maurycy
05.08.04, 01:29
Koń by się uśmiał a Kieres w to wierzy. Rosjanie zlikwidowali w roku 1959 akta
osobowe Polaków zamordowanych w ZSRR.
Jest stary dowcip z minionych czasów. Sekretarka przychodzi do dyrektora i mówi:
- Panie dyrektorze, te akta są już w archiwum od 25 lat i wedle ustawy należy
je zniszczyć.
- Tak, ma pani rację, proszę je zniszczyć, lecz proszę nie zapomnieć zrobić po
dwie kopie każdego dokumentu.
Kieres albo jest naiwny, albo wychował się na księżycu a nie w socjalistycznej
rzeczywistości. Zniszczone akta MUSIAŁY być skopiowane, chociażby tylko po to,
aby chronić własna dupę w przypadku oskarżenia o bezprawne zniszczenie akt,
pomimo rozkazu, wydanego przez kogoś, który może wylecieć z łask rządzących,
co mogłoby doprowadzić do osobistej tragedii niszczącego akta i „czetwierki”
na Syberii.
Panie Kieres, akta pomordowanych w latach dwudziestych na „Sołowiewkach” w
dalszym ciągu są w archiwach byłego NKWD, a zniszczono akta pomordowanych
Polaków? Niech pan napisze do Sołżenicyna, jeżeli jeszcze żyje, to powie panu
gdzie znajdują się „zniszczone” oryginały i ich kopie.