e.va15
27.05.13, 00:56
Li Keqiang - nowy szef 1,3 mld Chińczyków wybrał się właśnie w inauguracyjną podróż do Europy. Niestety podróżą tą zaprzeczył anglosaskim i europejskim apologeotom gloabalizacji, którzy twierdzą, że pojedyńcze kraje Europy, a Niemcy zwłaszcza, nie mają najmniejszych szans w konfrontacji z Chinami i tylko EU jako taka (razem z potężną Bułagarią, Portugalią, Grecją, Rumunią etc..) może stawić im czoła, bo to jedyna prawdziwa potęga przed którą Chiny zadrżą.
Li Keqiang widać nie czyta światłych mediów zachodnich, bo uznał, że w Europie liczą się tylko malutka Szwajcaria i trocxhę mniej malutkie Niemcy. W tej kolejności wybrał kraje swej wizyty (z całą kupą kasy i przemysłowców w bagażu) a resztę równo OLAŁ. Na Brukselę i jewkokomisarzy nie miał czasu, podobnie jak na wszystkie pozostałe kraje jewrokołchozu, który swą potęgą tak ponoć Chinom zagraża. Może się tej potęgi wystraszył???:-))))