jabbaryt
03.05.13, 15:14
Analityk największego banku w Rosji wieści klęskę terminalu LNG w Świnoujściu. Tymczasem zaangażowanie finansowe związane z inwestycją przekroczyło 1 mld zł.
W zeszłym tygodniu analityk Sbierbanku Walerij Niestierow w przytoczonej przez dziennik "Wiedomosti" opinii stwierdził, że "realizacja projektu importu gazu skroplonego przez terminal w Świnoujściu znalazła się na krawędzi fiaska". Wypowiedź pojawiła się w momencie, gdy w Polsce doszło do zmiany ministra skarbu nadzorującego budowę gazoportu, a spółka odpowiadająca za inwestycję poinformowała o przyspieszeniu w jej realizacji. Skąd rosyjska krytyka inwestycji? Terminal LNG w Świnoujściu za kilkanaście miesięcy będzie w stanie przyjąć pierwsze dostawy drogą morską. Dzięki tej inwestycji realnie może poprawić się bezpieczeństwo surowcowe Polski, zmniejszyć nasze uzależnienie od dostaw z Rosji, a do tego będziemy mogli renegocjować kosztowny kontrakt z Gazpromem, który wygasa w 2022 r.
- Terminal w Świnoujściu jest największym i najbardziej zaawansowanym projektem w zakresie budowy mocy przeładunku gazu w basenie Morza Bałtyckiego. Nie ma co do tego wątpliwości, że na dobre zmieni pozycję nie tylko Polski w kontekście zapewnienia dostaw gazu ziemnego, zmniejszając nasze uzależnienie od jednego dostawcy, ale także wpłynie na obniżenie cen gazu w całym regionie. Dlatego może skupiać krytykę - mówi "Gazecie" Rafał Wardziński, prezes Polskiego LNG.
Pogłoski o "fiasku inwestycji" to zapewne efekt dyskusji o opóźnieniach w realizacji projektu. Jeszcze jesienią skalę opóźnień szacowano na cztery-sześć miesięcy. Obecnie prace nabrały tempa i opóźnienia wynoszą dwa-cztery miesiące. Zaangażowanie finansowe prac przekroczyło 1 mld zł.
Umowa na realizację inwestycji została podpisana 15 lipca 2010 r. Planowany termin oddania terminalu do użytku to 30 czerwca 2014 r. Na realizację projektu założono niecałe 50 miesięcy.
- Choć może brzmieć to paradoksalnie, polska inwestycja ze swoim symbolicznym opóźnieniem wyróżnia się na tle europejskiej konkurencji - ocenia Maciej Mazur, rzecznik spółki Polskie LNG. - Średnie opóźnienie odnotowane w budowie terminali LNG w Europie wynosi 24 miesiące. Terminal Adria LNG w Chorwacji był opóźniony o 24 miesiące, francuski Fos Cavaou LNG o 30 miesięcy, a brytyjski South Hook LNG o 18 miesięcy. W przypadku terminalu w Świnoujściu powodem spowolnienia prac były kłopoty całej branży związane z upadłością największych spółek w polskiej branży budowlanej, w tym spółki Hydrobudowa Polska. Była ona jednym z kluczowych podwykonawców.
Europa już teraz jest jednym z największych importerów LNG na świecie, a gaz ziemny stanowi drugie najważniejsze źródło energii w UE - ok. 24 proc. udziału w strukturze paliw w 2011 r. Według przedstawicieli Polskiego LNG działanie terminalu - dzięki możliwości przesyłania surowca w trzech kluczowych kierunkach: do krajów bałtyckich, w ramach korytarza Północ - Południe w kierunku Czech i Słowacji, a także do krajów skandynawskich, takich jak Dania czy Szwecja - będzie mogło przyczynić się do dywersyfikacji dostaw gazu nie tylko w Polsce, ale w całym regionie.
W pierwszym etapie eksploatacji terminal LNG pozwoli na odbiór 5 mld m sześc. gazu ziemnego rocznie. W kolejnym etapie, w zależności od wzrostu zapotrzebowania na surowiec, możliwe będzie zwiększenie zdolności przeładunkowej do 7,5 mld m sześc., co stanowi około 50 proc. obecnego rocznego zapotrzebowania na gaz w Polsce (obecnie nasz kraj zużywa ok. 14 mld m sześc. gazu rocznie). Koszt inwestycji to przeszło 2 mld zł.