e.va15
02.03.14, 16:46
Gdyby Kijów miał rozum, szybko wyszedłby z aktualnej zapaści i to bez robienia długów w MFW (zresztą nie wiadomo, czy MFW w ogóle kasę da):
Krym jest stracony, banderowcy już go nie odzyskają, niezależnie od tego, czy będzie kolejnym małym państwem czy Rosja go przyłączy. To bez znaczenia z punktu widzenia Kijowa.
Ale skoro jest stracony, to czemu przynajmniej na tym nie zarobić? Gdyby ten samozwańczy rząd był pragmatyczny i niezależny (od banderowców i Zachodu) to mógłby zaproponować bardzo korzystny dla siebie deal:
oddanie praw do Krymu (których i tak nie ma jak egzekwować) np. za 15-20 mld dol.
Rosja na taki deal by poszła, bo szybciej miałaby tam spokój i swoje rządy. Do tej kasy dołożyłaby pewnie niższą cenę za gaz dla banderostanu, prawa do jakiejś malutkiej ukraińskiej bazy na Krymie (ważne ze wzgl. symbolicznych ) i coś tam jeszcze.
No ale do tego trzeba mieć trzeźwą głowę a nie rozpaloną do czerwoności...