wlodzimierz.iljicz
07.03.14, 16:27
Gazeta Wyborcza w upojeniu podaje kolejne fakty demaskujące brutalność Putina:
"Kiedy Merlek udaje się gdzieś w podróż, jej asystenci, przygotowując teren wizyty, zaznaczają: żadnych psów! Wszyscy mają to więc na uwadze - wszyscy, oprócz Putina. Ponoć delektował się chwilą przerażenia w oczach gościa z Niemiec. Na zdjęciach widać to wyraźnie: Putin siedzi rozwalony w fotelu i z uśmieszkiem zadowolenia spogląda na psa. Ten cały numer z psem nie był z pewnością przypadkowy. Był próbą zastraszenia, choć na chwilę, niemieckiej kanclerz. Zastraszenie to z resztą jedno ze standardowych "narzędzi pracy" rosyjskiego polityka".
No, po tym okropnym doniesieniu Putin się już nie pozbiera.
On straszy kanclerz RFN psem!
Wrrr, brrr!
A delikatna kanclerz RFN bardzo boi się i psa i Putina.
A może już dosyć głupot wypisywanych w GW?
Chyba michnikowi propagandziści przekroczyli już granicę ośmieszania się.