toja3003
05.08.04, 17:23
Po "Nie zabijaj" jest kropka.
Nie zgadzam sie z sugerowaniem, ze eutanazja jest dobrem
skoro tak, to wedle wszelkiej logiki, cos co nie jest dobrem musi byc
zlem; nie rozumiem zatem dlaczego prawnie nalezaloby
sankcjonowac zlo?
Owszem rozumiem, ze czasem popelniamy zle czyny.
Ze sie to "zdarza". Ale jesli zawsze nazywiemy zlo zlem
a dobro dobrem to dajemy szanse przyszlosci.
O wiele wiekszym zlem jest popelniac zle czyny
i zadac aby je prawnie usankcjonowac tj.
co najmniej sugerowac, ze sa dobre.
Nie jestem za tym aby karac samobojcow
ale jestem przeciwny temu aby generalnie dawac
zgode na zabojstwo czlowieka przez czlowieka
tylko dlatego, ze ktos ma takie zyczenie.
Obstaje przy prostym "nie zabijaj"
a nie przy masjtrowaniu wokol tego kanonu
i tworzeniu jakichs nowych, rozmytych praw
typu "nie zabijaj ale w takiej a takiej sytuacji zabijaj".
Powtarzam: czym innym sa odstepstwa od tej zasady w indywidualnych
sytuacjach, ktore wowczas zawsze musza byc traktowane indywidualnie
jako odstepstwo od reguly a czym innym jest tworzenie nowej
reguly, ktora po prostu z gory zaklada, ze zabojstwo
(samobojstwo) jest dopuszczalne. Wlasnie, ze nie jest
dopuszczalne i trzeba to wyraznie powtarzac.
Wiem, ze niektorzy chcieliby tego ulatwienia zeby ktos
zdjal mu ten ciezar indywidualnych decyzji z wszelkimi,
nieraz trudnymi do przewidzenia konsekwencjami
i powiedzial: tak, mozesz zabijac w okreslonych
sytuacjach, rob to w razie takiej a takiej potrzeby i sie
nie przejmuj, bo to jest legalne. Ale wlasnie ow schemat
ograniczalby wolnosc czlowieka - nasza najwazniejsza ceche.
Wszyscy ci, ktorzy w dzis, zgodnie ze swoim sumieniem
musza dokonywac trudnych wyborow oddaliby te wybory
systemowi, ktory z gory i wedle okreslonej procedury
decydowalby za nich.
I prosze nie powtarzac w kolko argumentow
o "swiadomej i dobrowolnej" decyzji. Sa
przyklady okreslonej presji
srodowiska np. na chorego. Ja nie chce isc
do szpitala ze swiadomoscia, ze moga
przy moim lozku pojawic sie usmiechnieci
panowie w bialych fartuchach ze stosownym
formularzem do podpisania wyroku smierci.
Gdyby uwazali, ze i tak trzeba mnie odlaczyc
od jakichs aparatow niech to wlasnie zrobia
w ostatecznosci bez mojego podpisu, zwalniajacego czesciowo
ich sumienia z odpowiedzialnosci za ten czyn a obciazajacego
mnie. Dlaczego system prawny ma mnie zmuszac do
podejmowania takiej decyzji? Jesli takiej
mozliwosci nie mam to moge sie zawsze usmiechnac
i powiedziec: chcecie mnie zabic? No coz,
nie jestem w stanie wam przeszkodzic ale to
zawsze bedzie wasza tylko wina, bo ja jestem
przeciwny. Wprowadzenie eutanazji pozbawia
mnie tej wolnosci i stwarza, przez samo
istnienie okreslonego prawa, potencjalna
presje abym postapil wbrew wlasnemu sumieniu.
-----------------------------------------------
Drog(a/i) Pani(e) beto
slusznie zauwazasz, ze
zachowanie kanonu "nie zabijaj" nie jest proste.
W pelni podzielam ten poglad ale nie rozumiem
zwiazku z przedmiotowa kwestia. Sugerujesz, ze
mamy dalej powielac zle wzorce? Owszem
w praktyce robimy od tej reguly wyjatki
ale powtarzam: czym innym jest dzialac zle
i przyznawac, ze sie popelnia zlo a czym
innym (znacznie gorszym) jest czynic zle
i mowic, ze sie robi dobrze.
Samobojstwo popelnione samodzielnie
to nie nie jest zabojstwo ale jesli
ja mowie komus "zabij mnie" i ten drugi
to robi to mamy do czynienia z zabojstwem
a nie samobojstwem.
W gruncie rzeczy mowimy o tym samym: o wolnosci.
Tyle, ze rozne sa nasze interpretacje.
Ja uwazam, ze prawnie dopuszczalna eutanazja
wolnosc czlowieka ogranicza i bede glosowal
przeciw takim rozwiazaniom.