smutna uwaga ze swiata

26.08.04, 15:39
Moi drodzy. Bedac jakis czas temu w podrozy po swiecie spedzalam milo czas.
Wspolnie ze znajomymi - przysiedlismy sobie w takiej knajpce jedzac calkiem
swiatowe zarelko. Az tu nagle pojawil sie maly piesek. Wokol tak dostatnio - o
on biedny- oblizywal sie i oczka mial takie proszace.
Wyraznie wskazywal na kielbaske, my jadlysmy wlasnie swiatowe danie
niskokaloryczne ´du darfst´ wiec zawinelysmy te pysznosc w papierek-
ciermieznym wysilkiem odejmujac sobie od ust ostatni kes i tak o to
uszczesliwilysmy pieska. Jakiz byl szczesliwy. Pozarl wszystko i jeszcze
kromke z maslem wsunal po drodze.
Pozostala jednak gorycz tego wspomnienia i szok. Swiat ma tyle dobra, tylez
jedzenia marnuje sie i wyrzuca - mamy problemy z otyloscia, zamartwiamy sie
wyszukiwaniem wymyslnych metod mieszania naturalnie smacznych produktow w
mozliwie najbardziej wyszukany i zawily sposob- ba czasem nam sie nawet nie
udaje i wyrzucamy tyle jedzenia - a to wszystko po to by wiecej czasu spedzac
przy stole i moc cieszych lekarzy a tu wokol nas bieda.
Tyle zboza a pieski na swiecie gloduja. Gdziez sa ich wlasciciele?
Czy w innych wszechswiatach sa tacy zli wlasciciele pieskow jak na tym
swiecie? Czy ktos widzial cos podobnego?
    • biedronka24 Zapomnialam dodac 26.08.04, 15:42
      wstydzcie sie wy- z tego swiata.
      Ja przybywam do was z innych swiatow z misja i w sumie, moge powiedziec- gdyby
      nie ten szok z pieskiem - moj pobyt bylby calkowicie udany.
    • Gość: rachelka Re: smutna uwaga ze swiata IP: *.twcny.rr.com 26.08.04, 15:44
      no no biedronko,zebym to ja taki wpis dala to co innego ale ty. czy cos sie na
      swiecie zmienilo,czy zaczynasz widziec swiat bez rozowych okularow. niestety
      bieda na calym swiecie wyglada tak samo smutnie, szaro i przygnebiajaco. bieda
      nie zna granic ani koloru skory i masz racje ludzie powinni sobie pomagac bez
      trabienia o tym bo to wstyd.
      • Gość: lodzianka Re: smutna uwaga ze swiata IP: 195.245.213.* 26.08.04, 15:46
        danuu, a ciebie psy takze samo wzruszajo?
      • biedronka24 Rozowe okulary to nic zlego 26.08.04, 15:56
        wazne by pamietac o tym ze sie je ma na nosie :)
        • Gość: rachelka Re: Rozowe okulary to nic zlego IP: *.twcny.rr.com 26.08.04, 16:01
          ale lepiej najpierw spojrzec na swiat bez nich a dopiero potem je wlozyc, to
          pozwala na wlasciwe ocenianie sytuacji. inaczej ludzie podaja ci swoje wizje
          rzeczywistosci straszac,lgajac,intymidujac i po jakims czasie myslisz,ze to
          prawda a okazuje sie,ze nie. dlatego noszenie rozowych okularow nie zmienia
          faktu,ze prawda jest jedna niezaleznie od swiatla w jakiej ja widzisz.
          • biedronka24 Nie przeszkadzaja mi inne wersje okularow 26.08.04, 16:07
            pod warunkiem ze i inni maja te swiadomosc ze je nosza i dlaczego je nosza.
            Wlasciwie one sa tez potrzebne. Nawet bardzo, bo tylko zdrowa rywalizacja
            zastepuje selekcje ktora w ludzkim swiecie jest troche dziwaczna.
            Nie lubie tylko jak ktos wkladajac amarantowe okulary twierdzi iz swiat jest
            amarantowy na pewno i ze bardzo mu z tego powodu ciezko jest.
            I prosze nie mowic ze to tylko cecha tych co nosza amarantowe okulary. Niestety
            okularnikow wszedzie pelno.
            • biedronka24 Tak wogole mysle ze wszyscy mamy jakies 26.08.04, 16:09
              niewielkie wady wzroku wiec swiat i prawda nie sa jednakowe co nie znaczy ze nie
              nalezy sie swiatu przygladac.
              Ale rzeczywiscie w tej kwestii nie ma miedzy namy duzego rozdzwieku.
    • agent_specjalny Re: smutna uwaga ze swiata 26.08.04, 16:10
      Moi drodzy. Bedac jakis czas temu w podrozy po swiecie spedzalem milo czas.
      Wspolnie ze znajomymi - przysiedlismy sobie w takiej knajpce jedzac calkiem
      swiatowe zarelko. Az tu nagle pojawil sie maly dzieciak. Wokol tak dostatnio -
      a on biedny- oblizywal sie i wielkie oczy w zabiedzonej twarzyczce mial takie
      proszace...

      Oj, baby, baby...
      • dana33 Re: smutna uwaga ze swiata 27.08.04, 13:37
        droga biedronko. stanelas na nierownej i z braku okularow zaczelas sie staczac.
        przykre.
        • Gość: wqrwiony2 Nie bardzo rozumiem, jak osoba karmiąca dzieciaka IP: 195.150.115.* 27.08.04, 13:40
          resztkami ze stołu i szczekająca o tym na cały świat może pisać, że ktoś się
          stacza - zwłaszcza gdy ten ktoś delikatnie zwraca uwagę na niestosowność
          sytuacji...
          Ot, Dana Berman w pełnej krasie...
          • Gość: rachelka Re: Nie bardzo rozumiem, jak osoba karmiąca dziec IP: *.twcny.rr.com 27.08.04, 14:08
            Gość portalu: wqrwiony2 napisał(a):

            > resztkami ze stołu i szczekająca o tym na cały świat może pisać, że ktoś się
            > stacza - zwłaszcza gdy ten ktoś delikatnie zwraca uwagę na niestosowność
            > sytuacji...
            > Ot, Dana Berman w pełnej krasie...

            kolezaneczki sie poprztykaly a taka milosc przedtem goraca kwiltla przez
            miesiace. nu coz ziemia jest okragla i jak sie tak kreci w kolko szybko to i
            dobrze,bo te okularki rozowe wtedy spadaja i widzisz drugiego w calej krasie.
            oby wiecej sympatykow na forum to zobaczylo kim sa ci piszacy tu bohaterowie z
            rasy wybranej. wstyd ,ze wielu polakow jest tak ciemnych i ciagle ludzacych
            sie.... podroze ksztalca,radze wszystkim czesto podrozowac wtedy zaczynasz
            obserwowac i myslec samodzielnie.
            • Gość: wqrwiony2 Racja - niezależnie od tego, co izraelskie IP: 195.150.115.* 27.08.04, 14:20
              szczekaczki wypisują, spędziłem częściowo miłe, a na pewno pouczające wakacje
              na Bliskim Wschodzie. Jak zwykle trochę zmieniła mi się optyka - na pewno
              wzrósł mój krytycyzm wobec Syrii. Danusia Berman - podobnie jak Tomek -
              podróżują, by utwierdzić się w stereotypach, jakie żywią w odniesieniu do
              świata - ich podróże raczej niczego już nie nauczą... Kilka tygodni temu, gdy
              pisałem z Lewantu, Danusia automatycznie zanegowała możliwość spędzenia miłego
              wieczoru w Jordanii - pomijam już fakt, że akurat nie w Jordanii siedziałem,
              ale w Ammanie jest mnóstwo interesujących rzeczy w wakacyjną noc - chyba, że
              podstarzała panienka liczyła na "przygody"... Rzeczywiście jordański brzeg
              Morza Martwego ani się nie umywa pod względem infrastruktury do izraelskiego,
              ale Jordańczycy - w przeciwieństwie do "kraju za granicą" (jak mówi się o
              Izraelu w krajach arabskich, by nie drażnić ludzi dźwiękiem rozpoznawanego
              słowa) nie siedzą zamknięci w dobrowolnym getcie i otwarte granice zapraszają
              turystę do Egiptu czy Syrii - nie są skazani na parę rozpaczliwie
              zagospodarowywanych spłachetków terenów rekreacyjnych, mgąc uprawiać prawdziwą
              turystykę, która dokonuje się z reguły z dala od kurortów...
              • Gość: rachelka Re: Racja - niezależnie od tego, co izraelskie IP: *.twcny.rr.com 27.08.04, 14:37
                mnie na bliski wszchod nie ciagnie z wiadomych powodow,ale zwiedzilam juz wiele
                kontynentow na tym lez padole. moge powiedziec,ze z kazdej podrozy cos nowego
                sie dowiesz,zaobserwujesz i w ten sposob twoje spojrzenie na swiat sie zmienia.
                dobrze jesli mozesz, gdzies pomieszkac dluzej tak aby moc z tubylcami sie
                zaprzyjaznic,wtedy widzisz wiele rzeczy od podszewki. co do jordanii to polecam
                swietna ksiazke krolowej Noor,jej wlasne wspomnienia. nie wiem czy zostla
                przetlumaczona na polski gdyz w sposob dosyc krytyczny opisuje swoj swiatopoglad
                na konflikt bliskowschodni za co zostala zjechana w US. to bardzo inteligentna i
                wyksztalcona kobieta piszaca wspanialym jezykiem o swym bardzo ciekawym zyciu.
                • Gość: wqrwiony2 Nie czytałem - dzięki za informację IP: 195.150.115.* 27.08.04, 14:46
                  Jeśli bawią cię takie zabawy, mogę ci w załączniku posłać trochę zdjęć z
                  Bliskiego Wschodu. Wprawdzie z wielu względów robię wyłącznie slajdy, ale
                  później rzucam je na skaner i wychodzi całkiem dobra wersja cyfrowa. Zaręczam,
                  że polubisz ludzi w Syrii i nie spotasz się tam z wrogością na widok twojego
                  amerykańskiego paszportu - mimo oficjalnej propagandy Departamentu Stanu. W
                  Jordanii czy Turcji także nie będziesz narażony na nieprzyjamności bardziej,
                  niż inni - w Kappadocji spotkałem nawet Izraelkę, która ni czuła się tam
                  zagrożona.
                  • Gość: rachelka Re: Nie czytałem - dzięki za informację IP: *.twcny.rr.com 27.08.04, 14:57
                    kiedys bardzo chcialabym pojechac w tamte strony i wiem,ze wiele nacji arabskich
                    jest bardzo milych ,niesamowicie goscinnych z oblednymi specjalami kulinarnymi.
                    spotykalam ich w australii,afryce i jest ich mnostwo w ameryce. niestety klimat
                    bliskiego wschodu ze stalymi napieciami i grozbami wiszacymi w powietrzu nie
                    zacheca do roznych, skadinnad ciekawych wycieczek. podrozowanie w tej chwili z
                    amerykanskim paszportem jest okropne,bo nikt jankesow nie lubi i kazdy uwaza cie
                    za wroga. ja zjechalam afryke pare miesiecy temu. bylo to wspaniala
                    wyprawa,cudowne wrazenia,nieprawdopodobne widoki przyrodnicze jak rowniez
                    zobaczylam biede o ktorej sie tylko czyta. jak masz jakies zdjecia to pokaz od
                    czasu do czasu,ja postaram sie pokazac me afrykanskie(te przyzwoite):)
                    • Gość: wqrwiony2 Umowa stoi - po zeskanowaniu przyślę. IP: 195.150.115.* 27.08.04, 15:14
                      Powtarzam jednak, że w Turcji jesteś bezpieczny. Z wąwozu Ihlara do Aksarayu
                      podwieźli mnie nawet amerykańscy turyści z San Fransisco, dokonujący objazdu
                      kraju wynajętym samochodem. zapytałem ich, czy odczuli niechęć do Amerykanów i
                      zaprzeczyli. Na szczęście antypatia do danego tworu państwowego, reżimu, czy
                      administracji często nie przekuwa się w stosunek do poszczególnych ludzi;
                      podobnie w latach 70-tych i 80-tych nie cierpieliśmy ZSRR, a spotkania z
                      Rosjanami przeważnie pozostawiały miłe wspomnienia (i - wbrew temu, co z jawną
                      niechęcią do nas pisze Tomek44 - wcale nie chodziło o wspólną płaszczyznę
                      butelki...).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja