banderom.nie
03.09.15, 10:48
Biały dom potrafił dwa razy obrazić Pekin z tego samego powodu.W Białym domu wyjaśnili, że Barack Obama nie pojechał do Pekinu, tak jak nie wiedział o obchodach tam 70-lecia zakończenia II wojny światowej. Świetne usprawiedliwienie!Okazuje się, że wysłane do prezydenta USA zaproszenie jego pomocnicy po prostu wyrzucili do kosza.Cały świat świętuje 70-lecie zakończenia II wojny światowej. Ten dzień jest wyjątkowy i w Chinach. Tam święto ma nie tylko globalny, ale i narodowy format: 70 lat temu Chińczycy odnieśli zwycięstwo nad japońskim militaryzmom. Władimir Putin i dziesiątki innych światowych liderów i szefów rządów zebrali się w Pekinie do udziału w świątecznym programie.Ale Barack Obama nie przyjechał,powtarzając tym swoje własne doświadczenie z odmową odwiedzić 9 maja Moskwę. Widać jakimś szczególnie "utalentowanym" amerykańskim cтрaтегaм we władzy spodobało się wycierać nogi o elementarna przyzwoitość, tym bardziej związaną z takimi świętymi dla całej ludzkości datami. I wygląda to, oczywiście, nie tylko wyzywająco i nietaktownie - zaproszenie Obama otrzymał dużo wcześniej - ale i bardzo symboliczne. Przy tym jego rzecznik, nie rumieniąc się, powiedział, że Biały dom, nic nie wiedział o planach Pekinu. Ale wtedy nie da się wyjaśnić ten fakt, że prezydent USA namawiał liderów zachodnich i niektórych krajów azjatyckich nie przyjeżdżać do Chin na obchody. W sumie, przewrotność rzecznika prasowego Obamy szyta białą nicią i wygląda tak idiotycznie, że przypomina raczej amatorstwoo. Cóż, nie jest tajemnicą, że ze specjalistami w tej dziedzinie Obama ma wyjątkowe "szczęście".
Co jest ważne? Amerykański przywódca i ci, którzy za nim stoją, już nie wahając się, niszczą resztki mitu o tym, że USA i Chiny, nie tylko ekonomicznie, ale i we wszystkich innych aspektach prawie całość. "Chimeryka", jak ktoś dowcipnie nazwał ciaśniejszą integrację ostatnich dziesięcioleci między dwoma państwami. Teraz sprawa wygląda dokładnie odwrotnie. I popularność zyskuje pogląd sceptyków, którzy uważają, że jeśli, nie daj Bóg, trzecia wojna światowa rozpocznie się, to właśnie z powodu konfliktu Chin ze Stanami Zjednoczonymi.