Rzeź Palestyńczyków w Sabra i Szatila (1982 r.)

IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl 27.08.04, 22:34
16 września, w czwartek rano, dwa samoloty transportowe typu hercules 130
wylądowały na międzynarodowym lotnisku w Bejrucie, gdzie znajdowały się już
grupy milicji falangistowskiej. Wynurzyły się wojskowe jeepy - toyoty
wypełnione żołnierzami, wielu z nich było w mundurach, lecz bez żadnych
znaków czy dystynkcji. Po godzinie kolumna, w asyście oficerów izraelskich,
skierowała się z lotniska w stronę obozów Sabra i Szatila.
Po południu obozy zostały otoczone przez ponad 150 izraelskich czołgów, 100
samochodów opancerzonych, 14 transporterów i 20... buldożerów
(zapamiętajcie! - to ważne). O godz. 16.00 izraelscy żołnierze wpuścili do
obozów, przez zablokowane przez siebie wejścia, falangistów,
niezidentyfikowanych żołnierzy i jakichś ludzi w cywilnych ubraniach. Dowódca
sił izraelskich w Libanie Płn., gen. Drori, złożył Szaronowi raport o
rozpoczęciu akcji "oczyszczania" obozów. Ten z entuzjazmem
odpowiedział: "Moje uznanie! Niech to będzie pomyślna, koleżeńska operacja".
Eitan i inni wyżsi oficerowie izraelscy obserwowali rzeź przez lornetki,
stojąc obok reflektorów oświetlających makabryczną scenerię. Z dachu
siedmiopiętrowego budynku, usytuowanego po drugiej stronie przylegającej do
obozu Sabra ulicy Camille Chamuna, Izraelczycy widzieli wszystko jak na
dłoni. Dokładnie słyszeli też detonacje wysadzanych domów, wybuchy granatów,
rozpaczliwe krzyki, wycia torturowanych i mordowanych ludzi, przeraźliwy
płacz zabijanych dzieci, rzężenie zwierząt. Kilkanaście kobiet palestyńskich
i libańskich wyrwało się z obozów do przejść w murze, wołając do izraelskich
żołnierzy pilnujących wyjść, że tam trwa rzeź! Jeden z izraelskich żołnierzy
poinformował o tym przełożonego, który spokojnie odpowiedział: "Ze beseder"
(w porządku, nie przejmuj się).
Około godz. 23.00 pierwszy tajny raport izraelski, opatrzony
nagłówkiem "poufne", a zaadresowany do Droriego, dotarł do Tel Awiwu.
Przejrzało go co najmniej 20 oficerów, żaden z nich jednak nie zareagował.
W piątek rano o całonocnej masakrze wiedzieli już wszyscy na liniach
izraelskich, niektórzy mieszkańcy Bejrutu Zachodniego, a także korespondenci
zagraniczni, mimo że Izraelczycy nie chcieli ich wpuścić na teren obozów.
Dziennikarze zaprzeczyli izraelskiej wersji o rzekomej "walce z fedainami"
ukrytymi w obozach, ponieważ za murami słychać było tylko strzały jednej
strony. Korespondent wojskowy izraelskiego pisma "Haaretz" Zajev Shiff
zatelefonował do ministra poczty Mordechaja Zipori (zaprzysięgłego wroga
Szarona), który z kolei powiadomił ministra spraw zagranicznych Szamira,
że "coś złego dzieje się w obozach". Szamir twierdził potem, że kazał to
sprawdzić swoim ludziom w armii, którzy poinformowali go, że "sytuacja jest
normalna". W czasie dochodzenia Komisji Kahana nie można było odnaleźć ani
ludzi, którym rzekomo Szamir polecił sprawdzenie informacji, ani tych, którzy
mieli mu dać uspokajającą wiadomość.
A co robi w czasie piątkowej masakry Szaron - jej inicjator do spółki z
Beginem? O godz. 11.00 spotyka się z gen. Drori - ale jak zeznawał przed
komisją - na temat Sabry i Szatili nie rozmawiali! Od godz. 12.00 do 16.00
uczestniczył w konferencji w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w okupowanej
Jerozolimie, z udziałem amerykańskiego mediatora Drapera. O masakrze już
doskonale wiedzieli, ale - jak Szaron zapewniał Komisję - "nie było mowy na
ten temat" (!). Później "Arik, król Izraela", jak określali Szarona jego
zwolennicy, pospieszył na sobotni odpoczynek. Oliwkowym helikopterem dotarł
do Negevu, gdzie znajduje się jego 400-hektarowa farma, na której zatrudnia
arabską siłę roboczą. O godz. 19.00 położył się spać. Dwie godziny później
zbudził go telefon od Eitana. Mowa była o Sabrze i Szatili. Szaron kazał
zakończyć akcję w sobotę rano, po częściowym przynajmniej uprzątnięciu zwłok
zabitych. O godz. 23.00 znów wyrwał go ze snu telefon. Tym razem od
wścibskiego korespondenta wojskowego z TV, Rona Ben Yshai, który poinformował
go o masakrze. "Wiem - powiedział ze złością Szaron - kazałem wstrzymać
operację". I znów zasnął snem sprawiedliwego.
W tym czasie siepacze kończyli swoje ponure dzieło. Jeszcze tylko uganiali
się za rannymi, którzy usiłowali wydostać się z obozu. Buldożerami niszczyli
domy z ciałami pomordowanych. Wrzucali zwłoki umarłych i na wpół żywych do
dołów, paląc je albo zasypując wapnem czy ziemią. Rankiem odjechali. Na
drodze do Damour miejscowi Libańczycy widzieli konwój składający się z 30-40
ciemnozielonych, wojskowych jeepów - toyota, z których tylko trzy miały
emblematy falangistowskie. W każdym z nich, obok żołnierzy libańskich,
znajdowali się ludzie w mundurach bez znaków i dystynkcji. Ich wygląd upewnił
obserwatorów, że nie byli to Libańczycy. Kilka dni później w tygodniku "Der
Spiegel" ukazała się wypowiedź prawicowego falangisty, który potwierdził, że
w masakrze brali też udział izraelscy Żydzi, przebrani w libańskie mundury.
Wezwani przez Komisję Kahana (utworzoną od nazwiska jej przewodniczącego, dla
uciszenia gwałtownych protestów świata) oficerowie izraelscy początkowo
konsekwentnie podtrzymywali linię obrony: "nic nie wiedzieliśmy", "nic nie
słyszeliśmy". Laureat Pokojowej Nagrody Nobla, Begin, do końca zaprzeczał
współuczestnictwu w zbrodni. Twierdził, że jako "pobożny człowiek" spędzał
przypadające wtedy święto Roch Hachana, tj. żydowski Nowy Rok, w świątyni i o
masakrze dowiedział się dopiero po jej zakończeniu, z BBC. Ta skrajnie
cyniczna wypowiedź już była oznaką, że zarówno Begin, jak i jego otoczenie
zamierzają wszelkie podejrzenia skierować na swoich "przyjaciół" z Falangi,
chroniąc tylko libańskich kolaborantów, haddadowców z południa Libanu. Ale
ci, którym cudem udało się uratować z rzezi, dali świadectwo prawdzie...

www.naszawitryna.pl/jedwabne_649.html
    • nierzyd czym to sie roznilo od likwidacji getta w Wa-wie? 27.08.04, 22:41
      Niemcy nie byli chyba tak brutalni i z cala pewnoscia tak sadystyczni. Poza tym
      nie byli na tyle nedzni, zeby zaslaniac sie niewiedza.
      • szyszkaaa Re: czym to sie roznilo od likwidacji getta w Wa- 28.08.04, 20:54
        nierzyd napisał:

        > Niemcy nie byli chyba tak brutalni i z cala pewnoscia tak sadystyczni. Poza
        tym
        >
        > nie byli na tyle nedzni, zeby zaslaniac sie niewiedza.



        ależ ty jesteś durny, strach się bać twojej głupoty, ile ty masz chłopcze lat,
        albo na ilu klasach zakończyłeś swoją edukację, co prawda mamy wolność słowa,
        ale nie wiem czy w przypadku takich elementów jak ty, to dobre prawo.
    • Gość: wktor Re: Rzeź Palestyńczyków w Sabra i Szatila (1982 r IP: 5.5R* / 212.25.109.* 28.08.04, 20:40
      ok. troszke historji przed obrona akcja izraela w1982 obozy uciekineruw
      palestynskich[nachodzilo sie w jordanji]zbrojne bandy zalorzone przez nich
      zagrozli rzadowi husejna istabilnosci panstwa jordanskiego wojska husejna
      wybilo okolo 10tysecy tych bandytow [od tego pochodzi ich czarny17september]
      uciekineruw przyjol liwanon po jakims czasie historja powturzyla sie iterz
      zatakowali granice izraela ostrzelewujac raketami miasta izabjajacludzi izrael
      zmuszony wtargnac doliwanona kto byl sojusznikiem izraela ?FALANGI
      CHSZESCIANSKIE.co mordowali palestynczykow wSABRAiSZATILA
    • Gość: wktor Re: Rzeź Palestyńczyków w Sabra i Szatila (1982 r IP: 5.5R* / 212.25.109.* 28.08.04, 20:40
      ok. troszke historji przed obrona akcja izraela w1982 obozy uciekineruw
      palestynskich[nachodzilo sie w jordanji]zbrojne bandy zalorzone przez nich
      zagrozli rzadowi husejna istabilnosci panstwa jordanskiego wojska husejna
      wybilo okolo 10tysecy tych bandytow [od tego pochodzi ich czarny17september]
      uciekineruw przyjol liwanon po jakims czasie historja powturzyla sie iterz
      zatakowali granice izraela ostrzelewujac raketami miasta izabjajacludzi izrael
      zmuszony wtargnac doliwanona kto byl sojusznikiem izraela ?FALANGI
      CHSZESCIANSKIE.co mordowali palestynczykow wSABRAiSZATILA
    • Gość: wktor Re: Rzeź Palestyńczyków w Sabra i Szatila (1982 r IP: 5.5R* / 212.25.109.* 28.08.04, 20:40
      ok. troszke historji przed obrona akcja izraela w1982 obozy uciekineruw
      palestynskich[nachodzilo sie w jordanji]zbrojne bandy zalorzone przez nich
      zagrozli rzadowi husejna istabilnosci panstwa jordanskiego wojska husejna
      wybilo okolo 10tysecy tych bandytow [od tego pochodzi ich czarny17september]
      uciekineruw przyjol liwanon po jakims czasie historja powturzyla sie iterz
      zatakowali granice izraela ostrzelewujac raketami miasta izabjajacludzi izrael
      zmuszony wtargnac doliwanona kto byl sojusznikiem izraela ?FALANGI
      CHSZESCIANSKIE.co mordowali palestynczykow wSABRAiSZATILA
Pełna wersja