indeed-4
22.10.14, 22:51
"Walerij Okułow, wiceminister transportu, jak pisze dzisiejsza rządowa "Rossijskaja Gazieta", charakteryzuje sytuację na najważniejszym lotnisku kraju jako "zwyczajne bałaganiarstwo".
Reporterka "Moskiewskiego Komsomolca" chwali się, że wczoraj bez przeszkód dostała się do pomieszczeń brygad sprzątających dwa pasy startowe Wnukowa i stamtąd mogła sobie spacerować po lotnisku. Dziennik "Izwiestia" cytuje opinię doświadczonego pilota, że kontrola trzeźwości personelu w prezydenckim porcie lotniczym jest fikcją. Według niego pracuje tam tylko jeden lekarz, który w ciągu pół godziny musi przebadać stu operatorów maszyn rozpoczynających zmianę lub ją kończących (ich też się kontroluje, bo były przypadki, że ludzie pili w czasie pracy na pasach startowych)" (link)
Reprezentacyjne prezydenckie lotnisko w Moskwie! Teraz sobie wyobraźcie, co się działo na takim zadupiu jak Smoleńsk.
"Nie wiadomo, czy kontrolerzy w Smoleńsku byli trzeźwi"
wiadomosci.wp.pl/kat,119674,title,Nie-wiadomo-czy-kontrolerzy-w-Smolensku-byli-trzezwi,wid,12352564,wiadomosc.html