Dodaj do ulubionych

"Alianci nie mogli ocalić Powstania"

06.08.04, 17:15
Utarte przeświadczenie, że zachodni alianci i ZSRR bezczynnie siedzieli z
założonymi rękoma w czasie, gdy Niemcy brutalnie tłumili Powstanie
Warszawskie, nie odpowiada prawdzie - napisała Eve-Ann Prentice dla wydania
angielskiego "Guardiana".

Autorka, która w latach 80. była korespondentką brytyjskich mediów w Polsce,
argumentuje, że ani Wielka Brytania, ani ZSRR nie mogły zapobiec klęsce
Powstania.

Według Prentice, z odtajnionych po upadku Związku Radzieckiego dokumentów
wynika, że Armia Czerwona początkowo robiła wszystko, co możliwe, by pomóc
Powstaniu, ale potem wycofała się z tego, głównie dlatego, że wymagałoby to
od niej reorientacji działań wojskowych i wyhamowania głównej ofensywy
przeciw siłom niemieckim.

Prawdą jest, że Stalin nie był zainteresowany tym, by antykomunistyczni
powstańcy opanowali Warszawę i odmówił amerykańskim oraz brytyjskim samolotom
korzystania z radzieckich baz dla zrzutów zaopatrzenia. Ale radzieccy
generałowie mogli niewiele zrobić, nawet gdyby chcieli. Zachodni brzeg Wisły
w Warszawie wznosi się wysoko, co dawało nazistom jeszcze jeden atut wobec
nacierających, poza i tak już posiadaną przewagą wojskową - czytamy
w "Guardianie".

Dla uzasadnienia swego stanowiska Prentice powołuje się na Williama
Mackenziego, autora oficjalnej historii brytyjskiego Kierownictwa Operacji
Specjalnych (SOE). Według niego, gen. Tadeusz Bór-Komorowski podjął decyzję o
Powstaniu, choć zbliżające się do stolicy oddziały radzieckie nie były
czołówką, lecz skrajną lewą flanką rozległego zwrotu, niebezpiecznie
wystawionego na kontratak i brak było strategicznego uzasadnienia dla
natychmiastowego rosyjskiego natarcia na Warszawę.

Autorka artykułu w "Guardianie" nie zgadza się też z opinią, iż zachodni
alianci niczego nie zrobili, by przyjść powstańcom z pomocą. Podkreśla, że
dokonywano zrzutów lotniczych, ale duże straty podważały sens kontynuowania
tego rodzaju operacji.

W nocy z 13-14 sierpnia dwa dywizjony liberatorów wykonały 54 loty do
Warszawy z Włoch, dokonując 23 udanych zrzutów, ale kosztem 11 samolotów
zestrzelonych i 11 uszkodzonych przez artylerię przeciwlotniczą - pisze
Prentice. Za historykiem Martinem Gilbertem informuje również, że spośród 13
brytyjskich bombowców, które 4 sierpnia wystartowały z włoskiej Foggii do
Polski, pięć nie powróciło, a tylko dwa dotarły do Warszawy, zrzucając 24
zasobniki z amunicją. 12 z nich dostało się w ręce powstańców, zaś 12 spadło
na kontrolowane przez Niemców części miasta.

Lotnicy zginęli, próbując pomóc polskim powstańcom. Może ktoś powinien się
teraz zastanowić, czy nie wyrazić ubolewania ich potomkom - nie tylko za
śmierć, ale i za to, że w tym tygodniu (tzn. w trakcie rocznicowych obchodów)
ich ofiara była faktycznie wykreślona z historii - kończy Prentice
w "Guardianie".

W sobotnim wywiadzie dla radia BBC premier Marek Belka powiedział, że polska
opinia publiczna powitałaby z zadowoleniem przyznanie przez Brytyjczyków, iż
mogli zrobić więcej dla dopomożenia Powstaniu. Według Belki, przyznanie takie
mogłoby stanowić preludium do przeprosin. (uk)

wp.pl
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka