curious
17.09.15, 16:26
Jak podaje GW:
"Tam jest kilkanaście tysięcy wzburzonych ludzi, którzy mają za sobą doświadczenie wojny i nie mają nic do stracenia - mówi 50-letni Goran, nieformalny przywódca aktywistów przy dworcu autobusowym." (chodzi o granicę serbsko-węgierską)
Węgry to nasz sojusznik z NATO, a wojny jeśli nie da się ich uniknąć najlepiej prowdzić poza własnym krajem. Cóż, w 1683 r Jan III Sobieski spuścił łomot muzułmanom pod Wiedniem. Może trzeba za wczasu pomyśleć o wsparciu dla bratanków w wypadku gdyby "uchodźcy" jednak okazali się najeźdźcami.