wojo1111
18.08.04, 14:27
jak w Islamie ??????????/
Szwecja
Małżeństwa się rozpadają, nowe pary zaczynają nowe życie, dzieci zaś
jako "linki" kreują nowe relacje i układy
Rodzina zmienia oblicze
W Szwecji tradycyjny model rodziny przeżywa kryzys. Coraz większą
popularnością cieszą się inne układy: konkubinaty, rodziny zastępcze, pary
mieszkające osobno, związki homoseksualne, czy samotne matki.
(C) AFP
Nie wiadomo, jak długo rodzina złożona z ojca, matki i dzieci pozostanie w
Szwecji podstawową komórką społeczeństwa. Już teraz powstają bowiem twory, w
których wzorce współżycia przybierają postać coraz bardziej oddaloną od
klasycznego modelu rodziny.
Socjologowie sądzą, że alternatywne formy będą niedługo równie liczne jak
rodziny tradycyjne. Społeczeństwo przechodzi głębokie zmiany, model
tradycyjny przeżywa kryzys, a wszelkie normy ulegają rozmiękczeniu.
Stina, lat 11, mieszka przez dwa tygodnie u mamy i przez dwa tygodnie u taty.
Rodzice rozwiedli się przed trzema laty. Dzięki temu, że mieszkają blisko
siebie, Stina nie ma problemów ze szkołą. Jej mama od roku żyje w
konkubinacie z Erikiem, który wprowadził się do jej domu ze swoim synem. Erik
jest rozwodnikiem. Jego drugi syn z poprzedniego małżeństwa został z matką.
Ojciec Stiny z kolei związał się z Leną, matką dwojga dzieci. Z Leną ma
córkę. Stina ma więc oprócz rodziców biologicznych, przyrodnią siostrę,
przyszywane rodzeństwo, nazywane tu plastikowym, plastikowego ojca i
plastikową matkę. Mama Stiny planuje dziecko z Erikiem. Stina będzie miała
więc jeszcze jedną przyrodnią siostrę lub brata.
Można się w tym pogubić, prawda? A przecież nie jest to żadna futurystyczna
wizja, tylko istniejący model rodziny. W antologii "Rodzina w sieci" (chodzi
o sieć internetową) zespół socjologów stwierdza, że rodzina nie stanowi już
hermetycznej jednostki - to sieć relacji. "Rodziny się rozpadają, nowe pary
zaczynają nowe życie, dzieci zaś jako ÇlinkiČ kreują nowe relacje i układy" -
twierdzą eksperci z uniwersytetów w G?teborgu i Link?pingu.
Dwie matki i ojciec
Margareta Bäck-Wiklund, współautorka "Rodziny w sieci", przekonuje mnie, że
rodzina będzie komórką podstawową tak długo, jak długo ludzie będą chcieli
mieć dzieci. Przyznaje jednak, że równolegle z tradycyjnymi rodzinami
istnieją w Szwecji inne układy: konkubinaty, rodziny zastępcze, do których
trafia rocznie 12 tys. dzieci, pary mieszkające osobno oraz związki
homoseksualne układające sobie życie na tych samych prawach, co pary
heteroseksualne, wreszcie samotne matki.
Rodziny homoseksualne, przewiduje Margareta Bäck-Wiklund, będą się rozwijać.
Już dziś w takich związkach wychowuje się 40 tys. dzieci. Uchwalone dwa lata
temu prawo par homoseksualnych do adoptowania dzieci z zagranicy oraz
potomstwa partnerów z wcześniejszych związków, a także zapowiadana
legalizacja zapłodnień in vitro w związkach lesbijskich, umożliwia
homoseksualistom planowanie rodziny. Margareta Bäck-Wiklund sądzi, że pary
lesbijskie będą raczej decydowały się na dziecko poczęte w "naturalny sposób"
(najchętniej z homoseksualistą) niż na zapłodnienie in vitro. Ogólnokrajowy
Związek ds. Równouprawnienia Seksualnego wysunął postulat, by dzieci w
lesbijskich związkach mogły mieć dwie matki i ojca, a nawet dwie matki i
dwóch ojców.
W połowie sierpnia ma zostać przedstawiony raport Ministerstwa
Sprawiedliwości, na którego podstawie powstanie projekt ustawy zezwalającej
parom lesbijskim na zapłodnienia in vitro w państwowych szpitalach. Z
prawnego punktu widzenia oznaczałoby to, że partnerkę kobiety, która
zdecyduje się na sztuczne zapłodnienie, uznano by za drugą matkę. W przypadku
stwierdzenia ciąży u pierwszej matki, druga musiałaby formalnie uznać swoje
współmacierzyństwo. W razie separacji byłaby zobowiązana płacić alimenty i
ponosić współodpowiedzialność za wychowanie dziecka.
Ustawa ma zapobiec sytuacjom, kiedy para lesbijek, sprawiwszy sobie potomstwo
z zaprzyjaźnionym homoseksualistą, po rozejściu się zacznie się dopominać
alimentów od biologicznego ojca. Od kilku lat toczy się proces w tego rodzaju
sprawie, dawcę spermy zaskarżono o alimenty dla trojga dzieci.
W myśl projektu Ministerstwa Sprawiedliwości mężczyzna zostałby uznany za
ojca tylko w przypadku, gdy przekazanie spermy nie odbyłoby się w państwowej
placówce, lecz prywatnie.
Feministki kontra rodzina
Amerykański socjolog Manuell Castells uważa, że do głębokiego kryzysu rodziny
doprowadziły zmiany na rynku pracy (kobiety zarabiają nie mniej niż
mężczyźni), nowe technologie reprodukcji, globalny feminizm i wyjście
homoseksualistów z podziemia. Szwecja należy do państw, gdzie występują
wszystkie te zjawiska.
Inny Amerykanin, David Penelope, zwrócił uwagę, że w Szwecji, rozwodzi się
rekordowo dużo par (w 2002 r. ponad 31 tys. ), niewiele ludzi się pobiera (w
2002 r. 38 tys. par), aż 20 proc. matek samotnie wychowuje dzieci, a
zatrudnienie kobiet, w tym matek małych dzieci, jest rekordowo wysokie. Aż 25
proc. rodzin wybiera formę konkubinatu i żyje w nim najczęściej do momentu,
gdy na świat przychodzi drugie dziecko.
W latach 60. feminizm szwedzki był niewinnym ruchem, który przeciwstawiał się
przemocy wobec kobiet i walczył o równouprawnienie, także na rynku pracy. W
miarę upływu czasu stawał się coraz bardziej radykalny. W końcu feministki
zaczęły negować różnicę między płciami i twierdzić, że kobiecość została
wymyślona przez mężczyzn po to, by uciskać płeć piękną.
Doszły w końcu do wniosku, że ostoi społeczeństwa jaką jest rodzina, należy
zadać śmierć, bowiem szerzy się w niej przemoc, kazirodztwo, tortury
psychiczne itp. Orzekły, że rodzina to forma współżycia służąca ciemiężeniu
kobiety, a małżeństwo to więzienie i przeszkoda w rozwoju alternatywnej
seksualności. Kobiety - stwierdziły - powinny wiązać swoje szczęście nie z
rodziną, ale z karierą zawodową.
Lesbijka z przekonania
Swoją walkę feministki przeniosły na sferę seksu. Psycholog Camille Kolm z
uniwersytetu w G?teborgu twierdzi, że w Szwecji wiele kobiet zostaje
lesbijkami z wyboru, np. z powodu przekonań. - Nie widzą innej możliwości, by
żyć w równouprawnionym związku, jak wybrać związek lesbijski - wyjaśnia. -
Lesbijskość uważają za coś więcej niż seksualność. Wiele osób sądzi, że
homoseksualizm jest wrodzony, tymczasem "intelektualne lesbijki" twierdzą, że
tę skłonność można nabyć. Pani Kolm nigdy nie spotkała się natomiast z
przypadkiem, by z powodu solidarności z własną płcią homoseksualistami
zostawali mężczyźni. Niektórzy wybierają natomiast współżycie z kilkoma
partnerami jako formę protestu przeciwko heteroseksualnym normom i
tradycyjnej rodzinie.
Rzecznik ds. dyskryminacji na tle seksualnym wysunął tezę, iż prawodawca może
swobodnie definiować małżeństwo w sposób, jaki uzna za stosowny. Na
konkretyzację tego założenia nie trzeba było długo czekać.
Jeden krok do poligamii
Ekslider chadeków Alf Svensson uważa z kolei, że skoro aprobuje się
małżeństwa homoseksualne, nie pozostaje nic innego, jak zezwolić na
poligamię. W maju młodzieżowy związek Zielonych wystąpił z propozycją, by
poligamia i poliamoria (styl życia, w którym osoby pozostają w związkach
opierających się na więcej niż jednej głębokiej miłości równocześnie) zostały
usankcjonowane. - Nie ma powodów, by człowiek nie mógł kochać dwóch lub
więcej osób - stwierdzili.
- Społeczeństwo nie ma prawa decydować, co jest złe, a co dobre. Jeżeli to
nikomu nie szkodzi, na jakiej podstawie odmawia się usankcjonowania
poliamorii? - pytał w rozmowie z "Rz" Einar Westergaard, rzecznik młodych
Zielonych. Złożyli oni wniosek o zniesienie instytucji małżeństwa, będącej
ich zdaniem reliktem czasów, gdy prawodawstwo znajdowało się pod wpływem
Kościoła.
Z propozycją legalizacji poligamii wystąpili też młodzi socjaldemokraci z
hrabstwa Bochus. Małżeństwo powin