gambit_smolenski3
25.03.13, 21:14
Oczywiście, tytułowe pytanie prowokacyjnie przesadne, ponieważ Cruise w przeciwieństwie do Depardieu, nie ucieka z USA i nie stara się o uzyskanie rosyjskiego grażdaństwa, lecz tylko (z komercyjnej potrzeby, chęci zysku) uaktywnia się w rosyjskojęzycznym internecie, jednak jest coś na rzeczy... ;-)
Rosja putinowska, ta agresywna, neoimperialna, staje się pociągająca dla przedstawicieli zachodnich elit i ich inicjatyw biznesowych. Przynajmniej dla niektórych. Z wielu względów.
Jak mniemam, wraz z narastaniem społeczno-kulturowych (lewaczenie i/lub islamizacja) i ekonom.-gosp. (upadek "strefy euro" i/lub upadek "strefy dolara") problemów tzw. Zachodu, będzie to zjawisko postępować.
Doszedłem do wniosku, iż Putin chcąc poważnie zaszkodzić zachodowi i znacznie osłabić jego propagandową siłę, powinien wyciągnąć wnioski z cassusu Depardiejewa i zorganizować/wykreować w Rosji, na jej terytorium, w ograniczonej formie, pewną strefę przypominającą swobodami gosp. i bankowymi tzw. raje podatkowe czy państwa-banki typu Szwajcaria, Lichtenstein, Monaco, Luxemburg. Strefę z minimalnymi (tak pro forma) podatkami lub WRĘCZ CAŁKOWITYM ICH BRAKIEM (sic!). Przeznaczyć na tę inicjatywę jakąś mniejszą gubernię czy okręg/obwód autonomiczny. Najlepiej w pobliżu jakiegoś zacnego, dużego miasta (lub tegoż w roli stolicy "rosyjskiego raju podatkowego"), być może portu, i w umiarkowanej, ciepłej strefie klimatycznej. Wiadomo, dla wygody i możliwości cumowania jachtów;-)
Gdyby nie klimat, to takim rejonem idealnym wręcz byłby Kaliningrad i jego okolica. Bądż - gdyby nie problemy ukraińsko-rosyjskie - Krym. Ten ostatni wówczas spełniałby wszystkie założenia russian tax free zone. Mógłby się stać z czasem rosyjskim Hongkongiem, Singapurem czy Makao.
Sądzę, iż wówczas, wielu zachodnich biznesmenów, artystów i przedstawicieli establishmentu, pokusiłoby się o przeprowadzę do takiej "małej Rosji".
wyborcza.biz/biznes/1,100896,13622853,Tom_Cruise_bedzie_Wkontakcie_z_Rosjanami.html