 00:32 dobre rady dajesz. niestety amerykanie są przywiązani do własnych tradycji i ich system wyborczy uwazają za najlepszy. a jak mówi przysłowie don't fix what ain't broke. Odpowiedz Link Zgłoś
zeitgeist2010 Przywiązanie do tradycji jest rzeczą ludzką 06.11.12, 15:46 felusiak1 napisał: dobre rady dajesz. niestety amerykanie są przywiązani do własnych tradycji i ich system wyborczy uwazają za najlepszy. a jak mówi przysłowie don't fix what ain't broke. Postęp ma jednak swoje wymogi. Nic nie stoi w miejscu. A tam gdzie rzeczy idą do przodu, jak na przyklad Chiny, nie ma ciekawych wzorów dla zachodu. W polityce jak i w zyciu prywatnym trzeba miec oczy otwarte na braki a czasami cos zmienic, zeby bylo lepiej. Ja nie mam zadnego problemu, zeby przyznac, ze system zarządzania w UE to tez farsa. Odpowiedz Link Zgłoś
przyjacielameryki Re: Stany nie są juz modne w Europie 06.11.12, 09:17 zeitgeist2010 napisał: > Z przykroscia trzeba stwierdzic, ze Europejczycy nie traktuja juz USA powaznie. > Od Wietnamu nastepuje kompletna dengrengolada wizerunku tego kraju, nie tylko > w Europie ale i na calym swiecie. > > Nawet w dobie kryzysu Europa nie schodzi ponizej pewnego poziomu. > Ludzie maja pewną wiedze o swiecie. Są samokrytyczni i ciągle Ludzie maja pewną > wiedze o swiecie. Są samokrytyczni i ciągle doza do nowych celów. > > Amerykanie natomiast nie otrząsneli sie jeszcze z szoku utraty czolowej pozycji > i czarno-bialego widzenia swiata z okresu zimnej wojny. Orkiestra gra juz inny > kawalek a oni dalej tancza square dance. > > Uparcie powtarzaja stare schematy. Na początek mogliby zreformowac ustrój i wyb > ory prezydenckie. To farsa. > > > Odpowiedz Link Zgłoś
zeitgeist2010 Re: Stany nie są juz modne w Europie 06.11.12, 17:19 przyjacielameryki napisał: Chyba jednak trochę przesadziłeś. Owszem, w Europie jest moda na krytykowanie USA i Amerykanów w ogóle(również w Polsce). Tyle, że wszelkie mody zawsze kiedyś przemijają a istota, dusza, wartości pozostają (...) Zgadzam sie, ze nie ma na swiecie alternatywy do cywilizacji zachodniej. Dlatego zycze sobie, zeby zachod znalazl sile, pomysly i przekonanie na dalszy rozwoj. Jak na razie wydaje sie, ze w Europie zach. osiagnieto szczyt przyrostu i nie wiadomo jak przelamac impas. Wskazniki dobrobytu – zatrudnienie, dostep do edukacji, egalitaryzm dostepu do dobrobytu itd. ida w dół. Kontynuacja starego nie zalatwi sprawy ani w Stanach ani w Europie. Na tym polega dylemat. Elity, ktore sa przy wladzy sa niereformowalne. Trzeba je zastapic. To juz zadanie dla mlodszych generacji. To co mnie najbardziej napawa panika to bezmyslne dojenie tych kilku obszarow, gdzie jeszcze jako taki dobrobyt realny funkcjonuje: Skandynawia, kraje niemiecko-jezyczne, Holandia. Spedzilem akurat kilka dni w Austrii. Zadziwia jak dobrze ten malenki kraj funkcjonuje. ALe jak sie go wydoi, no to co pozostanie? Odpowiedz Link Zgłoś
edek_vilola Re: Stany nie są juz modne w Europie 06.11.12, 11:44 zeitgeist2010 napisał: > Z przykroscia trzeba stwierdzic, ze Europejczycy nie traktuja juz USA powaznie. > Od Wietnamu nastepuje kompletna dengrengolada wizerunku tego kraju, nie tylko > w Europie ale i na calym swiecie. Uwazam, ze sie mylisz. To wlasnie za Ronalda Reagana, a wiec wiele lat po Wietnamie, Ameryka cieszyla sie w Europie i na swiecie najwiekszym powazaniem. A zwlaszcza wtedy, kiedy powiedzial on w Berlinie "Panie Gorbaczow, niech pan zburzy ten mur". Berlin z murem byl dla mnie obsesja. Ciesze sie, ze go juz nie ma. A osobiscie, z punktu widzenia emigranta, Ameryka bedzie dla mnie zawsze lepsza od Europy, bez wyjatku dla zadnego kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
zeitgeist2010 Sentyment Europejczyków wobec 06.11.12, 16:24 edek_vilola napisał(a): > zeitgeist2010 napisał: Z przykroscia trzeba stwierdzic, ze Europejczycy nie traktuja juz USA powaznie. > > Od Wietnamu nastepuje kompletna dengrengolada wizerunku tego kraju, nie tylko > > w Europie ale i na calym swiecie. > Uwazam, ze sie mylisz. To wlasnie za Ronalda Reagana, a wiec wiele lat po Wietn > amie, Ameryka cieszyla sie w Europie i na swiecie najwiekszym powazaniem. A zwl > aszcza wtedy, kiedy powiedzial on w Berlinie "Panie Gorbaczow, niech pan zburzy > ten mur". Berlin z murem byl dla mnie obsesja. Ciesze sie, ze go juz nie ma Stanow, Rosji, Chin itd. jest taki jaki jest. Ewoluuje i zmienia sie on jak wszystko na tym swiecie. Europejczycy mają swoje romantyczne wyobrazenie o Stanach. Zakochani są w retoryce i charyzmie made in USA, ktora odpowiada tym wyobrazeniom. Stąd uwielbienie dla JFK „ick bin ein Berliner”, mistrza One- linerow – Reagana czy krasomowcy Obamy. Jeszcze jako kandydad w 2008 stal sie ikona Berlinczykow po swoim przemowienie w tym samym miejscu co JFK. Ja tez nigdy nie zapomne Reagana „Mr. Gorbatschow tear down that wall”. Ale pamietam tez jego, i calego swiata, zaklopotany wyraz twarzy, gdy pseudo-mocarstwo ze wschodu implodowało. Poczciwy Reagan byl li tylko swiadkiem przyspieszenia historycznego. Kreatorem tego przyspieszenia byl nasz maly wielki wasaty ziomek – lech Wałęsa. A sam Gorby cieszy sie w Niemczech większa estyma niz wszyscy prezydenci razem wzięci. A osobiscie, z punktu widzenia emigranta, Ameryka bedzie dla mnie zawsze lepsza od Europy, bez wyjatku dla zadnego kraju. Jezeli zyles w wybranych krajach europy przez jakis czas, to wiesz o czym mowisz. Ja tez mam slabosc do Ameryki. Na starosc planuje osiedlic sie w jakiejs wiosce rybackiej na wybrzezu brazylijskiej Bahii. Opanowalem juz portugalski i sztuke rzucania "tarrafa". Moze i przyjdzie taki czas ze uraczymy sie tam caipirinha albo suco fresco. Odpowiedz Link Zgłoś
edek_vilola Re: Cos wiecej niz sentyment - uosobienie dobra 07.11.12, 12:39 Europejscy imigranci od samego poczatku chcieli sobie zbudowac na kontynencie amerykanskim "lepsza Europe" i pod wieloma wzgledami im sie to udalo. Europe bez feudalnych i arystokratycznych stosunkow. Amerykanie przyszli rowniez Europie z pomoca w I-szej Wojnie Swiatowej i przechylili szale zwyciestwa na korzysc Ententy. Podobnie podczas II-giej Wojny Swiatowej pomogli obalic tyrana Hitlera. Nastepnie pomogli zrujnowanej przez tego potwora Europie podzwignac sie. Uosobieniem zla byl dla mnie natomiast np. Wilhelm II-gi i kajzerowskie Niemcy dazace za wszelka cene do hegemonii na swiecie polaczonej z deptaniem godnosci narodowej innych. To rowniez Wilhlem II-gi wyslal do Rosji Lenina, ktory tam stworzyl koszmar dla ludnosci pod przykrywka pieknych, ale calkowicie zaklamanych idei. A "führer" byl rowniez "dzieckiem" kajzerowskiego myslenia i snow o potedze polegajacej na podawaniu innym butow do pocalowania. Przyjrzyjmy zlemu czlowiekowi. Oto on - Wilhelm II-gi. www.youtube.com/watch?v=G0UN-fjhWhY Przyznaje. ze wojna Amerykanow w Wietnamie byla ohydna, ale ktos tez musial byc "policjantem swiata" i przeciwstawiac sie rozprzestrzenianiu komunizmu, ktory chcial "ogarnac ludzki rod". Odpowiedz Link Zgłoś
zeitgeist2010 Rozczarowanie jest chyba najadekwatniejszym 07.11.12, 13:54 edek_vilola napisał(a): > Europejscy imigranci od samego poczatku chcieli sobie zbudowac na kontynencie amerykanskim "lepsza Europe" i pod wieloma wzgledami im sie to udalo. Europe bez feudalnych i arystokratycznych stosunkow. Amerykanie przyszli rowniez Europie z pomoca w I-szej Wojnie Swiatowej i przechylili szale zwyciestwa na korzysc Ententy. Podobnie podczas II-giej Wojny Swiatowej pomogli obalic tyrana Hitlera. Nastepnie pomogli zrujnowanej przez tego potwora Europie podzwignac sie(...) slowem, aby opisac sentyment Europejczykow wobec USA. Pozytwny wklad USA w historie Europy jest szeroko znany i doceniany. Dla mnie najszlachetniejszym tego symbolem jest most powietrzny do Berlina Zachodniego. Die „Rosinenbomben”. Wiadomo z reszta, ze Niemcy sczególnie lubia US-amerykanow. Mimo dywanowych bombardowan miast niemieckich latwiej jest Niemcom psychologicznie komunikowac z GI-is niz Rosja i Krasnoarmiejcami. Dotyczy to wiekszosci Europejczykow. Ten pozytywny stosunek do USA doznal glebokiego uszczerbku. Rola USA jako samozwanczego policjanta swiata nigdy nie robila wielkiego wrazenia na Europie. Wietnam byl tego początkiem. Poza tym w kulturze politycznej USA jest tak, ze komunizm to jest automatycznie gorsze zlo niz faszyzm/dyktatura prawicowa. Stąd pogarda Europejczykow dla poparcia USA dla klienteli typu Pinochetow, stroessnerow, somozow, Saudów itp. Z zasady Europa jest bardziej liberalna, postepowa, uniwersalna, wyrafinowana w postrzeganiu swiata i praworzadnosci niz USA. Dlatego Europie trudno bylo strawic szybkie, brutalne i zdecydowane dzialanie wobec skrajnego islamizmu. Innymi przykladami folkloru a la USA z punktu widzenia europy jest tolerowanie nierównosci spolecznych wewnątrz panstwa, serwilizmu wobec Izraela, podwojnej moralnosci w polityce zagr., rozpowszechnionego konserwatyzmu w sprawach obyczajowych, kuriozalny ustrój polityczny z 2 suchymi alternatywami i miliardowa kasa, zabawna retoryka, wedlug ktorej szwecja (jezeli juz sie uda rozroznic ja od Szwajcarii) to komunizm, obama to socjalista, no i immanentny negatywny wydzwiek slow , „liberalizm” czy „rząd” . Generalnie pozytywny stosunek do USA ustąpil miejsca obojetnosci a nawet lekcewazeniu. O ile mi wiadomo, są 2 wyjątki od tej reguly: Irlandia i Polska. Odpowiedz Link Zgłoś
przyjacielameryki Re: Gdyby Niemcy wybierali amerykanskiego prezyde 06.11.12, 09:32 To pokazuje, że jednak Europejczycy maja dusze mocno socjalistyczne(Obama wygrywa we wszystkich państwach UE). Odpowiedz Link Zgłoś
zwyczajny Hitlerka tez Niemcy wybrali. Ale szkoda, że u 06.11.12, 18:41 siebie nie wybrali nigdy nie-Niemca. Odpowiedz Link Zgłoś
misterpee Re: Hiler byl mianowany przez prezydenta 07.11.12, 04:18 przypominam za Ewa. Nie byl wybrany. Tymczasem Obama stracil czarne stany poludnia, Niewiarygodne, frekwencja mala, biali wybory zignoeowali , a czarni poszli glosowac na Romneya???????????? Odpowiedz Link Zgłoś
spokojnaglowa33 Sztuka pisania półprawd. 07.11.12, 14:17 "Hitler był mianowany przez prezydenta, przypominam za Ewą. Nie był wybrany." Albowiem kanclerza Niemiec nie wybiera się bezpośrednio, tylko głosując na partię. W tych konkretnych wyborach NSDAP zdobyło 1/3 głosów i było największą partią w Reichstagu. W wyniku różnych podchodów powstał rząd koalicyjny NSDAP i Niemieckiej Partii Ludowej, z politykiem partii Zentrum von Papenem jako wicekanclerzem, który jako człowiek Hindenburga miał mieć oko na Hitlera. Ale powierzenie Hitlerowi teki kanclerza jako szefowi większego koalicjanta było zupełnie naturalne i ewentualna demencja 85-letniego Hindenburga nie miała tu nic do rzeczy. Tak samo można powiedzieć, że Donald Tusk rządzi Polską, choć naród go nie wybrał. No fakt, powszechnego głosowania na Tuska nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
edek_vilola Re: Sztuka pisania półprawd. 08.11.12, 12:21 „Partia i Lenin- bliźnięta-bracia - kogo bardziej matka–historia ceni? Mówimy - Lenin, a w domyśle partia, mówimy – partia, a w domyśle – Lenin” (Włodzimierz Majakowski To samo mozna by powiedziec o NSDAP i Hitlerze, czyli jesli ktos glosowal na NSDAP, glosowal przez to na Hitlera. Hilter zostal wybrany przez narod niemiecki i podczas swoich rzadow w okresie pokoju (1933-1939) zdobyl sobie uznanie, szacunek i milosc tego narodu. Zlikwidowal bezrobocie, postawil gospodarke kraju na nogi, robotnik niemiecki podczas urlopu plywal statkami pasazerskimi do Wloch i na Madeire. Po tym wszystkim Hitler wykorzystal ten narod i zdobyte przez siebie zaufanie do osiagniecia swoich "diabelskich" celow. Okazalo sie wreszcie, ze "wodz" -"Führer" to tak naprawde "Verführer" (uwodziciel), ktory prowadzil narod do upadku i katastrofy. Ale bylo juz za pozno. Brednia natomias jest (jak pisza tu niektorzy majacy jakas obsesje), ze za kazdym Niemcem unoszacym reke w pozdrowieniu "Heil" stal Zyd, ktory zmuszal go do uniesienia tej reki czyniac go przez to tylko swoja "kukielka". The Germans are much more clever than that. Hitlera na kanclerza mianowal Hindenburg (Niemiec) a nie jakis Rotszyld czy inny Amerykanin. Odpowiedz Link Zgłoś
spokojnaglowa33 Re: Sztuka pisania półprawd. 08.11.12, 17:05 edek_vilola napisał(a): > Brednia natomias jest (jak pisza tu niektorzy majacy jakas obsesje), ze za kazd > ym Niemcem unoszacym reke w pozdrowieniu "Heil" stal Zyd, ktory zmuszal go do > uniesienia tej reki czyniac go przez to tylko swoja "kukielka". Internet roi się od piramidalnych bzdur. Jako jedyne medium nie podlegające weryfikacji merytorycznej (anulowanie przez cenzora przecież nią nie jest), stanowi idealne miejsce dla ludzi, którzy nie mają wiedzy tylko poglądy. Problem polega na tym, że najczęściej nie widzą różnicy pomiedzy jednym i drugim. W najogólniej rozumianej 'problematyce żydowskiej' tych bzdur jest szczególnie dużo, choć oczywiście trafiają się sądy poparte wiedzą. Jednym z takich internetowych prymitywnych mitów jest przekonanie, że każdy Żyd jest syjonistą i knuje na rzecz Izraela. Piewcy tego poglądu zupełnie ignorują fakty, choćby i z amerykańskich wyborów - tematu wątku. Oto parę osób na forum odtrąbiło klęskę Izraela, wybrany został prezydent ledwie skrywający niechęć do poddawania się naciskom sojusznika, znacznie bardziej umiarkowany w kwestiach bliskowschodniej polityki. Faktycznie, wybór Obamy spotkał się w Izraelu z przyjęciem - najdelikatniej mówiąc - chłodnym. Tymczasem do sukcesu Obamy w jakiejś mierze przyczyniły się trzy wielkie, opiniotwórcze amerykańskie gazety, które udzieliły mu swojego poparcia: NY Times, LA Times, Washington Post. Wszystkie trzy są w rękach obywateli amerykańskich pochodzenia żydowskiego, przy czym są oni zarówno właścicielami jak i zarządzającymi, a w dużej mierze również pracownikami. I co z tym fantem zrobią internetowi specjaliści od "tych" spraw? Złożona rzeczywistość płata figle wyznawcom prostackich teorii. Odpowiedz Link Zgłoś