krzysiozboj
20.02.14, 13:43
To że Ukraina jest polem starcia USA+UE z Rosją chyba nie ma co dyskutować, to że Rosja jakoś tam osłabiona z tego wyjdzie też chyba oczywiste. Ale ja czegoś nie pojmuję w polityce zachodu. Czy się to komuś podoba czy nie kończy się samotna dominacja USA a wraca mocarstwowa Rosja oraz powstają potężne Chiny. O tym jaka Rosja jest wewnętrznie też średnio jest sens dyskutować, ot mieszanka Azji i Europy ale jak dla mnie oczywistym jest że Putin robi co może by wejść na europejskie salony a często obrywa. Rosja ma dobrą współpracę choćby z Niemcami a te wiodą prym w UE, dobrze Rosji także idzie choćby ze Słowacją (ta tradycyjnie jest prorosyjska) czy Węgrami.
I pytanie dlaczego Rosja jest na siłę pchana raz w kierunku zimnowojennej retoryki a dwa do współpracy z Chinami? Co zachód zyska na wrogiej Rosji? Zachód dostanie blokadę ONZ przy głosowaniach nad rezolucjami, może napotykać na rosyjską technologię wojskową tam gdzie walczy o swoje wpływy, może zobaczyć u Chińczyków flotę opartą o rosyjską technologię, etc. Co do cholery mają w zamian że takie parcie do konfrontacji?
Rosja na tym straci, tu wątpliwości nie mam, będzie traciła pewnie gospodarczo a też i politycznie w świecie ale świat z powodu Chin i tak przestaje być jednobiegunowy.