borrka
23.02.13, 11:23
Bo to, tak czy inaczej tragiczne, lecz jednoczesnie trudno o bardziej spektakularny przebieg propagandowego show.
Matka Maksyma Kuzmina, wokol ktorego rozgrywa sie cala afera "adopcyjna", wracala z Moskwy pociagiem.
W Moskwie uczesniczyla w przygotowaniu antyamerykanskiej agitki dla tv matuszkanskiej.
Wraz z "konkubentem" wprowadzili sie w stan amoku alkoholowego, w stopniu wykluczajacym samodzielna jazde.
W kajdankach musiano ich wysadzic z pociagu.
Madame Kuzmina podkresla zelazna wole walki o odzyskanie drugiego syna i swietne warunki socjalne i wychowawcze, jakie potrafi stworzyc synowi.
Zmienila sie tak dalece, ze bez trudu wychowa syna na "dobrego czlowieka", jak sama mowi.