hek.1
02.10.15, 18:49
Kolejny syn Busha stara się o fotel prezydenta USA,tym razem to Jeb Bush,który udzielił wywiady dla MSNBC.Było powiedziano sporo slow o tym,jaki Putin jest zły i że trzeba powstrzymać jego "zwycięski taniec". Mówił Jeb i o Asadzie.Ze slow Jeba wynika,ze ręce Asada ociekają krwią niewinnych Syryjczyków,ale Jebowi udało się powiedzieć i coś takiego,sens czego on na pewno nie rozumie:
"On (Asad) zgładził 200 tysięcy swoich niewinnych obywateli! Wiecie,wczoraj byłem na jednym spotkaniu i podczas tego spotkania kobieta o imieniu Nora ze łzami w oczach i drżeniu w głosie opowiadała o tym, jak pomogła dwunastu swoim krewnym uciec z Syrii. Ta rodzina,to syryjscy chrześcijanie, i gdyby pozostali, by ich zabili. Teraz są w Turcji, a im po prostu nie ma gdzie się podziać . Czy powinniśmy spokojnie obserwować tą rzeź? Czy możemy tolerować taką sytuację, w której miliony ludzi pozostają bez dachu nad głową? Jeśli walka przeciwko islamskiemu terroryzmu wchodzi w nasze długofalowe interesy, przymknąć oko na to nie możemy. Te obozy uchodźców staną źródłem sfrustrowanych ludzi, które w końcu stworzą problemy dla nas samych."
Czy Jeb Bush wie,ze to Asad,jako jedyny,stoi na drodze islamskiego terroru i broni tych chrześcijan,o los których ten Jeb..ty tak martwi się?I czy ten Jeb..ty wie,co robią z chrześcijanami wojowniki tak zwanej umiarkowanej opozycji,wspieranej przez USA?Umiarkowanie której polega tylko na tym,ze jej sukcesy w walce z legalnymi władzami Syrii byli bardziej niż umiarkowane,co i zmusiło Amerykanów stworzyć ISIS.