darekvtb
19.03.14, 13:01
Rozmawialem dzisiaj rano ze znajoma Ukrainka. Ona, jak i 3 mln jej rodakow, zarabia w Rosji na chleb dla rodziny w ojczyznie. Poniewaz jej corka pracuje w administracji w Kijowie, w jakims wydziale co sie zajmuje dziecmi, to chcialem sie dowiedziec od naocznych swiadkow, co sie tam dzieje. Okazalo sie ze po przewrocie cala wladza sie rozsypala. Nie ma naczelnika wydzialu i nikt nie przygotowuje dokumenty. Corka znajomej pracuje 0.5 dnia. Wydaje zaswiadczenia i poswiadcza swoja pieczatka. Jej wydzial opiekowal sie dziecmi ze “zlych” rodzin – alkoholikow, narkomanow, kryminalistow. W przypadku koniecznosci zbierali dokumenty i kierowali sprawe do sadu o odbieranie praw rodzicielskich. Ale poniewaz teraz wladzy nie ma, to nie ma komu sie tym zajmowac i.. dzieci katowane przez rodzicow nie moga byc ratowane przez panstwo bo.. ono nie istnieje!
Zazartowalem, ze jak Jaceniuk zerwie stosunki dyplomatyczne z Moskwa to 3 mln Ukraincow z Rosji wroci do Kijowa i spusci mu wp..dol! Ale ona mnie nie poparla. Owszem, twierdzi ze sytuacja jest tak tragiczna ze obecnie w przypadku referendum duza czesc narodu w Kijowie zaglosowalaby za dolaczeniem do Rosji, ale co z tego? Jesli rzad uzurpatorow ma ochrone bojowek a narod jest bezbronny to taka sytuacja bedzie trwac nadal..