banderom.nie
05.10.15, 11:57
Prezydent USA Barack Obama nie raz nazywał Rosję "regionalnym" i "słabym" państwem. Jednak teraz Władimir Putin pewnym krokiem prowadzi swój kraj do roli supermocarstwa, podczas gdy USA zdają pozycji. Przy tym Obama może nawet nie rozumie co robi, słyszymy w Fox News:
video.foxnews.com/v/4530889079001/judge-jeanine-new-world-order-emerging-thanks-to-obama/?#sp=show-clips
Najpierw Obama nie miał strategii po problemie ISIS. Potem chciał, aby kongres zatwierdził uderzenia lotnictwa "ograniczonego charakteru" w Syrii. Potem jego strategia polegała w osłabieniu, likwidacji i zniszczeniu ISIS,i cały czas krytykował Władimira Putina, nazywając Rosję "państwem regionalnym", która zagraża swoim sąsiadom nie dlatego, że jest silna, a wręcz przeciwnie, dlatego, że jest słaba.
Chłopaki, mam dla was wiadomość. Rosja Władimira Putina – nie jest państwem regionalnym. On stara się zrobić z niej światowe supermocarstwo. I dzięki swojej przebiegłości, wojennej przeszłości i przygotowaniu agenta KGB, pewnie idzie do swojego celu. A ironia polega na tym, że przy Obamie na stanowisku głównodowodzącego, USA szybko tracą swoją pozycje w roli światowego supermocarstwa, wyglądając przy tym żałośnie.
Chłopaki, teraz tworzy się nowy światowy porządek: Iran, Rosja, Syria i Irak. Szyicki półksiężyc, z którym nie możemy walczyć lub zrozumieć. A w tym tygodniu w ONZ Putin oświadczył całemu światu, że wszędzie, gdzie przyszliśmy,i obalili reżimy – Irak, Jemen, Libia, – pozostawiliśmy tylko chaos i próżnie, a przy tym nie mamy żadnej możliwości wspierać stabilność.
Przez Amerykanów przemawia urażona ambicja.