Otwarta puszka Pandory (M. Skalski-Kresy.pl)

28.03.14, 21:03
Polecam fantastyczny reportaż Marcina Skalskiego z najnowszej podróży po Ukrainie. Autor przedstawia stan społeczeństwa ukraińskiego po Majdanie i referendum na Krymie bez politycznej poprawności, nie obawiając się oskarżeń ze strony płatnych agentów CIA o agenturalność.
Polecam:

Otwarta puszka Pandory
Dodane przez Marcin_Skalski
Opublikowano: Piątek, 28 marca 2014 o godz. 15:03:44

Na pewno coś niedobrego dzieje się w kraju, w którym różne jego części zdają się ciągnąć każda w swoją stronę. Każda w zasadzie pod tymi samymi hasłami – demokracji, praw człowieka, wolności – ale z różnym wektorem.

Pod sceną ustawioną na lwowskim „Majdanie” znajdującym się na dawnych Wałach Hetmańskich – dzisiejszym prospekcie Swobody - ustawiona jest pionowa tablica ze zdjęciami postrzelonych śmiertelnie w Kijowie demonstrantów. Ludzie kładą kwiaty i palą znicze. Bojowego ducha zastąpiła trauma i żałoba po zabitych, ale także niepokój i niepewność o losy państwa. Na namiotach wiszą plakaty i rysunki Krymu ze znajdującym się na środku sercem w ukraińskich barwach. Zachodnia część kraju, najmocniej przywiązana do jedności terytorialnej, dzierży w rękach kolejny w jej przekonaniu argument na rzecz tezy, że najgroźniejszym przeciwnikiem dla Ukrainy jest i będzie Rosja.

Udaję się w międzyczasie, mając kilka godzin do odjazdu pociągu, na Łyczaków. Szybko odnajduję miejsce, w którym poległ mały Jurek Bitschan, na moment przystaję, a potem krążę chwilę między mogiłami z nadzieją, że odkryję coś interesującego. Wchodzę i wychodzę przez sobie znane miejsca, aby nie korzystać z głównego wejścia na łyczakowską nekropolię. Z oddali widzę jeszcze pylony na Cmentarzu Orląt Lwowskich, ale te giną za ostatnią rogatką na Pohulance.

Po drodze mijam konsulat Federacji Rosyjskiej we Lwowie. Przejście kilka razy wzdłuż muru w tę i z powrotem samo w sobie wzbudza podejrzenie strażnika, który spogląda na mnie groźnym wzrokiem. Przed budynkiem pikietuje trzech mężczyzn koło pięćdziesiątki. Pikietowanie polega w zasadzie na staniu przed placówką i rozmowach we własnym gronie. Na okolicznych drzewach naklejono kartki z hasłami wyrażającymi sprzeciw wobec polityki Rosji. Widać, że niedawno odbywały się tu liczne manifestacje. Po chwili znów kieruję w kierunku centrum, ponownie mijając lwowski eks-Majdan, po czym wsiadam do tramwaju na dawnej ulicy Sykstuskiej, tj. obecnej Doroszenki.

Jadąc na dworzec słyszę, jak kobieta w średnim wieku rozmawia po polsku. Przysiadam się i pytam delikatnie, czy mieszka we Lwowie – akcent bowiem brzmi znajomo. Okazuje się, że mam do czynienia z lwowianką. Opowiada mi na moją prośbę okoliczności pozostania jej rodziny po II wojnie na Kresach przyłączonych do ZSRS, rodaczka mówi mi także o swoich synach kończących polską szkołę we Lwowie. Prędko jednak musimy się pożegnać, gdyż dojeżdżamy do przystanku, na którym rozmówczyni musi wysiąść. Wzajemnie się pozdrawiamy, a ja rzucam na pożegnanie stwierdzenie, że każdy żyjący dziś we Lwowie Polak to jeden cud. Cud, ale i zobowiązanie - myślę sobie. Być może to też jakiś znak: zawsze trzeba mieć na uwadze tych, których sprawy powinny najbardziej nas obchodzić. Wiem, że w państwie, które znajduje się 70 km na zachód od Lwowa, obchodzą oni niestety niewielu. Żaden z polskich polityków czy dziennikarzy będących na Majdanie nie zatrzymał się po drodze we Lwowie i nie schylił głowy przed bohaterskim dzieckiem, Jurkiem Bitschanem. Cześć Jego pamięci. Hańba tym, co zapomnieli.

Z takimi odczuciami żegnam się z miastem Zawsze Wiernym.


Cały reportaż:

www.kresy.pl/publicystyka,reportaze?zobacz/otworzona-puszka-pandory-
    • igor_uk Wielkie dzieki,Wasylko. 28.03.14, 21:30
      bardzo dobry tekst,tak bezstronny.Wlasnie tego jest zbyt malo w przestrzeni informacyjnej.
    • eva15 Re: Otwarta puszka Pandory (M. Skalski-Kresy.pl) 28.03.14, 22:36
      Dzięki za link. To mądra, przytomna analiza sytuacji.
Pełna wersja