borrka
15.12.12, 18:44
Ja uwielbiam Warszawe, ale nie bezkrytycznie i wiem, ze bardzo wiele Jej brakuje do pieknego i nowoczesnego miasta.
Choc obiektywnie, bardzo sie ostatnio poprawila, a wczoraj widok bratniego potworka w centrum, oswietlonego na pedalskie kolory, szczerze mnie rozbawil.
Warszawiacy maja poczucie humoru i dystans do siebie.
Palac Kultury imienia Soso Dzugaszwili w kolorach teczy, sklonil mnie do refleksji.
Ktory z naszych sasiadow w wiekszym stopniu odpowiada za stan Stolicy ?
No, Niemcy wiadomo.
1944 i planowe wyburzenie, krok po kroku.
Ale taki los spotkal wiele miast w Europie i szybko sie podniosly z ruin.
Hamburg, Hanower, Kolonia, Rotterdam...
Trzeba przyznac, ze mila obecnosc Naszych Slowianskich Braci z Tundry i Tajgi, tradycyjnie wplywa katastrofalnie na "stan" Warszawy.
Po 1830 wyburzyli 1/5 miasta, by zbudowac nikomu niepotrzebna fortece.
Ot, taki mily gest ze strony NSBzTiT.
Na stulecie wstrzymali rozwoj Miasta opasujac je trzema pierscieniami fortyfikacji - rowniez nigdy nie uzytymi.
Za to w Warszawie nie bylo gdzie budowac, bo na przedpolach fortow obowiazywal carski zakaz stawiania domow innych, niz baraki.
Zreszta, z budowli publicznych,oprocz fortow, powstawaly jedynie ... cerkwie, jak wiadomo Warszawiacy sa prawoslawni, jak cholera.
No i po wojnie zdecydowano urzadzic nam taka skromniejsza Moskwe.
Z pieknym palacem, pomnikami umilowanych przywodcow ludu i przodownikow pracy.
Nie wszystko wyszlo, ale nawet ostatnie 20 lat nie wystarczylo, by w przyblizeniu chocby usunac postsowiecki syf !