Gość: Eva
IP: *.arcor-ip.net
27.08.04, 00:16
Ciekawe czy pan Kanna, ktory tu tak autorytatywnie peroruje bedzie w
nastepnym, moze nieco bardziej demokratycznym parlamencie. O ile taki zaistnieje.
Nie wiem, wydaje mi sie, ze trzeba chyba byc rzeczywiscie slepym Allawista,
zeby tak wydarzenia interpretowac. Przeciez fakty az skrzecza:
Sistani wyjezdza na operacje. Natychmiast nastepuje powstanie. Powstanie
eskaluje. Allawi ma tyle autorytetu, ile seksapilu w glowce od zapalki, albo u
Meerkata. Allawi wrzeszczy i straszy, atakuje wlasny narod przy pomocy
okupantow, czym sie beznadziejnie i ostatecznie blazni jako przywodca
mordowanych Irakijczykow. Amerykanie sa w kropce - wiedza, ze atak na meczet
na haslo ich CIA-bandziora Allawiego, ktoremu wszystko jedno, bo musi ratowac
swoja skore, spowoduje powstanie narodowe. Po takim powstaniu pionka Allawiego
i tak nie bedzie juz na szachownicy. A w USA wybory blisko. Armia stoi pod
Nadzafem, wielu prowokantow piecze swoja pieczen, napiecie rosnie, nerwy
puszczaja.
Na to wszystko wjezdza triumfanie Sistani niczym bez mala bog pokoju, a w
kazdym razie maz opacznosciowy. Za nim KARNIE, bez awantury podazaja szyici,
czyli poniekad 60% Irakijczykow. Trudno o madrzejszy, bardziej pokojowy pokaz
prawdziwej politycznej sily. Trudno o wiekszy KONTRAST z US-armia i jej psami
wojny/hienami. Patrzac na to przypomina sie w troche Mahatma Ghandi.
Sistani madry, zrownowazony,spokojny i POKOJOWY, nie chce, co podkresla
panstwa islamskiego, ale nie chce tez USA w Iraku, zreszta po co,skoro
obiecuje zajecie sie realizacja ich postulatow. Zachowujac sie w ten sposob ma
w tym pokerze wiecej kart niz USA. USA ma tylko sile swej armii i zadnego
popacia oraz zadnej koncepcji. Sistani ma sile swego narodu i konkretna
POKOJOWA koncepcje. To, o co ponoc walczyli Amis on sam do pewnego stopnia
zrobi, czyli wam juz dziekujemy. A na koniec zboczency dostaniecie kwiaty,
ktorych sie ciagle domagaliscie wzamian za mordy i grabiez.
Amerykanie sadza, ze wymyslili kolonie, demokracje, marketing, public
relations, wojny itd.. A przeciez to wszystko juz bylo, jest i bedzie. USA
przyswaja jedynie cudze wynalazki, opisuje i nazywa je po swojemu, i twierdza
pozniej z ogromna huzpa ze to wlasne genialne odkrycie. Znerwicowana
zakompleksiona Europa nie wierzy we wlasne sily i stoi niczym Lot.
Sistani natomiast nie ma tych kompleksow, i zalatwia jednym sprawnym
posunieciem przesuniecie ukladu sil na irackiej szachownicy.
Bez halasu, bez wrzaskow o tym, jaki to z niego genialny strateg. Czyli bez
belkotliwych wystapien a la wszechpotezny Bush.
Smutny to widok swoja droga. Czy Turcy, czy Irakijczycy, czy kilka innych
jeszcze krajow: Wszyscy oni maja postawe bardziej wyprostowana/pionowa w
stosunku do USA niz raczkujaca na czworaka Polska.