lubat
30.04.13, 16:45
Dawno nie było o nich mowy na FŚ, i oto w krótkim odstępie czasu spotkałem dwie wypowiedzi w różnych źródłach. Pierwszą z nich był felieton filmowy w TV Rossija, właściwie to o relacji między Serbią i Kosowem, ale z dużym wtrętem tureckim. Autorzy dają bowiem szerokie tło tych relacji w tym coraz większy wpływ Turcji w regionie.
Nie będę tu opisywać szczegółów, tylko te najważniejsze: gospodarka turecka rozwija się niezwykle dynamicznie, koncerny tureckie opanowują kolejne regiony dawnego imperium ottomańskiego, ludność Turcji przyrasta o jeden milion rocznie, elity tureckie (islamskie) prowadzą cichą, ale niezwykle skuteczną politykę jednania sobie narodów swojego byłego imperium. I mają w tym zauważalne sukcesy. Na UE położyli już krzyżyk (może półksiężyc?) i nawet ministrowie wyrażają się publicznie z lekceważeniem i ironią o naszej najlepszej z możliwych Unii.
Przy tym Turcja ma obecnie to, czego Europie brakuje już od dawna, a Ameryce może od mniej dawna. Mianowicie jakiś entuzjazm społeczeństwa, wolę budowy, tworzenia, czy w ich przypadku odtworzenia wielkiego państwa. To jest wielki kapitał, nie mniej ważny, a może ważniejszy, niż pieniądze.
Szczegóły tu: www.vesti7.ru/news?id=40431
Dzień później tekst o całkiem podobnej treści zamieścił Newsweek.pl. Tu już nie streszczam, można sobie samemu poczytać.
swiat.newsweek.pl/turcja---imperium-znad-bosforu,103664,1,1.html