Towarzystwo przyjazni..

23.03.13, 12:15
Nie wazne jakiej, na przyklad "polsko-indyjskiej". Istnialo takowe w Warszawie "za czasow mojej PRL-owskiej mlodosci", co swiadczy o tym, ze wsrod Polakow znajda sie zawsze wielbiciele Indii - gdyby bylo inaczej towarzystwo to nie mialo by sensu i z pewnoscia by nie istnialo. Nie dziwi wiec rowniez, ze sa wsrod Polakow wielbiciele Rosji, kraju geograficznie znacznie blizszego od Indii, a zatem ma rowniez sens "towarzystwo przyjazni polsko-rosyjskiej", dawniej "polsko-radzieckiej". Problem w tym, ze wielu ludzi w Polsce pamieta jeszcze czasy, kiedy przyjazn "polsko-radziecka" byla wrecz "obowiazkiem" (przy rownoczesnej obowiazkowej wrogosci do zachodu, a Ameryki w szczegolnosci). Za inna "wiare" grozila ze strony wladz "klatwa i eks-komunikacja", przynaleznosc do "wykletego
ludu ziemi", nierzadko wrecz "wieziennej braci". A zatem obok "towarzystwa przyjazni polsko-rosyjskiej" powinno istniec wtedy "towarzystwo wrogosci polsko-amerykanskiej" i drzwi do obu towarzystw powinny byc jedne.
"Komsomolcy" stosuja dziwny typ "zalotow" wobec nas. Oni nie staraja pokazac sie nam z najlepszej strony i wyeksponowac swoje zalety, po to abysmy sie w nich i w ich kulturze "zakochali". Oni staraja sie przede wszystkim "oczernic" swojego "konkurenta" i pokazac, ze ma najgorsze cechy, podczas gdy oni sami - najlepsze (mamy im uwierzyc "na slowo"). Takich metod w "zalotach" madry i inteligentny "amant" nigdy nie stosuje - on nie
krytykuje i nie oczernia konkurenta, tylko dazy do tego, aby obiekt "zalotow" sam wyciagnal wnioski na jego korzysc, a niekorzysc tamtego. Ale tak moze postepowac tylko "amant", ktory jest pewny swoich zalet i przewag nad konkurentem. Tutaj tego typu sytuacja nie ma miejsca. Widac wyraznie, ze mamy do czynienia z kims bardzo zakompleksionym, a jednak pragnacym "podbic nasze serca". Czasami sie to udaje pod jednym warunkiem. Bez oczerniania i oblewania pomyjami innych. Wystarczy "towarzystwo przyjazni" do jednych bez "towarzystwa wrogosci" do drugich. I bez wyzywania inaczej myslacych od "dupolizkow".
    • igor_uk Edek,co cie jest? 23.03.13, 13:11
      O jakie zaloty cie chodzi?
      Mam nadzieje,ze przez nieuwage zapomniales dodac smile.Bo w przeciwnym wypadku twoj tekst nadaje sie na bardzo powazna analize psychologa od stosunkow wirtualnych :-))))
      • edek_vilola Re: Jestes psychologiem lub lekarzem? 23.03.13, 14:25
        igor_uk napisał:

        > O jakie zaloty cie chodzi?
        > Mam nadzieje,ze przez nieuwage zapomniales dodac smile.Bo w przeciwnym wypadku
        > twoj tekst nadaje sie na bardzo powazna analize psychologa od stosunkow wirtu
        > alnych :-))))

        W ZSRR kazdy, kto myslal inaczej od oficialnej propagandy, nadawal sie do leczenia psychiatrycznego. Wspaniala metoda. Potem jesli jakis "wzorowy obywatel" uslyszal kogos innego, kto mowil tak jak "sumaszedszyj", ktorego zabrano wczesniej na "leczenie", wiedzial od razu, ze to musi byc jakis inny "sumaszedszyj" - mogl bez obaw zadzwonic po pogotowie, aby go zabralo. Gosc, ktory chwalil zachod, musial byc tam niewatpliwie chory psychicznie. A ci "chorzy psychicznie" po pewnym czasie czesto sami wierzyli, ze takowymi sa.
        Najlepiej jednak bylo postarac sie od razu o "wariackie papiery". Wielu ludzi w ten sposob podobno przetrwalo.
        • igor_uk Nie jestem lekarzem,ale mam... 23.03.13, 14:36
          poczucie humoru,ktorego cie zabraklo.
    • borrka To czysta propaganda, jak za CCCP. 23.03.13, 13:30
      Ukazuje zgola falszywy obraz Rosji i jednoczesnie ma zniechecic do realiow np. Unii Europejskiej.
      Nie nadawylbym temu cech indywidualnych, to program web komandy.
      Ukazac Rosje, jako alternatywe, ktorą w zadnym razie nie jest.
      Chyba trudno o lepszy dowod "nie wprost":
      najwieksi entuzjasci, ani mysla o powrocie do Matuszki :))))
      Badz przeprowadzce, by zyc w raju.
      Coz, trzeba pisac, jak politruk kaze.
      Sluzba nie druzba !
      • edek_vilola Re: To czysta propaganda, jak za CCCP. 23.03.13, 14:12
        Oni zawsze chcieli byc "alternatywa" i to nawet lepsza alternatywa. Jednak rzeczywistosc pod koniec istnienia PRL-u i "lepszego ustroju" odbija sie w slowach piosenki Wojciecha Mlynarskiego z tamtego okresu:

        "Kiedys kielbasa byla z miesa,
        Cukier rozpuszczal sie, klej kleil,
        A jak sen przysiadl ci na rzesach,
        Nie zasypiales bez nadziei."

        Oni licza na to, ze ludzie juz zapomnieli tamte czasy (wielu zapomnialo, mlodzi ich nie znaja) i moga nas na nowo "czarowac rajem" - czyms w rodzaju "ta sama, ale nie taka sama".
    • kaszebe12 Re: Towarzystwo przyjazni.. 23.03.13, 13:44

      ?
      • 5magna Re: Towarzystwo przyjazni.. 23.03.13, 14:03
        podroze.gazeta.pl/podroze/1,114158,13603782,Nie_umiemy_sie_zachowac_w_samolotach_Qatar_Airways_.html#Cuk
    • polski_francuz Wzbudzanie nieprzyjazni raczej 23.03.13, 14:52
      poczatki rosyjskiej okupacji FS byly lagodne. Ten czy tamten dyskutowali, moze troche czesciej niz zazwyczaj szukajac bledow: ortograficznych, faktograficznych...psychologia za tym byla taka by oczernic nielubianego nicka a samemu ustawic sie w pozycji krytykujacego.

      Ktos napisal slusznie, ze dyskusja z tutejszymi wankami przypomina przesluchanie przez KBGB-ste. On slucha i wykazuje bledy w tym co mowisz badz tez niescislosci Twego opowiadania. By cie ponizyc glownie i pokazac zes kiepski.

      Sluszna jest uwaga, ze wanki do matuszki nie przekonuja pozytywnie. Oni staraja sie przekonac co wad alternatyw czyli Zachodu.

      Rezultaty ich akcji? Najwazniejszy jest chyba taki, ze sie nie chce pisac. Bylo to forum socjlane, glownie polskich emigrantow wymieniajacych swoje doswiadczenia o krajach ich emigracji i ich troske o rozwoj Polska a stalo sie forum propagandzistow Rosji.

      PF
      • polski_francuz Podobnie pisal 23.03.13, 14:55
        Kapuscinski o rezultacie sowieckiej polityki rolnej spowodowanej przez ustawe " O Klosku" - chlopom sie odechcialo pracowac.

        PF
      • edek_vilola Re: Dla nich ciagle "toczy sie walka" 23.03.13, 20:27
        polski_francuz napisał:

        > Ktos napisal slusznie, ze dyskusja z tutejszymi wankami przypomina przesluchani
        > e przez KBGB-ste. On slucha i wykazuje bledy w tym co mowisz badz tez niescislo
        > sci Twego opowiadania. By cie ponizyc glownie i pokazac zes kiepski.

        W PRL-u za "komuny" pouczanie tlumow, inspirowane z Moskwy, zaczynalo sie czesto od slow: "Zyjemy w czasach, w ktorych bez przerwy toczy sie walka ideologiczna...". Tak mowiono podobno na zebraniach partyjnych. Im te slowa kojarza sie z okresem, kiedy byli "swiatowym mocarstwem". Powrot do "walki ideologicznej", bez wzgledu na to, czy sie toczy czy nie, przypomina im o czasach ich dawnej waznosci. I chca nadal byc wazni (zrozumiala slabosc ludzka). Dawniej "szpanowali" "wyzszym ustrojem", teraz "szpanuja" "upadajacym zachodem" i "kwitnaca Rosja". Moskwa, na pierwszy rzut oka, rzeczywiscie "kwitnie". Ale "kwitnie" rowniez i Bangkok, Mexico City, Kuala Lumpur i Djakarta. Najwieksze zmiany moznaby ocenic po zmianie mentalnosci. A u nich, jak widac, bardzo niewiele sie pod tym wzgledem zmienilo.
        • zeitgeist2010 Re: Dla nich ciagle "toczy sie walka" 25.03.13, 09:03
          edek_vilola napisał(a):

          W PRL-u za "komuny" pouczanie tlumow, inspirowane z Moskwy, zaczynalo sie czesto od slow: "Zyjemy w czasach, w ktorych bez przerwy toczy sie walka ideologiczna...". Tak mowiono podobno na zebraniach partyjnych. Im te slowa kojarza sie z okresem, kiedy byli "swiatowym mocarstwem". Powrot do "walki ideologicznej", bez wzgledu na to, czy sie toczy czy nie, przypomina im o czasach ich dawnej waznosci. I chca nadal byc wazni zrozumiala slabosc ludzka). Dawniej "szpanowali" "wyzszym ustrojem", raz "szpanuja" "upadajacym zachodem" i "kwitnaca Rosja". Moskwa, na pierwszy rzut oka, rzeczywiscie "kwitnie". Ale "kwitnie" rowniez i Bangkok, Mexico City, Kuala Lumpur i Djakarta. Najwieksze zmiany moznaby ocenic po zmianie mentalnosci. A u nich, jak widac, bardzo niewiele sie pod tym wzgledem zmienilo.

          W żargonie psychologicznym nazywa sie to "self-delusion".

          Tutejsze zaloty i flirty prorosyjske są tak dyletanckie , ze nikt chyba nie da sie skusic do grzechu. Bardziej prawdopodne jest, ze osoby zupełnie neutralne nabawią sie awersji do Rosji na reszte życia
    • zeitgeist2010 Poglądy człowieka ksztaltowane 23.03.13, 14:55
      edek_vilola napisał(a):

      (...) Nie dziwi wiec rowniez, ze sa wsrod Polakow wielbiciele Rosji, kraju geograficznie znacznie blizszego od Indii, a zatem ma rowniez sens "towarzystwo przyjazni polsko-rosyjskiej", dawniej "polsko-radzieckiej"(...)

      są przez życiowe doswiadczenia. W realu nigdy nie spotkalem przyjaciół kultury, języka, czegokolwiek rosyjskiego.

      Dlatego po pierwszym kontakcie z tym forum, byłem autentycznie zdziwiony prezencją ”manos o menos, mehr oder weniger, more or less, mer eller mindre” polskojęzycznych miłośnikow Rosji.

      Ale mi to nie przeszkadza. Nie musze sie tym zajmowac.

      Przyznam jednak ze troche mnie ciekawią socjo-lingwistyczne aspekty tych polskojęzycznych. Z mojego punktu widzenia najsympatyczniejszym ”case study” tego zjawiska jest kolega bywszy.
      • edek_vilola Re: Poglądy człowieka ksztaltowane 23.03.13, 19:16
        zeitgeist2010 napisał:

        > Dlatego po pierwszym kontakcie z tym forum, byłem autentycznie zdziwiony prezen
        > cją ”manos o menos, mehr oder weniger, more or less, mer eller mindreR
        > 21; polskojęzycznych miłośnikow Rosji.
        >
        > Ale mi to nie przeszkadza. Nie musze sie tym zajmowac.

        Mnie to rowniez nie przeszkadza, pod warunkiem, ze interesujac sie Rosja nie sieja nienawisci do innych krajow i narodow, szczegolnie do tych, ktore sam znam i cenie.

        ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
        "Majstrem zmianowym byl Polak pochodzacy z Warszawy. Gdy dowiedzial sie, ze i ja jestem Polakiem, natychmiast nawiazal ze mna rozmowe. Poczatkowo niesmialy - jakby sie wstydzil tego, ze juz slabo mowi po polsku - osmielony moja ciekawoscia rozgadal sie na dobre. Wyszedl juz dawno z obozu, ale nie otrzymal prawa wyjazdu z Norilska - mial tu pozostac do konca zycia. Byl polskim komunista. Jako szczerze oddany sprawie komunista , wyznawca idei marksistowskiej, uwierzyl w sowiecka propagande i uciekl do Rosji w 1933 r., za co - jak sam twierdzil - drogo zaplacil. Po przejsciu granicy skierowany zostal do pracy w jakiejs fabryce w Minsku. Szybko zorientowal sie, ze komunizm nie jest takim rajem, jakim wydawal sie na odleglosc z Warszawy. Byl to okres glodu w Rosji...
        Nie ufano mu, wiec znajdowal sie pod stala obserwacja. Pewnego razu nieopatrznie zwierzyl sie czlowiekowi, ktorego uwazal za przyjaciela, ze w Polsce jest jednak o wiele lepiej, no i zarobil dziesiec lat. Wyrok odbyl w Norilsku i w tym miescie, ktore zaczal budowac jako wiezien, mial pozostac na zawsze. Materialnie nie powodzilo mu sie zle, ale oddalby wszystko za jedna chwile pobytu w Warszawie, za ktora ogromnie tesknil. Choc byl on naszym majstrem i czlowiekiem wolnym, powiedzialem mu prosto w oczy:
        - Dobrze ci tak, masz, czego chciales.
        Ale tak naprawde, to rozumialem go i bylo mi go zal, zwlaszcza wowczas, gdy widzialem w jego oczach lzy."

        (Henryk Libich, "Spod Wilna na Syberie")


        • zeitgeist2010 Re: Poglądy człowieka ksztaltowane 23.03.13, 19:59
          edek_vilola napisał(a):

          > zeitgeist2010 napisał:
          >
          > > Dlatego po pierwszym kontakcie z tym forum, byłem autentycznie zdziwiony
          > prezen
          > > cją ”manos o menos, mehr oder weniger, more or less, mer eller mind
          > reR
          > > 21; polskojęzycznych miłośnikow Rosji.
          > >
          > > Ale mi to nie przeszkadza. Nie musze sie tym zajmowac.
          >
          > Mnie to rowniez nie przeszkadza, pod warunkiem, ze interesujac sie Rosja nie sieja nienawisci do innych krajow i narodow, szczegolnie do tych, ktore sam znam i cenie.


          POwtórze: dlaczego ja ich nie widze? Widze Brazylijczykow, Hiszpanow i Chinczykow. Czy chodzi tu o patrzenie i widzenie, looking and seeing, zuschauen und sehen, titta och se ?

          > ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
          > "Majstrem zmianowym byl Polak pochodzacy z Warszawy. Gdy dowiedzial sie, ze i j
          > a jestem Polakiem, natychmiast nawiazal ze mna rozmowe. Poczatkowo niesmialy -
          > jakby sie wstydzil tego, ze juz slabo mowi po polsku - osmielony moja ciekawosc
          > ia rozgadal sie na dobre. Wyszedl juz dawno z obozu, ale nie otrzymal prawa wyj
          > azdu z Norilska - mial tu pozostac do konca zycia. Byl polskim komunista. Jako
          > szczerze oddany sprawie komunista , wyznawca idei marksistowskiej, uwierzyl w s
          > owiecka propagande i uciekl do Rosji w 1933 r., za co - jak sam twierdzil - dro
          > go zaplacil. Po przejsciu granicy skierowany zostal do pracy w jakiejs fabryce
          > w Minsku. Szybko zorientowal sie, ze komunizm nie jest takim rajem, jakim wydaw
          > al sie na odleglosc z Warszawy. Byl to okres glodu w Rosji...
          > Nie ufano mu, wiec znajdowal sie pod stala obserwacja. Pewnego razu nieopatrzni
          > e zwierzyl sie czlowiekowi, ktorego uwazal za przyjaciela, ze w Polsce jest jed
          > nak o wiele lepiej, no i zarobil dziesiec lat. Wyrok odbyl w Norilsku i w tym m
          > iescie, ktore zaczal budowac jako wiezien, mial pozostac na zawsze. Materialnie
          > nie powodzilo mu sie zle, ale oddalby wszystko za jedna chwile pobytu w Warsza
          > wie, za ktora ogromnie tesknil. Choc byl on naszym majstrem i czlowiekiem woln
          > ym, powiedzialem mu prosto w oczy:
          > - Dobrze ci tak, masz, czego chciales.
          > Ale tak naprawde, to rozumialem go i bylo mi go zal, zwlaszcza wowczas, gdy wid
          > zialem w jego oczach lzy."
          >
          > (Henryk Libich, "Spod Wilna na Syberie")


          Jaki z tego morał? Dla mnie: bądz mądry przed szkodą nie po niej.

          Antycypuje przyszlosc. Przewidzialem czas angielskiego, niemieckiego i chinskiego. Japonskiego i koreanskiego nie zdązyłem :)

          W rosyjskie maliny nigdy nie dalem sie wpuscic ;)
    • zeitgeist2010 Re: Towarzystwo przyjazni.. 23.03.13, 15:08
      Dominującą cechą mojej filozofii życiowej jest mój własny światopogląd i naturalna obojętność na zjawiska podrzędne i nieistotne.

      ”Thus, deswegen, então, pero, följaktligen” chciałbym zachęcić do kółek zainteresowań, towarzystw przyjażni polsko-latynoskiej, chinskiej, iberyjskiej, trudne punkty polskiej historii, miłośnicy polskich podróżników Budrewicza, Fiedlera, Kapuscinskiego ... The sky is the limit
      • edek_vilola Re: Towarzystwo przyjazni.. 23.03.13, 19:36
        zeitgeist2010 napisał:

        > ”Thus, deswegen, então, pero, följaktligen” chciałbym zachęc
        > ić do kółek zainteresowań, towarzystw przyjażni polsko-latynoskiej, chinskiej,
        > iberyjskiej, trudne punkty polskiej historii, miłośnicy polskich podróżników B
        > udrewicza, Fiedlera, Kapuscinskiego ... The sky is the limit

        Wspanialy pomysl! Choc nasze watki pewnie "utona w morzu" rosyjskiej propagandy, to jednak warto je zakladac. Bedac raz w Brazylii sluzbowo kupilem sobie na lotnisku w Porto Alegre ksiazke Conrada pt. "Juventude", jedna z tych malych, kieszonkowych, ktorych mnostwo tlumaczen roznych autorow mozna zobaczyc na:

        www.lpm.com.br

        Po otwarciu okladki, przed trescia ksiazki, zyciorys Conrada.

        "JOSEPH CONRAD nasceu Józef Teodor Konrad Nalecz Korzeniowski, filho de pais poloneses, na cidade de Berdichev, na Ucrânia dominada pela Rússia czarista. Seus pais eram nacionalistas poloneses e, por causa de suas atividates políticas anti-russos, foram exilados para a remota província de Vologda, ao norte. Joseph, então com quatro anos, os acompanhou. (...)"

        Od "zwiazkow" polsko-rosyjskich nie da sie zatem uciec nawet w Brazylii. :))
        • zeitgeist2010 Rosja dla mnie nie istnieje 23.03.13, 20:17
          edek_vilola napisał(a):

          > zeitgeist2010 napisał:
          >
          > > ”Thus, deswegen, então, pero, följaktligen” chciałbym
          > zachęcić do kółek zainteresowań, towarzystw przyjażni polsko-latynoskiej, chinskiej, iberyjskiej, trudne punkty polskiej historii, miłośnicy polskich podróżników Budrewicza, Fiedlera, Kapuscinskiego ... The sky is the limit

          > Wspanialy pomysl! Choc nasze watki pewnie "utona w morzu" rosyjskiej propagandy, to jednak warto je zakladac. Bedac raz w Brazylii sluzbowo kupilem sobie na lotnisku w Porto Alegre ksiazke Conrada pt. "Juventude", jedna z tych malych, kieszonkowych, ktorych ostwo tlumaczen roznych autorow mozna zobaczyc na: www.lpm.com.br Po otwarciu okladki, przed trescia ksiazki, zyciorys Conrada.> "JOSEPH CONRAD nasceu Józef Teodor Konrad Nalecz Korzeniowski, filho de pais poloneses, na cidade de Berdichev, na Ucrânia dominada pela Rússia czarista. Seus pais eram nacionalistas poloneses e, por causa de suas atividates políticas anti-russos, foram exilados para a remota província de Vologda, ao norte. Joseph, então com quatro anos, os acompanhou. (...)"
          > Od "zwiazkow" polsko-rosyjskich nie da sie zatem uciec nawet w Brazylii. :))
          --

          No prosze. Tu mamy chyba odpowiedz na pytanie, dlaczego jest taka roznica miedzy ludzmi typu bywszego, francuza, ciebie, moze borrki itd a mną i marą itp. Rosja nie jest naszym punktem odniesienia.

          Ja nie jestem zatruty Rosją. Wyrosłem na wolnych przestrzeniach lasow i jezior Warmi i Mazur.

          Thew sky is my limit

          ----------------------------------------------------------------------
    • jk2007 Vivian Maier, fotki 25.03.13, 11:17
      tez przyjazn
      www.adme.ru/fotograf/fotograf-kotorogo-nikto-ne-znal-480205/
Inne wątki na temat:
Pełna wersja