mara571
06.09.15, 09:31
podroz uciekinierow z budapesztenskiego dworca do Niemiec byla mozliwa dzieki nocnej decyzji dwoch kanclerzy Niemiec i Austrii. Rzad wegierski podstawil 100 autobusow, ktore zawiozly chetnych na azyl w Niemczech do granicy austriackiej granicy, tam podstawiono im pociagi, ktore zawiozly ich do Monachium.
Na wiesc, ze jada goscie Gutmenschen w Monchium szybko zrobili zakupy, wygrzebali niechciane lub niepotrzebne ciuchy z szaf i udali sie na dworzec. Tam powitano najezdzcow wiwatami, obdarowano darami. I koniec.
Wieczorem nie brakowalo w publicznej tivi specjalnych programow holubiacych wspolobywateli i pania kancelerz i krytykujacych nieludzkiego Orbana.
Nie pokazano ciagu dalszego: miejsca, gdzie na koncu wyladowali ludzie, czyli w wyposazonych na szybko w materace halach targowych.
Od dzisiaj beda rozwozenie do obozow przejsciowych, najczesciej namiotow wystawionych na wolnych placach lub zamknietych hipermaketach.
Minister spraw wewnetrznych Bawarii Herrmann zarzucil Merkel, ze swojej decyzji nie konsultowala z tymi, ktorzy poniesli jej konsekwencje. Poparl go Roger Lewentz taki sam minister z Palatynatu-Nadrenii.
W dzienniku Tagesspiegel nie wytrzymal redaktor von Marschall.
Przypomnial swoim czytelnikom, ze Orban chce przestrzegac prawa unijnego i zada, aby tzw uchodzcy sie rejestrowali. A milosierna Merkel lamie to prawo.
Urzad Kanclerski oswiadczyl, ze to byl wyjatek. Jakby sobie nie zdawal sprawy, ze obrazki wyemitowane w swiat beda zupelnie inaczej interpretowane.
Na dworcu w Budapeszcie sa znowu tlumy. Redaktor GW relacjonuje na biezaca na glownej stronie.