kylax1
15.03.14, 20:25
www.washingtonpost.com/world/jet-was-hijacked-malaysian-official-tells-ap/2014/03/15/ec7397d6-abff-11e3-af5f-4c56b834c4bf_print.html
Zwykle w czasie śledztwa, obszar poszukiwań się zawęża. Zaginięcie MA 370 przyniosło sytuację odwrotną, obszar staje się coraz większy, obejmuje już cały Ocean Indyjski i znaczną część kontynentalnej Azji.
Ustalono, że najpierw wyłączono ACARS, a po niedługim czasie transponder, na granicy malezyjskiej i wietnamskiej ATC (kontroli ruchu lotniczego), prawdopodobnie, by odwrócić uwagę, przy przekraczaniu stref ATC.
Następnie samolot zmienił kurs na zachód nad Cieśninę Malakka (ostatnie wykrycie przez radar), potem poleciał w stronę Andamanów i Nikobarów. Dodajmy, że leciał wg punktów nawigacyjnych wykorzystywanych w nawigacji lotniczej, zatem albo ktoś go pilotował, albo przeprogramował autopilota.
Okazało się, że ciągle sygnalizował gotowość do połączenia jednemu z satelitów Inmarsat. Na tej podstawie ustalono, że MA 370 leciał jeszcze przez około 7 godzin po wyłączeniu transpondera. Wyliczono, na podstawie sygnału (który jednak nie ustala pozycji, ani kierunku lotu, a jedynie odległość od ostatniego kontaktu), dwa "korytarze", gdzie mógł się znajdować po upływie owych 7 godzin. Dokładnie jest to część obwodu koła, wyliczona z danych satelity Inmarsat.
Owe "korytarze" obejmują obszar od północnej Tajlandii do granicy Kazachstanu i Turkmenistanu, oraz od Indonezji do południowego Oceanu Indyjskiego. Oznacza to, że w którymś momencie, MA 370 znajdował się na obwodzie wyliczonego koła.
Północna trasa jest mniej prawdopodobna, gdyż przebiega w przestrzeni powietrznej Indii, Pakistanu, Chin i Afganistanu (siły lotnicze USA), które mają silną obronę przeciwpowietrzną, więc zostałby wykryty i przechwycony.
Najprawdopodobniej zatem skończył na dnie Oceanu Indyjskiego.
Nie wiadomo jak się skończy. Poszukiwanie trwa.