herr7
13.06.13, 08:03
Wołodia zdaje sobie sprawę, że na "partii łobuzów i złodziei" daleko nie pojedzie. Porzuca więc ten twór, który sam stworzył na rzecz nowego "frontu". Putin będzie więc teraz "frontowikiem". Nowa partia jest kolejnym już tworem, którym jelcynowska elita chce mamić Rosjan. W sumie rzecz bez znaczenia. Znacznie ciekawsze są artykuły nt. obecnego święta tzw. Dnia Rosji, a istocie Dnia niezależności Rosji od ZSRR, czyli od Ukrainy, Kazachstanu i innych republik. Rosjanom każe się świętować dzień, w którym rosyjska inteligencja (nazwa "inteligencja" przeczy tutaj znaczeniu słowa inteligencja) zagłosowała, jak karpie za Bożym Narodzeniem za rozwodem ze swoimi braćmi z innych radzieckich republik. Pan Bóg szybko ukarał ich za to Jelcynem, a następnie "małym kagiebiecznikem". Powody do świętowania ma jedynie postjelcynowska elita, ci wszyscy Czubajsowie, Deripaski i tym podobna hołota, która podzieliła pomiędzy siebie rosyjskie bogactwa.
svpressa.ru/politic/article/69300/