tomm751
02.03.14, 17:48
Można Rosji i Putina nie lubić ale spróbujmy się postawić na jego miejscu. Grozi mu utrata baz wojskowych na Krymie a więc zmiana o 90 stopni w układzie sił w którym uczestniczy Rosja.
Krym ma niewiele wspólnego z Ukrainą. Ani tego terenu nie zagospodarują ani nie będą tam
stabilizatorem typu Rosja. Jest też sprawa narodowościowa. Zapowiadali majdanowcy, że
rosyjski nie będzie językiem tam oficjalnie obowiązującym a pozycja Rosjan może być jak na pribałtikie czyli obywatele drugiej kategorii. Wreszcie grożba / dla Putina/ podciągania Nato coraz to bliżej Moskwy. To są realne uwarunkowania.Nie wiemy też jakie poparcie na całej Ukrainie ma kijowski Majdan.