Gość: czytelnik
IP: *.wiwi.hu / *.wiwi.hu-berlin.de
01.08.04, 20:09
Wywiad z filozofem, prof. B. Wolniewiczem
www.efakt.pl/idee/artykul.aspx/Artykul/30543
Dwa cytaty:
"Czy dziś jest w świecie więcej zła niż dawniej?
- Zła w świecie więcej dziś widać, chociaż w ludziach jest go tyle samo, co zawsze. Natura ludzka jak była skażona grzechem pierworodnym, tak jest, i taką pozostanie do końca świata. Zła widać więcej, bo zmalał opór wobec niego. Dziś ludzie gotowi są pertraktować ze złem, tak jak pertraktują z terrorystami. Skwapliwie nawet podlizują się złu, przeważnie ze strachu. Sołżenicyn już dawno stwierdził, że Zachód przeżywa zmierzch odwagi. Gdy zło nie napotyka sprzeciwu, natychmiast się rozszerza. Ze strachu terrorystów nazywa się dziś "bojownikami" czy "powstańcami". Nie mówi się prawdy, że są to w istocie bandyci nowego typu. Co więcej, piętnuje się tych, którzy się temu politycznemu bandytyzmowi przeciwstawiają. W mediach - także w naszych - prowadzi się zakamuflowaną antyamerykańską i antyizraelską propagandę, bo Amerykanie i Izraelczycy stanęli naprawdę do walki z terroryzmem, nie gadając, tylko działając. Strach i wygodnictwo sparaliżowały na Zachodzie wolę oporu wobec zła.
Czy ludzie kiedyś rozumieli istotę zła lepiej niż teraz?
- Owszem. Cała tradycja chrześcijańska i żydowska opierała się na zrozumieniu, że zło tkwi w ludzkiej naturze. Rozumiano, że - jak mówi Stanisław Lem - "zło jest bardziej plenne niż dobro": że łatwiej się szerzy, że łatwiej namówić człowieka do złego niż do dobrego. Kiedyś świadomość tego była silniejsza. Chrześcijaństwo jest dziś w odpływie, a z nim zanika zrozumienie istoty zła. A także gotowość, by przeciwstawić się mu siłą. Zmiękliśmy.
Dlaczego?
- Zaczęło się przeszło 200 lat temu, od Jana Jakuba Rousseau. Powtarza się dziś jak ewangelię jego brednie, że człowiek jest z natury dobry, a psują go tylko złe urządzenia społeczne. Całe libertyństwo tzw. nowoczesnego humanizmu tam bierze swój początek. To Rousseau głosił, że ludzi nie trzeba karać, tylko wychowywać czy - jak wolą dziś mawiać - "resocjalizować"."
"Wybuchła ostatnio w Warszawie sprawa pewnego "psychoterapeuty" - pedofila i pijaka. I zaraz znaleźli się obrońcy, pp. Eichelberger, Santorski, Czapiński - zmartwieni nie losem młodzieży, która padła ofiarą zboczeńca, tylko jego losem. Przedmiotem troski jest dla zgniłków nie ofiara, lecz przestępca. Jemu gotowi są poświęcić największą uwagę i starania. I jak może być inaczej, skoro np. na wydziałach pedagogiki, także na Uniwersytecie Warszawskim, traktuje się jako wkład do myśli pedagogicznej i studiuje książki niejakiego Schönebecka. Głosi on "nową relację" między dorosłymi a dziećmi. W sprawie tej relacji czytamy w jego "Antypedagogice" (Warszawa 1994) na s. 117: "powinniśmy bronić prawa dzieci do realizowania swojej seksualności zgodnie z ich własnymi decyzjami. [...] Nowa relacja nie odrzuca żadnej sytuacji, w której dziecko jest traktowane jako obiekt pożądań seksualnych. Żyjemy w równoprawnej i przyjacielskiej relacji z dziećmi. Jeżeli w ramach tej relacji pojawi się bliskość seksualna [...], to nie widzę żadnego problemu"."