lubat
28.02.14, 21:48
... wjedzie na białym koniu do Kijowa.
Nie, to nie moje proroctwo ani marzenie, ale bardzo ciekawy tekst, rzucający ciekawe światło na ostatnie wydarzenia na Ukrainie.
Warto go przeczytać, choćby z pomocą wujka googla, ja tylko podam główną myśl.
Nikt chyba nie powinien mieć złudzeń co do tego, że państwa takie jak Ukraina (przez całą swoją historię) nie są subiektami, lecz obiektami światowej polityki. Ukrainą gra więc Rosja i USA. I teraz główne: Putin (rękami Januka) mógł bez trudu rozpirzyć całe to tałatajstwo z Majdanu, ale to by było krótkotrwałe zwycięstwo. Zdawał sobie sprawę, że zwolenników majdana jest ok. 10% ludności, ale to i tak prawie 5 mln ludzi, a po rozprawie na majdanie, gdy (w najbardziej ostrożnym wariancie) musiało by zginąć parę setek ludzi ta liczba wzrosła by niepomiernie i utrwaliła się na pokolenia.
Putin celowo "pozwolił" opozycji przejąć władzę, będąc pewnym, że już po paru miesiącach (tu autor chyba trochę przesadza), nawet zachodnioukraińscy banderowcy będą witać Rosjan jako wybawców.
molotpravdu.com/2014/02/28/%D0%BA-%D0%BF%D0%B0%D1%81%D1%85%D0%B5-%D0%BF%D1%83%D1%82%D0%B8%D0%BD-%D0%B2%D1%8A%D0%B5%D0%B4%D0%B5%D1%82-%D0%B2-%D0%BA%D0%B8%D0%B5%D0%B2-%D0%BD%D0%B0-%D0%B1%D0%B5%D0%BB%D0%BE%D0%BC-%D0%BA%D0%BE%D0%BD/