aby
17.09.15, 02:29
Luksemburski minister spraw zagranicznych Jean Asselborn często występuje w mediach niemieckich, gdzie wychwala pod niebiosa merklowską politykę ‘otwartych drzwi’ i ostro ruga wschodnioeuropejskich barbarzyńców (m.in. porównał prezydenta Orbana do północnokoreańskiego dyktatora Kim Dzong Una). Dziś w programie Ann Will Asselorn w asyście tej salonowej politgejszy atakował Węgry, kraje porozumienia wyszehradzkiego i personalnie gościa z Węgier (pastora i ministra w rządzie Orbana) w słowach pełnych emocji, patosu i moralnego oburzenia.
Zdumiewa mnie, że w roli moralisty i obrońcy europejskich wartości, którego tyrady punktowały długie oklaski, obsadzono Asselborna, jednego z szefów (obok Junckera) zorganizowanej złodziejskiej szajki, która systematycznie okradała (i chyba nadal okrada) ze swojego państwa-pijawki wszystkie pozostałe państwa Unii Europejskiej na setki miliardy euro (afera Luxembourg Leaks).
Zdumiewa mnie też, że Niemcy zmuszone są odwołać się do takich ludzi po polityczne i moralne (!) wsparcie. Czyżby byli już w takiej izolacji, że został im tylko Luksemburg?
Można zastanawiać się, czy nie został zawarty tu już wcześniej jakiś deal – Niemcy zaciągnęły hamulec na śledztwo i postępowanie wyjaśniające w sprawie luksemburskiej sitwy a ta zobowiązała się gorliwie służyć w charakterze niemiecki owczarka na forum Unii Europejskiej.
www.icij.org/project/luxembourg-leaks
forsal.pl/artykuly/834182,minister-finansow-o-aferze-lux-leaks-preferencyjne-traktowanie-niektorych-podatnikow-powinno-byc-tepione.html
www.spiegel.de/politik/ausland/lux-leaks-eu-kommissionspraesident-juncker-muss-zittern-a-1015501.html------------------