"New York Times" zamieszcza opowieść uwolnionej...

IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.09.04, 18:36
To cala prawda o islamie,mord,mord to ich sport narodowy.A schwytanych Swiat
chce zeby ich trakrowac jak ludzi,dlaczego to psychopaci niegodni zycia.
    • Gość: meerkat Jesli pozwolisz sobie bezkarnie nasikac na glowe.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 18:44
      "Nie ma dla nich różnicy między chrześcijaninem a żydem, Kanadyjczykiem a
      Amerykaninem”.

      Ciekawe ze Zeynep, turecka muzulmanka, rozumie to, czego europejscy lewacy i
      paSYFy nie moga pojac.

      Ze nie ma roznicy, czy jestes Amerykaninem, Kanadyjczykiem lub Francuzem
      (vide ostatni incydent w Dzeddzie); czy atakowales arabusow jak Jankesi,
      czy obciagales im laske na kolanach i z polykiem jak zabojady.

      W oczach islamistow jestes "kafir" i miejsca dla ciebie nie ma ani na tym
      padole, ani w raju.

      Zamachy w Turcji, Hiszpanii, porywanie Francuzow, itp., potwierdzaja
      slusznosc starego powiedzenia:

      "Jesli pozwolisz sobie bezkarnie nasikac na glowe,
      to nastepnym razem ci na nia nastraja!"

      No i widac komu sraja, a komu nie sraja. :-)))))))))))))))))))))))))))))))))
      • Gość: kwik polaczkow dlaczego tak malo postow IP: *.client.comcast.net 26.09.04, 18:51
        czy polacy boja sie prawdy i w jej obliczy uciekaja, chowaja sie, i czekaja az
        minie, zeby znowu podniesc swoje komunistyczne smierdzace ryje pijanych swin?
        • Gość: maruda Re: dlaczego tak malo postow IP: *.gdynia.mm.pl 26.09.04, 21:06
          Gość portalu: kwik polaczkow napisał(a):

          > czy polacy boja sie prawdy i w jej obliczy uciekaja, chowaja sie, i czekaja az
          > minie, zeby znowu podniesc swoje komunistyczne smierdzace ryje pijanych swin?

          ************************

          Kwicz sobie dalej, barani łbie.

        • Gość: elvis Re: dlaczego tak malo postow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 11:34
          Kto cię nauczył mówic i pisać po polsku? Jednowiem, że byłoby jej wstyd, że tym
          językiem posługują się także bydlęta.
      • Gość: Eva Moja prywatna wojna z glupota IP: *.pool.mediaWays.net 26.09.04, 23:19
        Gluptasinski - porwano Turczynke, czyz nie widzisz, co czytasz? Zabito wielu juz
        Turkow, Pakistanczykow, Jordanczykow i Nepalczykow, itd. Jak to sie ma do
        bushowatego belkotu o wojnie cywilizacji? Jak to sie ma do belkotu o
        konfrontacji religii? Ten belkot zreszta sciagnal Bush, bo sam niczego nie
        wymysli, w duzym stopniu od faszyzujacego uczonego o rasistowskim odchyleniu -
        Huttingtona - ktory juz od lat 80. produkuje przerozne "madrosci" o wyzszosci
        rasy...nad rasa...Dlugo nikt jego jadu nie bral powaznie, az tu nagle przyszli
        neokoni, no i masz. Okazuje sie, ze to wielki uczony. Niczym Lysenko w ZSSR.

        Nie Meerkat, Irakijczycy chca aby Amis i ich kolaboranci, niezaleznie od religii
        i krwi, wyszli z Iraku. Oni nie chca byc okupowani i tyle. Brazylia, Wenezuela
        czy Meksyk to zadne kraje muzulamskie, a tez cos maja szczerze dosyc USA.

        Problem jest szerszy, o czym zreszta neokoni dobrze wiedza, ale takim jak ty
        sprzedaja tzw. kit. A ty kupujesz, bo za glupote/wspolprace/agitke placa.

        Oj baranku, robie co moge by twoj zniewolony umysl wyzwolic. Ktos mnie na tym
        forum nazwal idealistka (czy to byles Ty Januszku?) i chyba mial racje.
        • Gość: hahak alez ty ostatnio pyerdolisz ANka,az przykro czytac IP: *.245.206.232.Dial1.Stamford1.Level3.net 26.09.04, 23:46
          ..te lewackie glupoty.Ale to tak tylko prywatnie...:-)Zmieniasz barwy jak
          kameleon lub Kerry.To przyzwolenstwo zasranej Francji i Niemiaszkow
          sprzyja rozwojowi terroryzmu a nie zdecydowana postawa Pana Busha.:-)
          • biedronka24 To nie ja akurat glupcze 27.09.04, 10:51
            a to jestem ja.
            Nie mowie nic na temat Busha. Bledem na pewno jest iz swiat nie ma jednolitej
            postawy w tej kwestii. Ale bledem jest jeszcze wiekszym zabawa coponiektorych w
            wojny religijnej.
            Chyba pojecia nie macie zielonego do czego glupcy chcecie doprowadzic.
            Przy tym zateizowanym swiecie jaki mielismy swiat ludzki tylko czeka na nowe
            przesilenie ´idealizmu´.
            Chcecie glupki wojny pod haslami religii, w gruncie rzeczy budzacej uspione
            zwierzece instynkty ludzkie? Tak one w was tez drzemia i wlasnie w ten sposob
            sie budza. Pod tym wzgledem nie roznicie sie od terrorystow - glupcy. Moze -
            zaledwie jeden krok- pierwszy mord i juz poczujecie sie rozgrzeszeni.. Oni
            morduja wiec my tez .... Banda bezmyslnych glupcow. I czym wy sie roznicie od
            zwierzat?
            Te przynajmniej jakos lepiej reaguja na instynktowne znaki ktore nie pozwalaja
            im wybic calego stada do nogi i zdychac potem z glodu!!!!
        • galaxy2099 Re: Moja prywatna wojna z glupota 27.09.04, 08:42
          Kobieto opanuj sie.
          Wszyscy tu wiemy, ze nienawidzisz Busha i Ameryki ale nie usisz wciskac temu
          panu slow ktorych nigdy nie powiedzial.
          Ty sama kobieto siejesz nienawisc zarzucajac to innym. Notabene to cecha
          komunistow i faszystow.
          Bush nigdy nie mowil o wojnie cywilizacji. Wrecz przeciwnie podkresla,
          ze "islam to najbardziej pokojowa religia swiata" co mam mu za zle, bo to
          klamstwo.

          A co do Meksyku. Prezydent Meksyku moze ma i dosc USA tylko miliony Meksykanow
          jakos codziennie dowodza czegos innego.
          Ale tacy jak ty zawsze wola wierzyc lewicujacym przywodcom i dyktatorkom w
          stylu Castro, Dzong il, i inni.
          • biedronka24 To wyjasnij hakakowi Galax ze ev niejaki to nie ja 27.09.04, 11:05
            to po pierwsze. Tez nie pamietam by Bush takie brednie wygadywal.
            Jedyne co mnie niepokoi to to co wszystkich. Nie ma sie co ludzic ze sytuacja
            jest opanowana i spokojna, bo nie jest. Bez zrozumienia i wsparcia ze strony
            Europy (i nie tylko jej!!!) tez moze sie i nie udac.
            Wojna religijna bylaby skrajna glupota.
            Nasz swiat zachodni juz od dawna popelnial blad wspolpracujac z panstwami
            opartymi na systemie sredniowiecznym. I to przesilenie teraz to tylko efekt tego
            co roslo od dawna. Jedyne co teraz mozna zrobic to w zadnym razie nie dac sie
            sciagnac tym panstwom do etapu sredniowiecza. Zrozumcie te masy tam nie maja
            zielonego pojecia ilu ich i nas zginie jesli do tego dojdzie.
            To nie religia. To jest jak rewolucja. Zaraza rozprzestrzenia sie szybciej. To
            jest rzadza wojny i krwi i jesli bedzie sie podobne nastroje rozpowszechniac to
            te zaraze sie wspomaga.
            Jest tylko jedno rozwiazanie. Zwarta i konkretna wspolpraca swiata w walce z
            degeneratami (jak to mozliwe ze w naszym sredniowieczu lazi jeszcze po ziemi
            bydle ktore obcina przed kamera ludziom glowy?!) ale walka precyzyjna i
            skuteczna i konsekwencja w polityce- zwlaszcza wobec administracji i glow panstw
            ktore jawnie od takich dzialan sie nie odcinaja.
            Nigdzie nie moga tez byc problemem idiotyczne chusty natomiast tam gdzie wymaga
            sie od obywateli stosowania sie wobec prawa nalezy stosowac je bezwzglednie.
            Ujawniac statystyki, wspolpracowac z mediami arabskimi. Nauczcie sie do diaska
            tego jezyka. Ilu ludzi w Europie czy USA zna arabski? Czy tak naprawde nie
            interesuje was jakich idiotyzmow ucza mlode pokolenie w arabskich szkolach? No
            coz jak przez tyle lat was nie interesowalo to nie pytajcie sie czyja to wina.
            Ja w kazdym razie rosyjski znam. I uczylam sie go w czasach gdy nikt w Polsce
            tego jezyka uczyc sie nie chcial - bo musial..
        • Gość: TRicky Re: Moja prywatna wojna z glupota IP: *.net.flashnet.pl 27.09.04, 15:21
          Po pierwsze. Interesująca dialektyka (nie po raz pierwszy zresztą) - można
          wywnioskować że Huntington doprowadził pośrednio do zderzenia cywilizacji. A ja
          myślałem że on opisywał zjawiska które nastąpiły przed napisaniem jego książki.
          Ciekaw jestem tych jego rasistowskich kawałków - jakieś linki, cytaty?

          Po drugie zdaje się że ta koncepcja pozwala zrozumieć różne dziwne zjawiska
          któych nie wyjaśnia marksizm i wszystkie jego nowoczesne mutacje w rodzaju
          Bluma i Chomskiego ani żadna znana mi teoria konfliktu. Np. dlaczegóż to
          Jordańczyk Zarkawi walczy z "okupantami", albo dlaczego bogaty biznesmen Bin
          Laden postanawia uderzyć na WTC.

          Po trzecie obalanie teorii zderzenia cywilizacji na podstawie faktu że Zarkawi
          porywa takze muzułmanów (nb. proszę zauważyć że oni częściej wychodzą z tego
          cało, czyż to nie znaczące) i buddystów (nepalczyków, którzy z okupacją Iraku
          nie mają nic wspólnego)jest trochę śmieszne.

          W każdym razie dziękuję za otwarcie mego zniewolonego umysłu
          • Gość: Eva nie jestem Atena IP: *.pool.mediaWays.net 27.09.04, 23:17
            Przeceniasz mnie i nie doceniasz siebie. Ja nie moge ci zrobic w pelni
            wyczerpujacej prasowki, ktora zastapilaby ci lata ksztalcenia sie, czytania
            ksiazek , artykulow etc.. Za poziom intelektualny mojego dziecka jestem
            odpowiedzialna, za twoj juz natomiast nie. Pierwsze (poziom mego dziecka)jest
            wieloletnim procesem, drugie (twoj) trudno jednym postem latac. Stad tylko
            krotko: juz 1. ksiazka Huntingtona, "Zolnierz i panstwo", spowodowala lawine
            krytyk w USA porownujacych go z do Mussoliniego. "Zderzenie cywilizacji"
            powstalo w 1996 (wczesniej byly artykuly w Forein Affairs). Oczywiscie
            Huntigton sam do niczego nie doprowadzil, ale stal sie jednym z waznych
            intelektualistow neokonow, dajac im teorie, naukowa analize na ktorej mogli
            budowac swoj program. Jego ostatnia ksiazka "Kim jestesmy?" nie zajmuje sie juz
            walka z Islamem lecz wskazywaniem na Latynosow, czyli jakby nie patrzal
            chrzescijan, jako na najwieksze zagrozenie dla USA. Oczywiscie neokoni
            wykorzystaja ja do utrudniania amnestii dla nielegalnych emigrantow.

            Powiem ci bardzo krotko i byc moze przez to bedzie to troche niesprawiedliwe dla
            Huntingtona, ale odda szybko istote jego pisarstwa: Jesli tylko pojawiaja sie
            problemy Huntington szybko wyciaga palec wskazujacy i identyfikuje winnego -
            inna religie, rase, kulture. Fuentes nazwal go rasista. To mocne, ale Fuentes ma
            jako intelektualista nienaganna reputacje. Teraz powinien Meerkat zawyc, ze to
            lewak, choc pewnie nawet nie wie, kto to.

            Ja nie twierdze wcale, ze wszystko co Huntington pisze jest niemadre. Nic
            podobnego, chodzi mi jedynie o to, ze ton robi muzyke.






            .

            Nie mam czasu na szukanie ci linkow, ale pamietam, ze w lipcu i sierpniu bylo
            sporo odp. artykulow w polskim Forum (np. nr.29, to jedyne co na szybko mam pod
            reka), Polityce, Spieglu i Die Woche, no i oczywiscie w obszarze anglojezyczym.
            Poszukaj, poczytaj, pomysl.
            • Gość: TRicky Re: nie jestem Atena IP: *.net.flashnet.pl 28.09.04, 09:16
              Nie znamy się dlatego lepiej nie przyjmujmy założeń kto ile lat się kształcił
              ile czytał książek i artykułów, ani tym bardziej kto tu kogo moze edukować bo
              możemy się srogo pomylić.
              Żołnierz i państwo wydano w 1957 roku, przyznaję że nie czytałem ale chyba
              podobnie jak wiekszosć odnoszących się do tej książki w artykułach jakie
              znalazłem w internecie.
              Jedyna rozsądna krytyka Zderzenia Cywilizacji to krytyka Saida, ale on zarzuca
              Huntingotonowi uproszczenia skomplikowanej natury cywilizacji, a to jest strzał
              kulą w płot bo huntingon na początku zastrzega zę buduje model upraszczajacy.
              Nie czytałem równiez ostatatniej książki huntingtona, ale krytyka jaką
              znalazłem w internecie jest mocno ad hominem a mało ad rem. Przyklejanie komuś
              etykietki rasisty i faszysty jest dosć częstym chwytem retorycznym
              ekstremalnie "politycznie poprawnej" "liberalnej" humanistyki, bez zrozumienia
              co te słowa znaczą zresztą.
              Są różne szkoły myślenia. Dla wielu ZSRR był wyimaginowanym zagrozeniem
              wytworzonym przez amerykański kompleks zbrojeniowo przemysłowy. Wystarczyło
              się rozbroić i komuniści na pewno też by to zrobili. Bo wszyscy ludzie są
              dobrzy tylko świat jest źle urządzony. Dla wielu wojna z terrozymem jest tylko
              nowym przykładem amerykańskiej paranoi.
              Inni uważają że przetrwanie człowieka, cywilizacji, państwa nigdy nie jest
              stuprocentowo pewne i próbują definiować i niwelować zagrożenia.
              Świat jest skomplikowany i prosta, a wręcz prostacka dialektyka nie wystarczy
              do jego zrozumienia.
              • Gość: Eva Re: nie jestem Atena IP: *.d.pppool.de 28.09.04, 11:21
                Gość portalu: TRicky napisał(a):
                > Inni uważają że przetrwanie człowieka, cywilizacji, państwa nigdy nie jest
                > stuprocentowo pewne i próbują definiować i niwelować zagrożenia.

                Jeszcze inni, dla swoich celow, wymyslaja zagrozenia, generuja je poprzez
                prowokacje lub tez rozdmuchuja rzeczywiscie istniejace problemy do rangi
                niebotycznego zagrozenia. Dla takich Hutigton jest mile widzianym ideologiem.
                Nawet jeslli on sam po czesci sie od tego odcina.

                > Świat jest skomplikowany i prosta, a wręcz prostacka dialektyka nie wystarczy
                > do jego zrozumienia.

                No wlasnie, to jest dokladnie to, czego nie lubie u Busha i spolki: czarne i
                biale, albo my albo islam, kto nie z nami to przeciwko nam.
                • Gość: TRicky Re: nie jestem Atena IP: *.net.flashnet.pl 28.09.04, 14:49
                  "Jeszcze inni, dla swoich celow, wymyslaja zagrozenia, generuja je poprzez
                  prowokacje lub tez rozdmuchuja rzeczywiscie istniejace problemy do rangi
                  niebotycznego zagrozenia."
                  Różnica ma charakter jakościowy a nie ilościowy. Np dla Bluma ZSRR był takim
                  rozdmuchanym zagrożeniemi jak rozumiem islamski terroryzm tym bardziej.

                  "No wlasnie, to jest dokladnie to, czego nie lubie u Busha i spolki: czarne i
                  > biale, albo my albo islam, kto nie z nami to przeciwko nam." Myślę że to
                  uproszczenie. Żadne działania USA nie są skierowane przeciw muzułmanom jako
                  grupie ani przeciw Islamowi jako całości. Myślę że prędzej taka wizja świata
                  jest udziałem Putina. Wystarczy porównać liczby zabitych Czeczenów i
                  Afgańczyków, a nawet Irakijczyków. Zarówno w liczbach bezwzględnych jak i w
                  proporcjach Rosjanie daleko wyprzedzają Amerykanów. Wydaje się że rosyjska
                  polityka nie czyni rozróżnienia między pojęciami Czeczena i terrorysty. Co
                  jednak nie przeszkadza róznym forumowym pacyfistom. Czyżby dlatego że wojna
                  Putina jest legalna? Poza liczbą zabitych i kwestią legalności (mam tu również
                  na myśli fakt że Czeczenia jest częscią Rosji) nie ma istotnych różnic miedzy
                  wojną w Czeczenii i w Iraku.
                  • Gość: Eva Re: nie jestem Atena IP: 134.155.41.* 28.09.04, 19:02
                    To jest oczywiscie uproszczenie. Ale dokonane przez Busha. To on nie ja
                    powiedzial: "kto nie z nami ten przeciw nam" oraz nazwal wojne w Iraku KRUCJATA
                    na Bliskim Wsch.,z czego sie pozniej wycofal. W co rzadzacy w USA wierza to
                    jedno a drugie to to, co "sprzedaja" narodowi - i tu wlasnie jest miejsce na
                    mainipulacje i uproszczenia, co nie znaczy, ze to specyficzne cechy
                    amerykanskeigo rzadu. Nie, to sa cechy kazdego rzadu, ktory prowadzi agresywna
                    polityke skierowana na eskpansje, a takich bylo w historii wiele.

                    co do Czeczeni: Porownujesz wyniki ucznia z pierszej klasy podstawowki z
                    wynikami maturzysty. Obecnosc USA w Afganistanie to zaledwie 3 lata, obecnosc
                    w Iraku 1,5 r. Obecnosc Rosji w Czeczeni to 300 lat, z tego prawie 150 jako
                    wladza panstwowa.

                    >Poza liczbą zabitych i kwestią legalności (mam tu również
                    > na myśli fakt że Czeczenia jest częscią Rosji) nie ma istotnych różnic miedzy
                    > wojną w Czeczenii i w Iraku.

                    Jest ogromna roznica. Irak dowiodl, ze moze byc samodzielnym suwerennym
                    panstwem, bedacym w stanie zorganizowac wlasna admistracje, struktury
                    regionalne oraz uporzadkowana (mimo wszystko) polityke. Czeczenia dowiodla
                    czegos dokladnie przeciwnego, gdy Jelcin dal jej swobode i parktycznie bez mala
                    pelna niezaleznosc. Tak naprawde to i dzis Putin chce im dac duza autonomie w
                    ramach Rosji. Uwazam, ze gdyby im na rozwoju wlasnego panstwa zalezalo, to
                    przyjeli by oferte,to na poczatek bardzo wiele, a od czegos trzeba zaczac.
                    Kiedys mialam podobne do twoich poglady odnosnie Czeczeni. Moja praca zawodowa
                    poniosla mnie kilka lat temu na Kaukaz i po doglebnym przyjrzeniu sie problem
                    na miejscu, poglady odnosnie Czeczeni sporo zmienilam. Podano na tym forum link
                    do art. prof. Walickiego,. Uwazam jego poglady za b. rozsadne i w duzym stopniu
                    sie z nimi zgadzam.

                    www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=opinie&name=24
                    • Gość: TRicky Re: nie jestem Atena IP: *.net.flashnet.pl 28.09.04, 22:43
                      Jeśli chodzi o Busha to jego lapsus z krucjatą zdaje się nie dotyczył wojny w
                      Iraku ale wojny z terroryzmem. Ta wypowiedź miała miejsce krótko po 9/11 i Bush
                      szybko się z niej wycofał. Zdaje się że europejskie pojecie krucjaty (zbrojnej
                      walki zez złem) jest znacząco inne od tego jakie mają muzułmanie. Nie chcę
                      bronic głupstw Busha ale czepianie sie słówek nie ma sensu bo to też on
                      powiedział że USA nie walczą z Islamem i że Islam jest religią pokoju, również
                      krótko po 9/11. Raczej należy spojrzeć na czyny a czyny nie świadczą o wojnie z
                      Islamem jako całością i z muzułamanami jako wyznawcami okreśonej religii. Dość
                      porównać sytuację amerykanów japońskiego pochodzenia w okresie II wojny z
                      sytuacją amerykańskich muzułmanów w tej chwili by to stwierdzić.
                      Nie porównuję 300 letniego bilansu polityki Rosji w Czeczeni z 1,5 roczną
                      obecnością USA w Iraku ale tylko i wyłącznie metody tego państwa w zwalczaniu
                      terroryzmu zastosowane w czasie pierwszej a szczególnie drugiej wojny
                      czeczeńskiej i po jej zakończeniu. Nie ma tu znaczenia ocena tego czy Czeczenia
                      dowiodła czy nie, że moze być samodzielnym państwem, bo nie jest on żadnym
                      uzasadnieniem dla represyjnej polityki wobec całego narodu. Rosja nie dysponuje
                      może tak nowoczesną armia jak USA ale ma wystarczająco rozwinięte środki by
                      precyzyjniej zwalczać terrorystów/partyzantów. Zamiast tego prowadzi jednak
                      politykę odpowiedzialności zbiorowej i walkę z Czeczenami jako narodem.
                      Chodziło mi o to by pokazać że irytująco wybiórczy pacyfizm wielu państw i
                      uczestników forum który jest de facto antyamerykanizmem.
                      Art. prof Walickiego jest ciekawy ale więcej w nim na temat tego jak GW a w
                      szczególności JAgielski opisuje wojnę w Czeczenii niż o samej wojnie w
                      Czeczenii. Żeby stwierdzic że GW prowadzi swoją politykę w wielu sprawach nie
                      trzeba być aż profesorem. Poza tym prof. Walicki pomija kilka istotnych spraw
                      dla tego konfliktu jak np. liczby zabitych Czeczeńskich cywilów czy uchodźców,
                      a które to liczby stanowią o rzeczywistych działaniach Rosji silniej niż
                      deklaracje czy dobre intencje jej polityków.
                      Jeśli rzeczywiście intencją Putina jest nadanie Czeczenii "dużej autonomii" to
                      działa w sposób przeciwskuteczny i popełnia więcej błędów niż amerykańska
                      administracja i wojsko w Iraku.
        • meerkat1 EVUNIU, SIROTKO, Nie boj sie bushewilka!:-))) 27.09.04, 16:45
          Moze mi powiesz, kochanie, ilu to zolnierzy ameryanskich stacjonuje w Meksyku,
          Wenezueli i Brazylii? Czy znane Ci jest pojecie <ZERO>? :-)))

          Maja juz Ameryki serdecznie dosc? A KTO im najlepiej placi za ich glowny towar
          eksportowy- ROPE?

          To czemu placa "kojotom" po $4,000 za przerzucenie ich do Ziemi Obiecanej
          lezacej na Polnoc od Rio Grande? Z wrodzonego masochizmu? ;-)))

          A jaki INNY kraj tolerowalby na swym terytorium miliony nielegalnych Latynosow
          z Meksykanami na czele? Niemcy, Francja, Polska, Rosja? :-)))

          Wszyscy nienawidza USA, i wszyscy sie tam rozpaczliwie pchaja, lacznie z
          niemieckimi lekarzami i naukowcami.
          Wytlumacz mi to, kotku!;-)))
          • Gość: Eva Re: EVUNIU, SIROTKO, Nie boj sie bushewilka!:-))) IP: *.pool.mediaWays.net 27.09.04, 23:21


            wytlumaczenie jest bardzo proste i lezy jak na dloni. Pomysl wiec sam, daje ci 2
            dni czasu. Jesli po uplywie tego terminu nic nie wymyslisz, wytlumacze ci. To
            chyba fair umowa?
    • Gość: Alfred Swiat dla muzulmanow to Islam i nieislam. Tyle. IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 26.09.04, 18:50
    • Gość: mefet Osiągnięcie iSSraela IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.04, 19:20
      Przypominam. Tę wojnę popierało 83 % iSSraelczyków i 51 % ogłupiałych
      amerykanów. Reszta świata protestowała. Na razie nieskutecznie.
      • Gość: meerkat Reszta swiata sie nie liczy! :-)))))))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 19:42
        Te 83 % iSSraelczyków i 51 % ogłupiałych amerykanów to w sumie co najmniej

        90% wszystkich laureatow NAUKOWYCH NAGROD NOBLA!!!

        Inni tez probuja cos zdobyc. np. arabusy.
        "Na razie nieskutecznie." :-(((
        • Gość: mefet Przypomnij mi- IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.04, 21:00
          - jakąś z nagród Nobla dla iSSraela. Za hutzpę?
          • Gość: maruda Re: Przypomnij mi- IP: *.gdynia.mm.pl 26.09.04, 21:08
            Gość portalu: mefet napisał(a):

            > - jakąś z nagród Nobla dla iSSraela. Za hutzpę?

            *************************

            Meerkat ma sklerozę. Kilka razy podejmował już ten temat; jednak po sprawdzeniu
            okazaywało się, że Arabi maja więcej nagród Nobla, niz Izraelczycy.

            • Gość: Zenon Re: Przypomnij mi- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 10:15
              Manipulujesz kolezko. Arabowie (nie Arabi!)vs. Izraelczycy? A moze Arabowie vs.
              Zydzi? A moze Izraelczycy vs. Syryjczycy, Irakijczycy, Jordanczycy....? I jak
              bedzie wtedy wygladac ta statystyka?
              Zenujace. A Gdynia to takie mile miasto!
              • Gość: Eva Re: Przypomnij mi- IP: *.d.pppool.de 27.09.04, 12:03
                To nie Maruda manipuluje. Raz juz problem arabskich Nobli tlumaczylam
                Meerkatowi, poniewaz uzywal tej co ty argumentacji, przytaczam rozmowe:

                Arabowie maja 1 Nobel!. A ZYDZI? :-)))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
                Przeczytaj komentowany artykuł »
                Gość: meerkat 02.09.2004 22:39 odpowiedz na list

                Evuniu!

                Czytaj prosze uwaznie co napisalem. A pytalem o liste arabskich laureatow
                nagrod NAUKOWYCH Nobla (a nie poszczegolnych krajow!. np. SA, UAE, Egipt, itd.)
                Tak wiec odpowiednikiem byloby zestawienie ZYDOWSKICH laureatow NAUKOWYCH
                nagrod Nobla ani izraelskich!. Zestawienie zaiste humorystyczne!

                • Arabowie maja 2 Noble. A Izraelici - ZERO IP: *.arcor-ip.net
                Przeczytaj komentowany artykuł »
                Gość: Eva 03.09.2004 00:26 odpowiedz na list

                Hee, meschugge jestes?

                Jesli chodzi o arabskich laureatow, niezaleznie od kraju pochodzenia
                (urodzenia), ale mieszkajacych w arabskim/muzulmaskim kraju, to jest ich DWOCH.
                Jesli chodzi o egipskich laureatow to jest ich tez dwoch. 1988 Mahfus
                (literatura) i 1999 Zewail (chemia). Moze to nie duzo, ale 2 to nie zero.

                Jesli chodzi o zydowskich laureatow, niezaleznie od kraju pochodzenia
                (urodzenia) ale mieszkajacych w zydowskim/judaistycznym kraju, czyli Izraelu,
                to jest, z tego co wiem, ZERO! Jesli chodzi o izraelskich laureatow z Izraela,
                to jest ich, z tego co wiem, ZERO!

                Niesposob natomiast porownywac Zydow noblistow i Arabow(Muzulmanow)/noblistow
                rozsianych po swiecie. A to dlatego, ze Zydzi nie asymiluja sie, i nawet po
                2000 lat mieszkania gdzie indziej, nawet jesli tylko jeden protoplasta byl 1999
                lat temu Zydem, sami sie w pierwszym rzedzie okreslaja jako Zydzi.

                Arabowie/MUzulmanie natomiast, tam gdzie stanowili (stanowia) mniejszosc,
                asymiluja sie, wbrew obiegowym opiniom, najpozniej w 3-4 pokoleniu i potem nawet
                najstarszy w rodzie nie pamieta, ze praprapraprapra byl ponoc obrzezanym
                Muzulmaninem. To dawno i nieprawda, zwlaszcza gdy uplynelo np. 200-400 lat
                (vide chocby Hiszpania).

                Innymi slowy, moj baranku: Rozumujac po zydowsku, a idac za Darwinem - wszyscy
                laureaci Nobla sa tak naprawde malpami.
                • Gość: TRicky Re: Przypomnij mi- IP: *.net.flashnet.pl 27.09.04, 14:14
                  Zdaje się że w argumencie z noblistami chodzi raczej o to który krąg
                  cywilizacyjny, kulturowy czy jak go tam zwać generuje więcej odkryć naukowych a
                  nie o zdolności przedstawicieli narodowości czy "ras". W tym sensie
                  argumentacja o asymilacji "arabów noblistów" jest o tyle chybiona że jako
                  zaasymilowani od pokoleń nie pamiętajacy swych korzeni de facto stają się
                  częścią kraju, kultury który aktualnie zamieszkują, i nie reprezentuja swojej
                  dawno zapomnianaj narodowości czy "rasy".
                • Gość: wiktor Re: Przypomnij mi- IP: 5.5R* / 212.25.109.* 27.09.04, 15:06
                  zapomniales ze ARAFAT dostal noblia TEN SWIAT OCIPJAL
            • meerkat1 MARUDA! PALA Z LOGIKI KOMPARATYSTYCZNEJ! 27.09.04, 16:35
              ARAB to RASA!

              ZYD to RASA

              jesli wiec chcesz robic zestawienia statystyku z PGR-u w Jedwabnem, to
              zestawiaj z abami ZYDOW!

              A jesli chcesz porownywac z kims Izraelczykow, to juz musisz, zalosny
              patafianie, zestawiac ich z np. Saudyjczykami, Jordanczykami, Algierczykami,
              Tuenezyjczykami, Syryjczykami,Irakijczykami, Sudanczykami, itd.

              Kapujesz juz, czy mam ci to narysowac?
          • meerkat1 DLUUGA lista arabskich naukowych Noblistow. :-)))) 27.09.04, 16:30
            Panstwa, idioto, nie dostaja naukiowych nagrod Nobla. Dostaja ja tylko
            indywidualni uczeni.

            No wiec gdzie jest ta lista arabskich noblistow? Juz sie doczekac nie moge!:-))
        • Gość: gross Re: Reszta swiata sie nie liczy! :-)))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 19:39
          aleś walnął, koleś; jak będziesz starszy, to zrozumiesz tzw. uwarunkowania i
          dystrybycji Nagrody Nobla i realnych oiągnięć naukowych...
      • Gość: Alfred To moze Ci to uswiadomi durniu, jakie znaczenie IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 26.09.04, 21:20
        w swiecie ma 51 % Amerykanow i 83 % Izraelczykow. Kapisz? I co na to poradzisz?
        • Gość: Zenon Re: To moze Ci to uswiadomi durniu, jakie znaczen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 10:19
          Nic nie poradzi i to go niebywale stresuje. Tez chcialby cos znaczyc ale jakos
          mu nie wyszlo. Stad syndrom "przylania duzemu". Chocby poprzez pyskowanie na
          neci. A ze efekt koncowy polega jedynie na koniecznosci uzycia sliniaka?
          • Gość: igor Alfred pracuje tylko na weekendy. Odpowiem wiec IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 27.09.04, 16:22
            za niego bo pracujemy dla tej samej INP. Dobry komentarz panie Zenonie.
            Naprawde dobry. Czytajac forum z postami wqrwionego, totyle, vci, rachelki, i
            innych wyczuwa sie wscieklosc, ze nic nie moga zrobic. I faktycznie, nic nie
            moga zrobic.
      • Gość: . Guzik wiesz - poczatkowo, mimo milionowej IP: *.range81-156.btcentralplus.com 27.09.04, 07:00
        manifestacji w Londynie, wiekszosc Brytow byla za; co ciekawsze to nastroje sie
        radykalizuja, poparcie dla wojny znow zaczyna wzrastac (koresponduje np. ze
        wzrostem poparcia dla UKIP) - terrorysci islamscy maja w tym udzial.
        • biedronka24 Nie wiem czy to ciekawe 27.09.04, 11:08
          mysle ze to bardzo, ale to bardzo do przewidzenia. Tylko pytanie czy chcemy tej
          wojny ktora naogol co iles lat u ludzi jednak wystepuje..
          Pytanie czy nie stac nas wreszcie na cos wiecej. Czy musimy sie dac zawrocic
          znow do sredniowiecza?
      • galaxy2099 Re: Osiągnięcie iSSraela 27.09.04, 08:45
        A sami Irakijczycy tak bardzo pragneli bronic ojczyzny przed agresorem, ze
        dojscie do bagdadu trwalo ktocej niz Niemcom w 1938 dojscie do Pragi.
        Mefet islamisto wysadz sie w powietrze zabijac troche dzieci przy okazji. Wy
        tylko to potraficie.


        Gość portalu: mefet napisał(a):

        > Przypominam. Tę wojnę popierało 83 % iSSraelczyków i 51 % ogłupiałych
        > amerykanów. Reszta świata protestowała. Na razie nieskutecznie.
        • biedronka24 Jest prostsze wyjasnienie 27.09.04, 11:08
          • biedronka24 Najglubszym dzialaniem pod sloncem 27.09.04, 11:10
            jest gdy ojciec da dziecku klapsa a potem sie tlumaczy czy mial racje.
            Tak czy siak terroryzm nie jest bynajmniej konsekwencja wojny w Iraku.
            Tego zaden mefet nam nie udowodni. Jest jednak konsekwencja pewnej slepoty i w
            tym w duzej mierze naszej. Za nia teraz placimy. Ale brak konsekwencji,
            wspolnego dzialania ale i wywazonego dzialania moze nas teraz wszystkich bardzo
            wiele kosztowac.
            • biedronka24 Najglupszym oczywiscie 27.09.04, 11:11
              przepraszam, popadam we wtorny analfabetyzm.
    • biedronka24 Mowilam dawno nie robcie wojny religijnej!!!! 27.09.04, 10:46
      Macie teraz hordy czubkow...
      Oni beda w to mieszac i dzieci.
      I zrobienie z tego regularnej wojny tylko sprawe zaostrzy. Trzeba sie wziasc za
      tych, ktorzy musza jasno odciac sie od takiej ´religii´. To oni musza powiedziec
      swiatu czego niewolno..
      A o tym ze nie bedzie mialo znaczenia kto kim jest- mowilam jeszcze przed wojna
      w Iraku... Mowilam bo mieszkalam w krajach arabskich, w krajach islamskich...
      Liczy sie obcy.. obcy w klasie, obcy w okolicy, obcy w odcieniu skory, obcy w
      sposobie zawiazywania chustki i dialekcie... I juz- to wszystko..
      O dzieciach nauczonych iz brutalnosc mozna stosowac wobec tych obcych tez mowilam...
      Zmadrzejcie troche do diaska- rozpuszczeni w bezpiecznej Europie demokraci ateisci..
      Poszukajcie zrodel tego co jest wasza kultura... I nie dajcie sie zwiesc
      temperamentowi. Te wojne mozna wygrac tylko w jeden sposob.
      Po pierwsze odcieciem sie od zrodel ropy na bliskim wschodzie, po drugie
      pociagnieciem do odpowiedzialnosci ´autorytetow´ ktore od takiego dzialania nie
      slowami lecz czynem sie nie odcinaja...
      A nade wszystko zapomnijcie o krucjatach. Inaczej to ten dziki swiat sciagnie
      nas znow do poziomu sredniowiecza.
      Pozwoliliscie na istnienie wokol was panstw opartych na sredniowiecznych
      systemach, pracowaliscie na obrastanie tluszczem i bezmyslnoscia ich wladcow a
      teraz sie dziwicie?
      Znalezli sie madrale slepi przez tyle lat, ktorzy teraz po naglej pobudce do
      wojen religijnych nawoluja?!
      Kogo chcecie wspierac? Terrorystow?!
      Posluchajcie gorali.
      Na pustyni zyje lud prosty. Rozumiejacy proste zasady i szczere postepowanie.
      Poszukajcie Berberow. Zapytajcie ich o Islam i czy o to chodzi. Poszukajcie tych
      ludzi ktorzy by przetrwac musieli dzieli sie ta zywnoscia ktora mieli przez
      wiele dni, i pilnowac czystosci studni dla wszystkich. Zapytajcie ich czy lubia
      mordowac dzieci. Zapytajcie sie ich - czy nie maja odwagi przeciwstawic sie
      terrorystom. Jesli z nimi sie nie dogadacie, to w idiotycznej wojnie zginie
      wiecej ludzi niz ktokolwiek mogl wysnic w najgorszych koszmarach!!!!
      Ja na pewno nie bede patrzec spokojnie jak narazajac zycie moich dzieci banda
      idiotow powieksza szeregi nowych terrorystow- zbrodniarzy ktorych ze
      spoleczenstwa nalezy eliminowac bo stanowia nieuleczalna zaraze!!!
      Rozliczac nalezy tych, ktorzy do wojny naklaniaja po obu stronach. Zabawa w
      wojne drogie dzieci to cholernie glupia zabawa. Szybko cos zapomnieliscie...
      • Gość: igor biedronka. To zle mowilas. Oni nie moga sie odciac IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 27.09.04, 14:31
        od tego co robia bo to jest niemozliwe w Islamie. Albo wierzysz, ze zabijanie
        nieislamcow jest swiete albo nie jestes muzulmaninem. Tyle - kapisz? To tak jak
        nie mozna byc Chrzescijaninem nie wierzac w Jezusa.
        • biedronka24 taaa, Jak nie moga to wszystkich wybic?! 27.09.04, 16:23
          szyitow, nieszyitow, odlamy afrykanskie- czlowieku - czy ty myslisz?
          Berberow tez wybijesz?
          Wszystko moga.
          Tak jak sa chrzescijanie ktorym do wiary potrzebne sa figurki i tacy, ktorzy ich
          nie potrzebuja...
          Istotne sa wazne sprawy takie- jak stosunek do zabojstwa czlowieka...
          Ja tylko tlumacze ze walka z religia daje jej sile czego wy gamonie nie
          rozumiecie. Dokladnie tak jak dala sile chrzescijanstwu.
          I na prawde pouczac mnie nie trzeba. Niebezpieczne strony Islamu poznalam i
          wczesniej i lepiej niz niektorzy tu krzykacze...Dawno temu i juz jako mala
          dziewczynka..
    • Gość: @ Ktoś mądry napisał: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 10:49
      http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=opinie&name=24
      Polityka nieprzyjaznych gestów
      Stosunki polsko-rosyjskie z Czeczenią w tle
      Andrzej Walicki
      Autor jest historykiem idei, członkiem rzeczywistym PAN i emerytowanym
      profesorem Uniwersytetu Notre Dame w Indianie w USA
      Bronisław Łagowski określił reakcje mediów polskich na masakrę w Biesłanie
      mianem „antyrosyjskiego obłędu” („Oszołomienie”, „Przegląd”, 19.09.04). Artykuł
      w „Izwiestiach” pt. „Polska prasa kłamie” (pióra Jewgienija Szestakowa,
      patrz „Gazeta Wyborcza”, 08.09.04) świadczy, że tym razem nie wytrzymali
      nerwowo niektórzy publicyści rosyjscy, wyłamując się z taktyki świadomego
      ignorowania antyrosyjskich wypadów prasy polskiej. Opinie wyrażone w tym
      artykule nie były przesadne: trudno przecież zaprzeczyć, że wypowiedzi całej
      nielewicowej prasy polskiej cechowała wrogość do Rosji oraz „współczucie wobec
      czeczeńskich bojowników o wolność”. Autor mocno podkreślił, że nie przypisuje
      rusofobii całemu społeczeństwu polskiemu. Wsparł ten pogląd wyliczeniem faktów
      dowodzących, że wielu Polaków zareagowało na wydarzenia biesłańskie okazaniem
      spontanicznej sympatii i współczucia wobec ofiar zbrodni.
      Do faktów tych zaliczone zostały również kondolencje przekazane przez
      prezydenta Kwaśniewskiego „narodowi północnej Osetii”. W tym wypadku jednak
      chodziło być może o pośrednie zwrócenie uwagi na osobliwą niekonwencjonalność
      zachowania prezydenta III RP. Zgodnie z powszechnie przyjętym obyczajem
      międzynarodowym Kwaśniewski powinien był przesłać kondolencje swemu
      funkcjonalnemu odpowiednikowi, czyli prezydentowi Federacji Rosyjskiej. Można
      zasadnie przypuszczać, że przesłanie oficjalnych kondolencji „narodowi
      osetyjskiemu”, jako mimowolnej ofierze rosyjsko-czeczeńskiego konfliktu,

      było spełnieniem oczekiwań polskiej prawicy,

      cierpiącej nie od dziś na antyrosyjską i anty-Putinowską alergię (o czym
      pisałem w artykule „Rosja Putina a polityka polska”, „Przegląd”, 29.02.04).
      Przypuszczenie to zamienia w pewność lektura „Gazety Wyborczej”. Informuje ona
      (w numerze z 02.09), że „z całego świata napływają do Moskwy wyrazy
      solidarności i słowa potępienia dla działań terrorystów”, ale jednocześnie (w
      artykule W. Jagielskiego „Terror odrażający i normalny”) formułuje jednoznaczną
      dyrektywę dla Polaków: „Współczuć trzeba nie rosyjskiemu państwu, tylko tym,
      którym nie potrafi albo nie chce bezpieczeństwa zapewnić, jego własnym
      obywatelom”. Zachowanie prezydenta Rzeczypospolitej było, jak widać, całkowitym
      dostosowaniem się do tego właśnie postulatu.
      Uzasadnienie tego stanowiska, wyraźnie przeciwstawiającego nas naszym zachodnim
      sojusznikom, redukuje się do symplicystycznej tezy, iż Czeczeni walczą o własną
      tożsamość i nie mogą zgodzić się „być Rosjanami, którymi nigdy nie byli i nie
      są” (W. Jagielski w „GW”, z 02.09, to samo Michnik, tamże, 06.09). Rosja
      natomiast nie daje im żadnych szans, stosuje jedynie nagą przemoc; Putin,
      zdaniem Michnika, powinien wzorować się na Arielu Szaronie, który w konflikcie
      palestyńskim poszukuje rozwiązań innych niż siłowe („GW” 06.09). Logiczny jest
      więc wniosek, który wysnuł stąd redaktor „Tygodnika Powszechnego”, Jarosław
      Makowski, w artykule pod wymownym tytułem „Putinowi nie chodzi o wojnę z
      terroryzmem”: po tragedii biesłańskiej Moskwa powinna była „uderzyć się w
      piersi i zrewidować swą politykę wobec Czeczenii” (cyt. w „GW”, 14.09, s. 2).
      Powinna zatem zgodzić się na istotne ustępstwa wobec terrorystów.
      Czy istniała jednak możliwość negocjacji? Przywódca terrorystów, Szamil
      Basajew, zaoferował prezydentowi Rosji warunki następujące. Gdyby Putin wydał
      rozkaz wycofania wojsk, porywacze daliby przetrzymywanym zakładnikom pić, a
      kiedy wojska zaczęłyby wyjeżdżać – jeść. Po wycofaniu Rosjan uwolniono by
      dzieci poniżej dziesiątego roku życia, a po dymisji Putina wypuszczono by
      resztę zakładników. Strona czeczeńska zagwarantowałaby w zamian, że przez
      najbliższe 10-15 lat żaden z mieszkających w Rosji muzułmanów nie sięgnąłby po
      broń przeciwko Rosji (patrz „GW”, 18-19.09, s. 6).
      Szczegółowy komentarz do tej propozycji wydaje się zbyteczny. Ograniczę się
      więc do dwóch pytań retorycznych. Czy można wyobrazić sobie prezydenta
      jakiegokolwiek państwa, który zgodziłby się na takie warunki? Czy można
      wyobrazić sobie, że spełnienie takich warunków zaowocowałoby kilkunastoletnim
      spokojem na Kaukazie? Można dyskutować na temat różnych wariantów rosyjskiej
      polityki w Czeczenii (a także izraelskiej polityki w kwestii palestyńskiej lub
      amerykańskiej walki z terroryzmem), ale tylko szaleniec mógłby polegać
      na „słowie honoru” zbrodniczego przywódcy.
      Ocena polskiego votum separatum w sprawie czeczeńskiego terroryzmu wymaga
      przypomnienia kilku podstawowych faktów.

      Prawo międzynarodowe wyraźnie odróżnia instytucjonalne gwarancje tożsamości
      narodowej (które popiera) od separatyzmu

      (do którego bynajmniej nie zachęca). Federacja Rosyjska nie jest państwem
      zbudowanym na zasadach, które Czeczenom mogłyby grozić utratą własnej
      tożsamości.
      Etniczni Rosjanie stanowią w niej wprawdzie 85% ogółu ludności, ale mimo to
      federacja składa się z 89 podmiotów, z których 21 (w tym Czeczenia) ma status
      republik z własnymi konstytucjami i prezydentami. W momencie rozwiązania
      Związku Radzieckiego (dokonanego, o czym często zapominamy dzisiaj, z
      inicjatywy Rosji) rosyjski prezydent Borys Jelcyn zaproponował częściom
      składowym Federacji Rosyjskiej, aby brały w swe ręce „tyle suwerenności, ile
      tylko mogą udźwignąć”. Skorzystano z tego w sposób maksymalny. Tatarstan,
      Baszkorstan (Baszkiria), a nawet Jakucja i maleńka ugrofińska republika Komi są
      w ramach Rosji odrębnymi państewkami, dysponującymi bardzo dużym zakresem
      suwerenności wewnętrznej. Wymagają od swych mieszkańców podwójnego obywatelstwa
      (ogólnorosyjskiego i lokalnego), uzależniając od tego korzystanie z praw
      politycznych; prowadzą politykę uprzywilejowania elit narodowych kosztem
      etnicznych Rosjan (choć ci ostatni stanowią niekiedy większość ludności);
      dysponują całkowitą kontrolą nad własnymi bogactwami naturalnymi, łącznie z
      prawem do prowadzenia handlu międzynarodowego; lokalne prawa miały do niedawna
      pierwszeństwo przed prawami federalnymi, co prowadziło do ustawicznej „wojny
      praw” (sprzeczności między prawami federalnymi a republikańskimi usuwać zaczęto
      dopiero za kadencji Putina). Kultury narodowe liczyć mogą nie tylko na swobodę
      rozwoju, lecz również na wsparcie z budżetu federalnego; w wypadku tzw. narodów
      małoliczebnych podtrzymuje ono istnienie zamierających dialektów, rzemiosł i
      sztuki ludowej, a nawet praktyk znachorskich, czyli „ludowej medycyny”. O
      poziomie zaspokojenia tych potrzeb decydują oczywiście realne możliwości,
      faktem jest jednak, że konstytucja rosyjska oraz traktat federalny z 1992 r.
      nie były pisane na użytek unifikatorów i centralistów.
      Wydawało się, że nic nie stało na przeszkodzie, aby Czeczenia miała dziś taki
      sam status jak Tatarstan – bardzo ceniący sobie zarówno wewnętrzną
      samorządność, jak i brak granic, politycznych i celnych, umożliwiający Tatarom
      prowadzenie ożywionej działalności gospodarczej w Moskwie. W maju 1992 r.
      wojska rosyjskie wycofały się z Czeczenii, oddając ją, w postaci samodzielnej
      republiki, w ręce samych Czeczenów. Prezydent Czeczenii, były radziecki generał
      Dżochar Dudajew, odmówił jednak podpisania traktatu federalnego, żądając
      całkowitej niepodległości na wzór Gruzji (w odróżnieniu od Czeczenii Gruzja
      jako jedna z „republik związkowych” mogła powołać się na forma
      • Gość: igor zbyt duzo Polakow to chorzy politycznie geniusze. IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 27.09.04, 15:35
        To juz bylo dyskutowane na tym forum. Skad sie bierze tyle antamerykanskosci i
        antyrosyjskosci. Za to pelno islamofilow, frankofilow a nawet germanofilow. Czy
        to nie jest objaw obledu historycznego? Plakaliscie za NATO a teraz 70 procent
        przeciw USA. Popieracie terrorystow w Czeczeni, co automatycznie odbiera szanse
        na dobre uklady z Rosja a przeciez Polacy powinni myslec o gospodarce kraju i
        rosyjskich surowcach. Takie mam wrazenie, jakby Polakow (zbyt wielu) opanowala
        wscieklizna demokracji a nie rozsadek demokracji.
        • Gość: . Mentalne KOMUCHY opanowala wscieklizna, ze NIE IP: *.range81-156.btcentralplus.com 27.09.04, 17:07
          RADZA sobie w demokracji... I stad owe obsesje roznych self-fuckers.
    • Gość: @ CD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 10:56
      Prezydent Czeczenii, były radziecki generał Dżochar Dudajew, odmówił jednak
      podpisania traktatu federalnego, żądając całkowitej niepodległości na wzór
      Gruzji (w odróżnieniu od Czeczenii Gruzja jako jedna z „republik związkowych”
      mogła powołać się na formalne „prawo do oddzielenia się” zawarte w konstytucji
      radzieckiej). Ponadto Dudajew pozwolił sobie na pewne prowokacje, które w
      kontekście wojen na Zakaukaziu wydawały się Rosji igraniem z ogniem. Jak
      trafnie zauważa sympatyzujący z Czeczenami W. Jagielski, w wejściu na drogę
      rozsądnych kompromisów przeszkadzały Dudajewowi „cechująca kaukaskich górali
      niepohamowana duma” oraz „brak doświadczenia i rozeznania w meandrach polityki”
      („Bałkany Rosji”, „GW”, 11-12.09); Jelcyn zaś, w obliczu konfliktu z Dumą, nie
      mógł pozwolić sobie na niepopularne ustępstwa (których pierwszym krytykiem
      stałby się wpływowy przewodniczący Dumy, czeczeński polityk Rusłan
      Chasbułatow). Tak czy inaczej w grudniu 1994 r. wybuchła pierwsza wojna
      czeczeńska.
      Od samego początku, niestety, towarzyszyły jej czeczeńskie akty terroryzmu,
      które przeniosły ją poza terytorium republiki. W czerwcu 1995 r. oddział
      Szamila Basajewa napadł na szpital w Budionnowsku, biorąc ponad tysiąc
      zakładników. W styczniu następnego roku inny oddział czeczeński napadł na
      szpital w dagestańskim Kizlarze. W obu wypadkach udało się jednak uniknąć
      masakry. W końcu sierpnia 1996 r. gen. Aleksander Lebiedź i szef sztabu
      czeczeńskiego, Asłan Maschadow, podpisali porozumienie pokojowe. Rosjanie
      przyjęli faktycznie wszystkie żądania strony czeczeńskiej i powtórnie wycofali
      z Czeczenii swoje wojska. Maschadow zaś wybrany został na prezydenta republiki.
      Dalszy rozwój wydarzeń poszedł jednak w kierunku, którego ani Lebiedź, ani
      Jelcyn nie mogli przewidzieć. W latach 1997-1998 wprowadzono w Czeczenii
      szarijat i republikę islamską, co równało się całkowitemu odrzuceniu
      konstytucji federalnej. Wyobraźmy sobie, jak zareagowałaby Unia Europejska na
      wprowadzenie republiki islamskiej w Kosowie! Rosjanie jednak, śmiertelnie
      zmęczeni wojną, powstrzymali się od interweniowania. Wciąż liczyli na
      Maschadowa, stracił on jednak wszelką kontrolę nad sytuacją. Stanął w obliczu
      opozycji własnych oficerów, uważających, że władza nad ludnością i bogactwami
      Czeczenii należy się zasłużonym kombatantom, a nie faworyzowanej przez
      prezydenta arystokracji klanowej. Musiał im ustąpić.
      Czeczenia przekształciła się w ogromne targowisko niewolników,
      na którym sprzedawano również rosyjskie dzieci, w potężny ośrodek handlu
      narkotykami oraz w wylęgarnię pomysłów, jak zdobyć władzę nad całym Kaukazem i
      ciągnąć zyski z kaukaskiej ropy.
      Ciekawym aspektem tego rozwoju wydarzeń było importowanie do Czeczenii
      najbardziej radykalnej odmiany wojującego islamu – jordańskiego wahabizmu. Był
      to nurt zupełnie obcy tradycjom czeczeńskiego sufizmu, reprezentującego
      najbardziej łagodną, kontemplacyjno-mistyczną wersję mahometanizmu.
      Zaszczepiając w Czeczenii wahabizm, ekstremiści czeczeńscy kierowali się
      dążeniem do przekształcenia własnego kraju w przyczółek agresywnego
      fundamentalizmu muzułmańskiego, mającego utworzyć w niedalekiej
      przyszłości „kalifat kaukaski” i całkowicie zniszczyć rosyjskiego wroga.
      Wraz z importem idei nastąpił import wyznających je ludzi. Komendę nad
      oddziałami czeczeńskimi obejmować zaczęli fundamentaliści arabscy. Jednym z
      nich był jordański wahabita, emir Chattab – osobiście powiązany z bin Ladenem,
      który powierzył mu zadanie „zniszczenia Rosji”. Założył on w jednym z uzdrowisk
      kaukaskich szkołę terrorystów, w której nauka zawsze kończyła się „egzaminem
      praktycznym”, czyli efektywnym aktem terroru.
      W sierpniu 1999 r. Szamil Basajew, przy aktywnym współudziale Chattaba,
      zorganizował zbrojną wyprawę na Dagestan, z zamiarem wzniecenia tam
      muzułmańskiego powstania, utworzenia państwa ogólnokaukaskiego, a następnie
      marszu na Moskwę. Nadzieje te spaliły na panewce, ludność Dagestanu okazała się
      niepodatna na idee ekstremistów. Wywołało to oczywiście wściekłość
      basajewowców; dali jej wyraz, organizując w następnym miesiącu wysadzanie domów
      mieszkalnych w Moskwie, w wyniku czego zginęło kilkaset niewinnych osób. W
      Polsce, niestety, próbowano bronić reputacji czeczeńskich „bojowników”,
      sugerując, że było to w istocie dziełem Putinowskich służb specjalnych,
      niewahających się używać najpotworniejszych nawet środków w celu
      zdyskredytowania sprawy czeczeńskiej (patrz K. Kurczab-Redlich w „GW”,
      26.01.02).
      Wszystkie przytoczone wyżej informacje o Chattabie znaleźć można w artykule W.
      Jagielskiego „Koczownicy świętej wojny”, opublikowanym w roku 2002 na
      łamach „Gazety Wyborczej” (4-5.05.02). Dziwi więc fakt, że publicyści
      tejże „Gazety”, łącznie z jej redaktorem naczelnym, traktują dziś udział
      arabskich terrorystów w wojnie czeczeńskiej jako wymysł Putinowskiej
      propagandy. Dziwi też przytoczenie bez komentarza oświadczenia Basajewa, iż nie
      zna Osamy bin Ladena i nie ma z nim żadnych związków (patrz „GW”, 18-19.09, s.
      6). Basajew nie musiał być w osobistym kontakcie z bin Ladenem; wystarczy, że
      ściśle współpracował z jego bezpośrednim wysłannikiem, Chattabem.
      Chattab zginął w Czeczenii z ręki Rosjan. W odwecie za jego śmierć ekstremiści
      czeczeńscy napadli w Kaspijsku na orkiestrę wojskową, otoczoną dziećmi i
      weteranami wojny, przechodzącą przez miasto w ramach obchodów „dnia zwycięstwa”
      w wojnie z hitlerowskim faszyzmem. Zginęło 41 osób, w tym siedemnaścioro
      dzieci. Prezydent Bush zareagował na to wyrazami solidarności z Rosją
      (patrz „New York Times”, 10.05.02, s. 1). „Gazeta Wyborcza” natomiast
      opublikowała z tej okazji wymieniony wyżej artykuł Jagielskiego („Koczownicy
      świętej wojny”), opatrzony wizerunkiem Chattaba i wyrażający wielki, graniczący
      z podziwem, szacunek dla jego działalności. Ludzie typu Chattaba byli bowiem
      bohaterskimi idealistami, marzyli „o czymś czystym, sprawiedliwym, czymś, co
      mogło stać się zaczątkiem odrodzenia w ich własnych ojczyznach” („GW”, 4-
      5.05.02).Przytaczam tę opinię bez jakichkolwiek zarzutów pod adresem
      agielskiego. Jest on utalentowanym autorem, osobiście znającym przywódców
      czeczeńskich i mającym pełne prawo do własnego zdania na ich temat. Czym innym
      jest jednak decyzja „Gazety”, która zareagowała na tragedię w Kaspijsku nie
      artykułem o bezmyślnym okrucieństwie terroryzmu, lecz artykułem
      o szlachetnych intencjach bohaterskiego terrorysty.
      Nie drukowano takich artykułów w związku z terroryzmem palestyńskim, mimo że
      wśród bojowników Hamasu także nie brak bohaterskich idealistów. Zastosowano
      więc podwójne standardy, grając na antyrosyjskich emocjach w podświadomości
      polskich czytelników. Uznano za oczywiste, że żądanie Rosjan, aby wspólnota
      międzynarodowa dała im „przyzwolenie na prowadzenie w Czeczenii takiej samej
      wojny, jaką przy aprobacie świata USA rozpoczęły w Afganistanie” (patrz cyt.
      artykuł Jagielskiego, s. 11), uważać należy za absurdalne i śmieszne. Nie
      wzięto pod uwagę, że dla czytelników wolnych od antyrosyjskiego bakcyla nie
      było w tym nic oczywistego – ani logicznie, ani moralnie i politycznie.
      Dalszy ciąg wydarzeń przybliża nas do sytuacji obecnej. Napaść Basajewa i
      Chattaba na Dagestan, a następnie wybuchy w dzielnicach mieszkalnych Moskwy
      skłoniły Putina do rozpoczęcia działań wojennych. 1 października 1999 r. wojska
      rosyjskie znowu wkroczyły na teren Czeczenii. Zajęcie terytorium republiki nie
      było problemem, większość ludności czeczeńskiej (można spierać się o to, jak
      znaczna, ale z pewnością większość) dystansowała się bowiem od idei
      ekstremistów. Pokonanie oddz
      • Gość: @ CD 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 11:01
        1 października 1999 r. wojska rosyjskie znowu wkroczyły na teren Czeczenii.
        Zajęcie terytorium republiki nie było problemem, większość ludności
        czeczeńskiej (można spierać się o to, jak znaczna, ale z pewnością większość)
        dystansowała się bowiem od idei ekstremistów. Pokonanie oddziałów ukrywających
        się w górach okazało się jednak zadaniem niewykonalnym, a propozycje
        kompromisu – łącznie z obietnicą przekazania Czeczenii wyłącznej własności
        zasobów naftowych na jej terytorium – nie podważyły determinacji zwolenników
        bezwarunkowej niepodległości. Właściwie trudno się temu dziwić: całkowita
        autonomia w ramach Federacji Rosyjskiej jest czymś, co można było mieć od
        samego początku, a skoro tak, to akceptacja tej formuły dzisiaj byłaby
        przekreśleniem sensu dziesięciu lat walki. Wydarzenia z sierpnia i września br.
        (atak na dwa rosyjskie samoloty, tragedia w Biesłanie) dowodzą, że wybrano w
        tej sytuacji tworzenie faktów uniemożliwiających wszelkie kompromisy. Nie
        lepsza jest jednak sytuacja Rosjan, którzy nie mogą pozwolić sobie na
        kapitulację. Jest przecież rzeczą boleśnie jasną, że bezwarunkowa niepodległość
        Czeczenii oznaczałaby dziś wydanie tego kraju na pastwę brutalnych
        awanturników, destabilizację całego Kaukazu oraz „wojnę wszystkich ze
        wszystkimi”. Wystarczy spojrzeć na wybuchową sytuację w Gruzji. Rozumie to
        dobrze wspólnota międzynarodowa i dlatego wspiera Putina, a nie czeczeńskich
        szowinistów. Nie jest to wcale sprzeczne z popieraniem idei niezawisłego
        śledztwa, które wyjaśniłoby niektóre okoliczności tragedii biesłańskiej, w tym
        zaniedbania rosyjskich służb specjalnych. Analogiczne śledztwo toczy się
        przecież w USA w związku z wydarzeniami z 11 września 2001 r. Zastosowane miary
        byłyby więc jednakowe, a to przecież jest najważniejsze.
        Drastycznym przykładem rozpowszechnionego w polskich mediach stosunku do Rosji
        jest artykuł Marcina Wojciechowskiego pt. „Nurpaszi kury by nie zabił”,
        opublikowany 17.09 w „Gazecie Wyborczej”. Okazuje się, że niejaki Nurpaszi –
        jedyny terrorysta ze szkoły w Biesłanie, który przeżył i znajduje się w
        rosyjskim areszcie – jest terrorystą „dobrym”, który nie zabiłby nawet kury i
        który głęboko boleje nad tym, że zmuszony został do walki z Rosjanami. Nie
        interesuje mnie, ile jest w tym prawdy, zakładam, że różne dziwa możliwe są na
        świecie. W danym kontekście interesuje mnie tylko kwestia: czy możliwe byłoby
        opublikowanie analogicznego artykułu (zajmującego, dodajmy, całą kolumnę w
        wielkonakładowej gazecie codziennej), gdyby sprawa dotyczyła szkoły
        amerykańskiej lub izraelskiej? Jest rzeczą jasną ponad wszelką wątpliwość, że
        byłoby to nie do pomyślenia. Nasuwa to niestety myśl, że Rosja traktowana bywa
        w Polsce jak parias między narodami, niemogący liczyć na taki sam szacunek dla
        swej godności, jakim cieszą się silniejsi lub bardziej wpływowi członkowie
        społeczności międzynarodowej.
        Gdyby tak było, byłby to

        gruby błąd polityczny i moralny,

        wpisujący się w całą serię podobnych gestów wobec Rosji. Do najważniejszych
        spośród nich (o wiele ważniejszych niż polskie reakcje na Biesłan, ale
        wypływających z tego samego źródła) zaliczyłbym następujące: Wałęsowską odmowę
        przyjazdu na moskiewską defiladę z okazji 50. rocznicy zakończenia wojny;
        uznanie obecności Oleksego na tej uroczystości za akt „narodowej zdrady”;
        odrzucenie rosyjskich propozycji, aby zbrodnię katyńską uznać za część zbrodni
        stalinowskiego totalitaryzmu, o których pamięć mogłaby łączyć (a nie dzielić)
        Polaków z Rosjanami; kontrpropozycję w tej sprawie, polegającą na wystawianiu
        Rosjanom (i tylko im! – bo już nie np. Ukraińcom czy Białorusinom) polskiego
        rachunku krzywd oraz przypominaniu o nim przy wszelkiej możliwej okazji; przede
        wszystkim zaś ostentacyjną, pogardliwą odmowę dostrzeżenia i wzięcia pod uwagę
        moralnego elementu Gorbaczowowskiej pierestrojki oraz moralnego składnika
        decyzji o demontażu systemu. Było to równoznaczne odmowie przyznania Rosjanom
        tego, na co mieli prawo liczyć: zachowania twarzy przy wycofywaniu się z
        socjalistycznego eksperymentu oraz przyjęcia do równoprawnej
        rodziny „cywilizowanych narodów Europy”.
        Wszystkie te moralne błędy, popełnione przez nas wobec Rosji, mają wspólny
        mianownik: brak zrozumienia wynikający z etnocentrycznego niedostatku
        wielkoduszności.
        Tak się złożyło, że pracowałem przez całe życie nad intelektualną historią
        Rosji. Już w czasie studiów (w okresie stalinowskim) wyraźnie odróżniałem
        komunistyczny totalitaryzm od narodowej kultury rosyjskiej. W momencie
        pojawienia się pierwszych oznak „odwilży” – było to równo 50 lat temu! –
        podjąłem decyzję dążenia w swej pracy do duchowego zbliżenia polsko-
        rosyjskiego. Przeświadczony byłem, że ustrój totalitarny załamie się kiedyś, co
        umożliwi Polakom i Rosjanom głębsze zrozumienie wspólnie przeżytej historii,
        wyzwolenie się od gruzu przeszłości oraz wspólne wkraczanie w samowiedną
        dojrzałość.
        Po 50 latach muszę stwierdzić ze smutkiem, że droga do tego celu jest jeszcze
        bardzo długa.


      • Gość: Eva Re: CD IP: *.d.pppool.de 27.09.04, 14:12
        Serdeczne podziekowania za ten naprawde swietny artykul. Bardzo sie ciesze, ze
        mialam okazje go przeczytac, gdyby nie Twoja decyzja wstawienia go na to forum,
        umknalby mojej uwadze. Moje poglady odnosnie konfliktu czeczenskiego pokrywaja
        sie z tymi prof. Walickiego. Ciesze sie, ze on jako ekspert od tych spraw
        zaprezentowal bardzo rzetelna analize popularno-naukowa, praktycznie
        publicystyczna, czyli opatrzyl wywod stoswnymi datami, faktami i nazwiskami,
        ktore wszak normalnemu zjadaczowi chleba uciekaja z pamieci.Takie artykuly
        powinno sie dawac polskim politykom 1x dziennie do czytania. No tak, ale wtedy
        mogliby sie zniechecic do studiowania GW..

        • Gość: igor Dziwne? wqrwiony nie oplul jeszcze zakladnikow za IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 27.09.04, 16:18
          antyislamska propagande.
    • Gość: PP Re: "New York Times" zamieszcza opowieść uwolnion IP: 207.7.200.* 27.09.04, 16:25
      A czytales juz dzisiaj narodnyje wiesci z harecu? Ilu Palestynczykow zalatwili twoi?
      • Gość: igor PP czekamy na odpowiedz. Masz dobre dojscia do IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 27.09.04, 17:04
        info. Tylko, zgodnie z BBC na jednego zabitego Zyda od 1947 r. przypada 130
        zabitych Arabow, w wojnach przeciw panstwu Izrael i w dwoch intifadach. Moze
        czas aby 'palestynczycy' zmienili taktyke. Zamiast na pasku Iranu i islamistow,
        wypieprzyc Arafata i dogadac sie z Zydami.
        • Gość: meerkat IGOR!!! POMINALES ISTOTNY FAKT!!!!! :-)))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 19:19
          To mianowicie, ze Yaser( czy lepiej: jasyr, w jakim trzyma rodakow)) Arafat to

          LAUREAT POKOJOWEJ NAGRODY NOBLA!

          Wyobraz sobie, ze ani Doktor Ewa, ani nasz etatowy <maruda> nie wymienili go
          wsrod laureatow, kiedy podkreslali dokonania arabusow!

          Ciekawe, DLACZEGO? ;-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
          • Gość: meerkat Z OSTATNIEJ CHWILI- CHCE BYC PIERWSZY! :-))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 19:27
            Amerykanski Osrodek Sejsmologiczny ustalil przed kilkoma zaledwie minutami, ze
            za fakt, iz Mt.St.Helens grozi ponownie wybuchem odpowiedzialny jest prez.BUSH!

            Bowiem fakt, ze nie jest on ZIELONYM prezydentem, jakim bylby niewatpliwie
            John Kerry spowodowal ocieplenie srodowiska naturalnego i wulkan sie po prostu
            PRZEGRZAL!!! (Za rzadow Clintona grzal sie tylko SAM prezydent!) :-)))

            Juz w godzinach rannych ustalono, ze Bush jest rowniez winny temu, ze w
            biezacym sezonie Floryde nwiedzily az TRZY grozne huragany, a czwarty sie
            szykuje.

            Nie podpisal bowiem Protokolu z Kyoto uzasadniajac to nieudolna wywmowka
            ze ratyfikowania go odmowily rowniez ROSJA, CHINY i( gospodarz) JAPONIA!

            Tak tak, kiepskiej tanecznicy przeszkadza rabek u spodnicy! :-(((
          • Gość: Eva Re: IGOR!!! POMINALES ISTOTNY FAKT!!!!! :-)))) IP: *.d.pppool.de 27.09.04, 22:36
            oj baranku, 3x ci tlumaczylam, ze rozmawiamy tylko o naukowych Noblach. przeciez
            jak wiesz pokojowego otrzymali rowniez Zydzi. Czyli oba sie znosza nawzajem. To
            chyba proste i na tyle powinienes znac matematyke, doktorze. Czemu tobie trzeba
            wszystko po pare razy powtarzac?
          • Gość: Gerard Bo dzielil z Zydem IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 27.09.04, 23:02
Inne wątki na temat:
Pełna wersja