Gdyby Paragwaj był wyspą...

06.01.13, 23:57
Primero - współczesnym Paragwajem są Chiny. Poznawaj ten kraj i ucz sie chinskiego.

Segundo – podziękujmy nalogowcom internetu. Oni tez maja swoją funkcje w przyrodzie, mimo ze sami tego nie wiedzą.

Tercero – szanowny Kolega Yurek : jestem na wczasach pod ...palmą ... twoje pytanie traktuje z wlasciwym respektem. Odpowiem po konsultacji ze wspolpracownikami Latynosami – mais tarde tarde – later on - :)

Cuarto – 4 generacje paragwajskich przywódców – megalomanów i psychopatów – dązylo do zwiekszenia terytorium i dojscia do Atlantyku. Francisco Solano López dokonal holokaustu. Właczanie tu banków i anglii uwazam za kretynska propagande. Kazdy z tych krajów ma wlasna interpretacje tych wydarzen, ktora jest wyrazem ich racji stanu.

Dla brazylyjczyków np „ o brazil lutou sozinho ... „ brazylia walczyla sama ...

Paragway - "wielka wojna "

Quinto – Paraguay interior – contra – Cuba – una isla ...

Kuba jest wyspa, pln korea polwyspa
    • spokojnaglowa33 Re: Gdyby Paragwaj był wyspą... 07.01.13, 01:02
      Tja, też to zauważyłem, ale nie chciało mi się pisać: to forum powoli staje się kloaką. Stan Tymiński jako autorytet, Nowy Ekran ... Jak ktoś się chce taplać w gó...e, jego sprawa, ja nie zamierzam się brudzić wyciągając go stamtąd.
      Nie wiem czy znasz "Maldita Guerra" (wojna przeklęta) brazylijskiego historyka Francisco Doratioto. Bardzo solidnie udokumentowana praca o Wojnie Paragwajskiej, uważana za najlepszą. W Polsce też się coś ostatnio ukazało na ten temat, ale raczej zbliżone do beletrystyki, za to podobno świetnie się czyta. Nie chce mi się już szukać konkretów.
      Ale to prawda, Peruwiańczycy mają swoją wersję. I na jej podstawie uknuto teorię spiskową, którą zaprezentował ten ubek z Nowego Ekranu.
      • edek_vilola Assunción, czyli Wniebowstapienie 07.01.13, 03:10
        "Assunción [stolica Paragwaju] jest najstarszym w rejonie La Platy miastem hiszpanskim.
        Jest jak wspaniale w mlodosci zapowiadajacy sie czlowiek, ktory nagle zatrzymal sie w rozwoju. Hrubieszów (z przeproszeniem Hrubieszowa) Ameryki Poludniowej. Stolica panstwa od niedawna dopiero z woda biezaca, gdzie na jednym z centralnych skrzyzowan probowano wprowadzic sygnalizacje uliczna, ale zrobil sie tak nieludzki balagan, ze zarzucono dumny zamiar. Biedniutkie, przydeptane, drzemiace miasteczko nad brzegiem rzeki Paragwaj.
        Chodzi sie tutaj zawsze, jakby to byl spacer w niedzielne popoludnie. W porze obiadowej i wieczorem unika sie opuszczania domow, ulice przemieniaja sie w dlugie, puste korytarze. Urzedy otwarte sa dla interesantow tylko do 11 rano. Jezeli ktos umawia sie na spotkanie, a wlasnie w tym czasie pada deszcz, spotkanie zostaje automatycznie anulowane. Ospale toczy sie zycie tego miasta, wszyscy jego mieszkancy w liczbie okolo 290 tysiecy choruja na chroniczny splin.
        Duzo wody w rzece Paragwaj - szeroko rozlanej, mulistej, niezyczliwej rzece - uplynelo, nim stalo sie to, co sie stalo. Nim na mapach swiata pojawilo sie Assunción, stolica jednego z najdziwniejszych krajow Ameryki Poludniowej.
        (...)
        Ogladam sobie miasto, podziwiajac, jak tez stara stolica panstwa moze skladac sie z samych prawie bocznych, kociolbiastych, wyboistych uliczek. Jest smetnie, w miare smierdzaco, pod nogami pelno smieci, w powietrzu marazm. To raczej trup miasta niz miasto.
        Stoimy na glownym placu Assunción, przy ktorym wybudowano jedyny nowoczesny gamach, hotel "Guarani". Piekna bryla o podstawie trojkata. Na dachach domow widac pare mizernych neonow, m,in. reklamy koniakow Martella oraz rzadow aktualnego dyktatora - wielkie swietlne mrugajace litery gloszace wszem i wobec, ze POKOJ - PRACA - DOBROBYT ZE STROESSNEREM. Po skwerze, pod czerwono kwitnacymi drzewami zelaznymi, przechadzaja
        sie mezczyzni z papierosami w ustach, na lawce siedza stare kobiety z cygarami. W betonowych podcieniach hotelu poluje na nabywcow strzal i skor wezy bosonogi Indianin. Ze sklepu jubilera wychodzi wysokiej rangi oficer, moze general - podobno tutaj co pietnasty zolnierz jest generalem.
        (...)
        Do knajpy weszlo dwoch wojskowych. Mieli miny Cezarow. Usiedli w kacie, wladczy i ironiczni. Odtracili dwie funkcjonariuszki, zazadali wodki cania.
        (...)
        Oficerowie zachowuja sie z kazdym kieliszkiem bezczelniej. Za cwiartke beda mieli miny wlascicieli lokalu. Sa w koncu wlascicielami calego panstwa, o co wiec chodzi? Zarabiaja wielokrotnie lepiej niz inni. Kiedy im pozyczyc pieniedzy, nie ma sposobu na wyegzekwowanie dlugu. Sa poza prawem; zatrudniaja wiezniow w prywatnych gospodarstwach i warsztatach, nie placa cla za sprowadzane z zagranicy samochody, maja po piec nieslubnych zon. Otoczyli miasto garnizonami, gesto rozstawione posterunki strzelaja przy byle okazji"

        (Olgierd Budrewicz, "Pozlacana dzungla", 1967)

        Uh, wystarczy
        • zeitgeist2010 poproszę "una caña de caña blanca" 12.01.13, 10:28
          edek_vilola napisał(a):

          (...) Do knajpy weszlo dwoch wojskowych. Mieli miny Cezarow. Usiedli w kacie, wladczy i ironiczni. Odtracili dwie funkcjonariuszki, zazadali wodki cania. (...)
          > (Olgierd Budrewicz, "Pozlacana dzungla", 1967)

          Olgierd Budrewicz i Ryszard Kapuscinski. Tych dwoch wystarczy, zeby cenic znajomosc polskiego.
          Cytat z Budrewicza mowi sam za siebie.

          Ale musze skomentowac cos innego. W Hiszpanii una caña to jest to.
          Restauracje kuszą turystow ofertą: „una caña con tapas 1,5 Euros”
          Przez chwile wydawalo mi sie, ze Budrewicz cos pomylil. Ale nie. To prawdziwy profesjonalista. Narodowym trunkiem Paragwaju jest „caña blanca”, czyli mniej wiecej dzin.

          Gdy znajdziecie się więc w Paragwaju zamowcie „una caña de la caña por favor” i obserwujcie reakcje kelnera :)

          • mara571 Re: poproszę "una caña de caña blan 12.01.13, 12:09
            zwroc uwage, ze Budrewicz opisywal Paragwaj za czasow Stroessnera, ktory chronil jak mogl ukrywajacych sie tam nazistow.
            Ksiazki nie czytalam, czy on pisze jak udalo mus ie dostac paragwanska wize?
            • edek_vilola Re: poproszę "una caña de caña blan 12.01.13, 12:57
              mara571 napisała:

              > zwroc uwage, ze Budrewicz opisywal Paragwaj za czasow Stroessnera, ktory chroni
              > l jak mogl ukrywajacych sie tam nazistow.
              > Ksiazki nie czytalam, czy on pisze jak udalo mus ie dostac paragwanska wize?

              Tak pisze. Mial duze problemy z uzyskaniem wizy wjazdowej i wyjazdowej (Paragwaj takowej wymagal). Oto cytat z ksiazki:

              "Do tego kraju wjechalem z dusza na ramieniu. Panstwo rzadzone przez generala Alfredo Stroessnera, jednego z hitlerkow Ameryki Lacinskiej, nie tylko nie utrzymuje zadnych stosunkow dyplomatycznychi handlowych z naszym swiatem, ale i nie zyczy sobie wizyt obywateli z "czerwonym paszportem". Paragwajska wize pobytowa zdobylem w Nowym Jorku kumoterska droga (po uprzedniej odmowie w konsulacie w Paryzu) i tak oto pewnego dnia wyladowalem na pelnym slonca lotnisku "Presidente Stroessner pod Assunción."

              (...)

              W przeddzien opuszczenia kraju zglosilem sie na policje z pokorna prosba o udzielenie mi wizy wyjazdowej (Paragwaj takowej wymaga). Poszedlem do biura, ktore miescilo sie w paru otwartych od ulicy sklepikach, gdzie urzednicy i petenci ogladani sa przez przechodniow, przechadzajacych sie zreszta tedy z wyraznym pospiechem. Mine zrobilem mozliwie najniewinniejsza, choc w kontakcie z kazda policja na swiecie odczuwam niepokoj
              przestepcy i zdaje sie, ze maluje sie to na mojej twarzy. Komisarz - zalatany, spocony, uzbrojony w ruchliwy was czlowieczek - obejrzal moj paszport z wyrazem niesmaku i zapytal:

              - Po co wlasciwie przyjechal pan do Paragwaju?

              Wyglosilem dluzsza oracje o wielkim zainteresowaniu w Polsce jego ojczyzna. Przy okazji dalem do zrozumienia, ze jestem raczej pisarzem niz dziennikarzem, ze nawet nalezy mnie traktowac jak poete.
              - My do Polski nie jezdzimy! - przecial krotko czlowieczek, zlowieszczo zamknal ksiazeczke paszportu i polozyl ja przed soba na wyplamionej bibule. W tym momencie okazalo sie, ze istotnie cos jest we mnie z poety, bo oto nawiedzilo mnie natchnienie:
              - Pan sie myli, przyjezdzacie do nas.
              - Nic o tym nie wiem! - GLos jest metaliczny, szczekliwy, wrozacy wszystko, co najgorsze.
              - Byl u nas niedawno wasz wspanialy zespol "Los Paraquayos". Sam sluchalem ich koncertu w najwiekszej sali Warszawy. To byl ogromny sukces! Trzeba w tym miejscu wyjasnic, ze trio "Los Paraguayos" jest swietoscia narodowa Paragwaju, cos jak nasze "Mazowsze".
              - Tak? Byli w Polsce? Podobali sie? A Parana byl takze?... - Twarz wypogodniala natychmiast, wasik poruszal sie po chaplinowsku, moj paszport byl znowu kartkowany. Wize otrzymalem w trzy minuty pozniej.
              Permisto de embarque Nr 316. A niektorzy nie doceniaja znaczenia wymiany kulturalnej!"

              (Olgierd Budrewicz, "Pozlacana dzungla", 1967)

              • zeitgeist2010 Re: poproszę "una caña de caña blan 12.01.13, 14:39
                edek_vilola napisał(a):

                (...)Tak pisze. Mial duze problemy z uzyskaniem wizy wjazdowej i wyjazdowej (Paragwaj takowej wymagal). Oto cytat z ksiazki: (...)

                Czy skanujesz strony ze swojej półki? :) Czy jest jakis dostęp do tekstu online?

                Kiedys w antykwariacie w Jenie kupilem niemiecką wersje jednej z biblii mojej mlodosci "Fische singen im Ukayali" Arkady Fiedler , VEB f.a. brockhaus/leipzig, 1957
                • edek_vilola Re: poproszę "una caña de caña blan 12.01.13, 15:34
                  zeitgeist2010 napisał:

                  > edek_vilola napisał:
                  >
                  > Czy skanujesz strony ze swojej półki? :) Czy jest jakis dostęp do tekstu onlin
                  > e?

                  Mam te ksiazke w domu na polce. Jedna z moich ulubionych. Budrewicz pisze w niej o wielu krajach Ameryki Lacinskiej, ale najwiecej o Brazylii. Nieraz wypowiadal sie, ze uwielbia ten kraj. Pod tym wzgledem mam podobny do niego gust. Czy ksiazka jest online? Sprobuje poszukac.
                  • zeitgeist2010 caña de caña tårta på tårta 12.01.13, 16:32
                    edek_vilola napisał(a):

                    zeitgeist2010 napisał:
                    >
                    > > edek_vilola napisał:
                    > >
                    Czy skanujesz strony ze swojej półki? :) Czy jest jakis dostęp do tekstu online?
                    Mam te ksiazke w domu na polce.

                    Jedna z moich ulubionych. Budrewicz pisze w niej o wielu krajach Ameryki Lacinskiej, ale najwiecej o Brazylii. Nieraz wypowiadal sie, ze uwielbia ten kraj. Pod tym wzgledem mam podobny do niego gust. Czy ksiazka jest online? Sprobuje poszukac.


                    Czyli skanujesz ...

                    Mas não importa ...

                    Nie jestes facetem, ktory potrzebuje rad ... ale polece ci ksiazke: Natan Shachar. Till jaguarernas land. Essäer om regnskog, politik och människor i Latinamerika. Atlantis. 2001.

                    Facet (zna hiszpanski, angielski, niemiecki, jiddisch, hebrajski, arabski, szwedzki, portugalski) podrózowal tam ze swoim kilkuletnim synem, niezle
                    • edek_vilola Re: caña de caña tårta p&arin 12.01.13, 23:53
                      zeitgeist2010 napisał:

                      > polece ci ksiazke: Natan Shach
                      > ar. Till jaguarernas land. Essäer om regnskog, politik och människor i Latiname
                      > rika. Atlantis. 2001.

                      Dziekuje, bardzo chetnie przeczytam. Mam jednak nadzieje, ze istnieje tlumaczenie tej ksiazki na jeden z jezykow polski/angielski/niemiecki. Szwedzkiego niestety nie znam, choc kiedys przezywalem okres fascynacji Szwecja nie bedac nigdy w tym kraju (fascynacja "platoniczna" na podstawie przeczytanych ksiazek). Szwecje zobaczylem dopiero w 2011 (Malmö, Hälsingborg podczas jednodniowego "wypadu" z Kopenhagi). Jestem pewien, ze gdyby taki wyjazd nastapil w okresie mojej dawnej fascynacji Szwecja, znalbym dzis ten jezyk. Mieszkalem wtedy w Polsce. Dzis nie rozpoczynam szwedzkiego lub dunskiego, bo nie chce aby mi sie pomieszaly z angielskim (po angielsku "zbyt" to "too", po dunsku "for", "too little" - "for lidt" itp.).
                      • zeitgeist2010 Re: caña de caña tårta p&arin 14.01.13, 10:10
                        edek_vilola napisał(a):

                        Dziekuje, bardzo chetnie przeczytam. Mam jednak nadzieje, ze istnieje tlumaczenie tej ksiazki na jeden z jezykow polski/angielski/niemiecki. Szwedzkiego niestety nie znam, choc kiedys przezywalem okres fascynacji Szwecja nie bedac nigdy w tym kraju (fascynacja "platoniczna" na podstawie przeczytanych ksiazek). Szwecje zobaczylem dopiero w 2011 (Malmö, Hälsingborg podczas jednodniowego "wypadu" z Kopenhagi). Jestem pewien, ze gdyby taki wyjazd nastapil w okresie mojej dawnej fascynacji Szwecja, znalbym dzis ten jezyk. Mieszkalem wtedy w Polsce. Dzis nie rozpoczynam szwedzkiego lub dunskiego, bo nie chce aby mi sie pomieszaly z angielskim (po angielsku "zbyt" to "too", po dunsku "for", "too little" - "for lidt" itp.).

                        Dla kogos kto zna niemiecki i angielski jezyki skandynawskie sa najlatwiejszymi do nauczenia wsrod jezykow indo-europejskich. Oczywiscie poza slowianskimi, ktore mamy za poldarmo.
        • zeitgeist2010 Re: Assunción, czyli Wniebowstapienie 12.01.13, 17:48
          edek_vilola napisał(a):

          (...) "Assunción [stolica Paragwaju] jest najstarszym w rejonie La Platy miastem hiszpanskim. Jest jak wspaniale w mlodosci zapowiadajacy sie czlowiek, ktory nagle zatrzymal sie w rozwoju. Hrubieszów (z przeproszeniem Hrubieszowa) (...)

          nazwy latynowskich miast lepsze niz wiadomosci z uniwersytetu

          Rio de Janeiro – rzeka styczniowa
          Belo Horizonte – pięktny horyzont
          São Paulo – swiety Pawel
          Porto alegre – wesoly port
          Nuovo Fryburgo – Nowy freiburg (miasto w szwajcarii)
          Curitiba – „polskie” miasto w stanie Santa Catarina. fonetycznie „kuricziba” to indianskie slowo z jezyka Tupinamba („wiele drzew”) – grupy jezykowej dominującej przed przybyciem Portugalczykow do Brazylii.
          Buenos Aires – czyste powietrze
          Los Angeles – Aniołki
          San Salvador - miasto zbawiciela
          Monte video - jasna góra?
          La paz – pokój
          San Francisco – swiety francziszek
          • edek_vilola Re: Montevideo 12.01.13, 23:44
            zeitgeist2010 napisał:

            > Monte video - jasna góra?

            Spotkalem sie i z taka wersja, ze nazwa "Montevideo" pochodzi od "Monte VI de O." ("szoste wzgorze od zachodu"), ktory jakis kapitan statku zaznaczyl na mapie w miejscu, gdzie lezy obecnie miasto.
            • zeitgeist2010 Re: Montevideo 14.01.13, 10:04
              edek_vilola napisał(a):

              Spotkalem sie i z taka wersja, ze nazwa "Montevideo" pochodzi od "Monte VI de O ." ("szoste wzgorze od zachodu"), ktory jakis kapitan statku zaznaczyl na mapie w miejscu, gdzie lezy obecnie miasto.

              Po portugalsku miasto nazywa sie Montevideu i zrodła portugalskojęzyczne podaja, ze nazwa pochodzi od zapisku w logu nawigacyjnym Magellana, gdzie jedno wzgórze w ogromnym ujsciu Rio de la Plata zapisano jako: „Monte vi eu”, emfatycznie „wzgórze ujrzałem”.
              Ale podaja rowniez wersje Monte VI de Este a Oeste.

              Kogos mniej obeznanego mozna by sie zapytac: gdzie jest ta rzeka w miejscu gdzie lezy Rio de Janeiro :)

              Pozłacaną dżunglę zamówilem z Polski przez ksiegarnie internetową. Jak przesylka sie uda, zamówie inne pozycje, bo zawsze uwielbialem styl Budrewicza
      • igor_uk spokona glowa. 08.01.13, 17:30
        A ty sam przeczytales ta ksiazke? I czy znasz jej pelny tytul?
    • edek_vilola Trio "Los Paraguayos" - paragwajskie "Mazowsze" 08.01.13, 13:50
      ... z lat 60-tych. Ich slynna piosenka "Celito Lindo", do posluchania tutaj z widokiem okladki plyty:

      www.youtube.com/watch?v=dx5cL_6z_cY
      A tu piosenka pod tym samym tytulem, ale inna - bardziej znana, w wykonaniu zespolu

      "Los Magic Paraguayos"

      www.youtube.com/watch?v=H-XmEShhlvQ
      • spokojnaglowa33 Paragwaj to akurat jeden z niewielu krajów 08.01.13, 14:49
        Ameryki Łacińskiej, w których nie byłem. Z tym większą ciekawością przeczytałem fragment z Budrewicza. Mam duży sentyment do tego regionu, bo poznawałem go zarówno turystycznie, jak i służbowo.
        • zeitgeist2010 porównajmy Paragwaj z Rio Grande do Sul 12.01.13, 12:27
          spokojnaglowa33 napisał:

          Ameryki Łacińskiej, w których nie byłem. Z tym większą ciekawością przeczytałem fragment z Budrewicza. Mam duży sentyment do tego regionu, bo poznawałem go zarówno turystycznie, jak i służbowo.

          Ameryka łacinska jest bezkonkurencyjna pod względem fascynującej historii!

          Ja tez akurat nie znam Paragwaju. Orientuje sie troche w Brazylii. Najbardziej poludniowy stan Rio Grande do Sul nalezał najpierw do Hiszpanii i mial zblizoną do Paragwaju i Urugwaju structure etniczną. Wczesna mieszanka Hiszpanow (Portugalczykow) z indianami Guarani, kultura pasterzy gauchos, do czego pozniej doszla ogromna domieszka Wlochow i Niemcow.
          Wspolczesne Rio grande do sul bylo ciagle obszarem konfliktow miedzy Portugalia, pozniej Cesarstwem Brazyliii a korona hiszpanska a pozniej Argentyna, Urugwajem i Paragwajem.

          Stąd brała sie ta ogromna motywacja Brazylii do zastopowania za wszelką cenę ekspansji terytorialnej Paragwaju za Jose de Francii i Lopezów.
          Dla Paragwaju megalomania terytorialna ich dyktatorow oznaczala zahamowanie rozwoju na wieki. A nie musialo tak byc, gdyby unikneli fatalnych bledow strategicznych w polityce zagranicznej.

          Dla porównania GDP per capita.

          Rio Grande do Sul 19.000 $ per capita.
          Urugwaj 16.000
          Paragwaj – 5.300
          Argentyna 18.000
        • zeitgeist2010 Imponuje mi Brazylia 12.01.13, 14:56
          Najszlachetniejszym uczestnikiem tych wydarzen był mój ulubiony kraj Brazylia. Akcja Lopeza syna mimo wszystko zaskoczyla cesarstwo. Do najblizszego miasta mieli 1000 km przez dzungle. (To wyjasnia, dlaczego wojna rozgrywala sie na rzece)

          Nie mieli armii. Borykali sie z własną tozsamoscią i brytyjskimi dyplomatami.
          Mowi sie, ze powoływali niewolników do wojska. Ale to nie cała prawda. Bogaci hacjenderos posyłali niewolników ZAMIAST swoich synów do wojska.

          Po zniszczeniu fanatycznej partyzantki guaransko/niemieckiej z Gran Chaco, Argentyna pchała do rozbiorów lopezowskiego Paragwaju.

          Brazylia powiedziała não. Przypominają oni to co najbardziej zapalczywym patriotom paragwajskim.

          Do dzisiaj postępowe elity brazylyjskie, do nich zalicza sie „atual presidente da república federativa do Brasil Dilma Rousseff (Fonetycznie: dżiłma husef), definiują sie jako naturalni przedstawiciele kontynentu. Podobnie jak Chiny nie przepuszczą żadnej okazji, aby pokazac to Stanom Zjednoczonym.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja