Gość: Pipipipipilum IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.09.04, 18:36 To cala prawda o islamie,mord,mord to ich sport narodowy.A schwytanych Swiat chce zeby ich trakrowac jak ludzi,dlaczego to psychopaci niegodni zycia. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: meerkat Jesli pozwolisz sobie bezkarnie nasikac na glowe.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 18:44 "Nie ma dla nich różnicy między chrześcijaninem a żydem, Kanadyjczykiem a Amerykaninem”. Ciekawe ze Zeynep, turecka muzulmanka, rozumie to, czego europejscy lewacy i paSYFy nie moga pojac. Ze nie ma roznicy, czy jestes Amerykaninem, Kanadyjczykiem lub Francuzem (vide ostatni incydent w Dzeddzie); czy atakowales arabusow jak Jankesi, czy obciagales im laske na kolanach i z polykiem jak zabojady. W oczach islamistow jestes "kafir" i miejsca dla ciebie nie ma ani na tym padole, ani w raju. Zamachy w Turcji, Hiszpanii, porywanie Francuzow, itp., potwierdzaja slusznosc starego powiedzenia: "Jesli pozwolisz sobie bezkarnie nasikac na glowe, to nastepnym razem ci na nia nastraja!" No i widac komu sraja, a komu nie sraja. :-))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwik polaczkow dlaczego tak malo postow IP: *.client.comcast.net 26.09.04, 18:51 czy polacy boja sie prawdy i w jej obliczy uciekaja, chowaja sie, i czekaja az minie, zeby znowu podniesc swoje komunistyczne smierdzace ryje pijanych swin? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maruda Re: dlaczego tak malo postow IP: *.gdynia.mm.pl 26.09.04, 21:06 Gość portalu: kwik polaczkow napisał(a): > czy polacy boja sie prawdy i w jej obliczy uciekaja, chowaja sie, i czekaja az > minie, zeby znowu podniesc swoje komunistyczne smierdzace ryje pijanych swin? ************************ Kwicz sobie dalej, barani łbie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elvis Re: dlaczego tak malo postow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 11:34 Kto cię nauczył mówic i pisać po polsku? Jednowiem, że byłoby jej wstyd, że tym językiem posługują się także bydlęta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Moja prywatna wojna z glupota IP: *.pool.mediaWays.net 26.09.04, 23:19 Gluptasinski - porwano Turczynke, czyz nie widzisz, co czytasz? Zabito wielu juz Turkow, Pakistanczykow, Jordanczykow i Nepalczykow, itd. Jak to sie ma do bushowatego belkotu o wojnie cywilizacji? Jak to sie ma do belkotu o konfrontacji religii? Ten belkot zreszta sciagnal Bush, bo sam niczego nie wymysli, w duzym stopniu od faszyzujacego uczonego o rasistowskim odchyleniu - Huttingtona - ktory juz od lat 80. produkuje przerozne "madrosci" o wyzszosci rasy...nad rasa...Dlugo nikt jego jadu nie bral powaznie, az tu nagle przyszli neokoni, no i masz. Okazuje sie, ze to wielki uczony. Niczym Lysenko w ZSSR. Nie Meerkat, Irakijczycy chca aby Amis i ich kolaboranci, niezaleznie od religii i krwi, wyszli z Iraku. Oni nie chca byc okupowani i tyle. Brazylia, Wenezuela czy Meksyk to zadne kraje muzulamskie, a tez cos maja szczerze dosyc USA. Problem jest szerszy, o czym zreszta neokoni dobrze wiedza, ale takim jak ty sprzedaja tzw. kit. A ty kupujesz, bo za glupote/wspolprace/agitke placa. Oj baranku, robie co moge by twoj zniewolony umysl wyzwolic. Ktos mnie na tym forum nazwal idealistka (czy to byles Ty Januszku?) i chyba mial racje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hahak alez ty ostatnio pyerdolisz ANka,az przykro czytac IP: *.245.206.232.Dial1.Stamford1.Level3.net 26.09.04, 23:46 ..te lewackie glupoty.Ale to tak tylko prywatnie...:-)Zmieniasz barwy jak kameleon lub Kerry.To przyzwolenstwo zasranej Francji i Niemiaszkow sprzyja rozwojowi terroryzmu a nie zdecydowana postawa Pana Busha.:-) Odpowiedz Link Zgłoś
biedronka24 To nie ja akurat glupcze 27.09.04, 10:51 a to jestem ja. Nie mowie nic na temat Busha. Bledem na pewno jest iz swiat nie ma jednolitej postawy w tej kwestii. Ale bledem jest jeszcze wiekszym zabawa coponiektorych w wojny religijnej. Chyba pojecia nie macie zielonego do czego glupcy chcecie doprowadzic. Przy tym zateizowanym swiecie jaki mielismy swiat ludzki tylko czeka na nowe przesilenie ´idealizmu´. Chcecie glupki wojny pod haslami religii, w gruncie rzeczy budzacej uspione zwierzece instynkty ludzkie? Tak one w was tez drzemia i wlasnie w ten sposob sie budza. Pod tym wzgledem nie roznicie sie od terrorystow - glupcy. Moze - zaledwie jeden krok- pierwszy mord i juz poczujecie sie rozgrzeszeni.. Oni morduja wiec my tez .... Banda bezmyslnych glupcow. I czym wy sie roznicie od zwierzat? Te przynajmniej jakos lepiej reaguja na instynktowne znaki ktore nie pozwalaja im wybic calego stada do nogi i zdychac potem z glodu!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
galaxy2099 Re: Moja prywatna wojna z glupota 27.09.04, 08:42 Kobieto opanuj sie. Wszyscy tu wiemy, ze nienawidzisz Busha i Ameryki ale nie usisz wciskac temu panu slow ktorych nigdy nie powiedzial. Ty sama kobieto siejesz nienawisc zarzucajac to innym. Notabene to cecha komunistow i faszystow. Bush nigdy nie mowil o wojnie cywilizacji. Wrecz przeciwnie podkresla, ze "islam to najbardziej pokojowa religia swiata" co mam mu za zle, bo to klamstwo. A co do Meksyku. Prezydent Meksyku moze ma i dosc USA tylko miliony Meksykanow jakos codziennie dowodza czegos innego. Ale tacy jak ty zawsze wola wierzyc lewicujacym przywodcom i dyktatorkom w stylu Castro, Dzong il, i inni. Odpowiedz Link Zgłoś
biedronka24 To wyjasnij hakakowi Galax ze ev niejaki to nie ja 27.09.04, 11:05 to po pierwsze. Tez nie pamietam by Bush takie brednie wygadywal. Jedyne co mnie niepokoi to to co wszystkich. Nie ma sie co ludzic ze sytuacja jest opanowana i spokojna, bo nie jest. Bez zrozumienia i wsparcia ze strony Europy (i nie tylko jej!!!) tez moze sie i nie udac. Wojna religijna bylaby skrajna glupota. Nasz swiat zachodni juz od dawna popelnial blad wspolpracujac z panstwami opartymi na systemie sredniowiecznym. I to przesilenie teraz to tylko efekt tego co roslo od dawna. Jedyne co teraz mozna zrobic to w zadnym razie nie dac sie sciagnac tym panstwom do etapu sredniowiecza. Zrozumcie te masy tam nie maja zielonego pojecia ilu ich i nas zginie jesli do tego dojdzie. To nie religia. To jest jak rewolucja. Zaraza rozprzestrzenia sie szybciej. To jest rzadza wojny i krwi i jesli bedzie sie podobne nastroje rozpowszechniac to te zaraze sie wspomaga. Jest tylko jedno rozwiazanie. Zwarta i konkretna wspolpraca swiata w walce z degeneratami (jak to mozliwe ze w naszym sredniowieczu lazi jeszcze po ziemi bydle ktore obcina przed kamera ludziom glowy?!) ale walka precyzyjna i skuteczna i konsekwencja w polityce- zwlaszcza wobec administracji i glow panstw ktore jawnie od takich dzialan sie nie odcinaja. Nigdzie nie moga tez byc problemem idiotyczne chusty natomiast tam gdzie wymaga sie od obywateli stosowania sie wobec prawa nalezy stosowac je bezwzglednie. Ujawniac statystyki, wspolpracowac z mediami arabskimi. Nauczcie sie do diaska tego jezyka. Ilu ludzi w Europie czy USA zna arabski? Czy tak naprawde nie interesuje was jakich idiotyzmow ucza mlode pokolenie w arabskich szkolach? No coz jak przez tyle lat was nie interesowalo to nie pytajcie sie czyja to wina. Ja w kazdym razie rosyjski znam. I uczylam sie go w czasach gdy nikt w Polsce tego jezyka uczyc sie nie chcial - bo musial.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TRicky Re: Moja prywatna wojna z glupota IP: *.net.flashnet.pl 27.09.04, 15:21 Po pierwsze. Interesująca dialektyka (nie po raz pierwszy zresztą) - można wywnioskować że Huntington doprowadził pośrednio do zderzenia cywilizacji. A ja myślałem że on opisywał zjawiska które nastąpiły przed napisaniem jego książki. Ciekaw jestem tych jego rasistowskich kawałków - jakieś linki, cytaty? Po drugie zdaje się że ta koncepcja pozwala zrozumieć różne dziwne zjawiska któych nie wyjaśnia marksizm i wszystkie jego nowoczesne mutacje w rodzaju Bluma i Chomskiego ani żadna znana mi teoria konfliktu. Np. dlaczegóż to Jordańczyk Zarkawi walczy z "okupantami", albo dlaczego bogaty biznesmen Bin Laden postanawia uderzyć na WTC. Po trzecie obalanie teorii zderzenia cywilizacji na podstawie faktu że Zarkawi porywa takze muzułmanów (nb. proszę zauważyć że oni częściej wychodzą z tego cało, czyż to nie znaczące) i buddystów (nepalczyków, którzy z okupacją Iraku nie mają nic wspólnego)jest trochę śmieszne. W każdym razie dziękuję za otwarcie mego zniewolonego umysłu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva nie jestem Atena IP: *.pool.mediaWays.net 27.09.04, 23:17 Przeceniasz mnie i nie doceniasz siebie. Ja nie moge ci zrobic w pelni wyczerpujacej prasowki, ktora zastapilaby ci lata ksztalcenia sie, czytania ksiazek , artykulow etc.. Za poziom intelektualny mojego dziecka jestem odpowiedzialna, za twoj juz natomiast nie. Pierwsze (poziom mego dziecka)jest wieloletnim procesem, drugie (twoj) trudno jednym postem latac. Stad tylko krotko: juz 1. ksiazka Huntingtona, "Zolnierz i panstwo", spowodowala lawine krytyk w USA porownujacych go z do Mussoliniego. "Zderzenie cywilizacji" powstalo w 1996 (wczesniej byly artykuly w Forein Affairs). Oczywiscie Huntigton sam do niczego nie doprowadzil, ale stal sie jednym z waznych intelektualistow neokonow, dajac im teorie, naukowa analize na ktorej mogli budowac swoj program. Jego ostatnia ksiazka "Kim jestesmy?" nie zajmuje sie juz walka z Islamem lecz wskazywaniem na Latynosow, czyli jakby nie patrzal chrzescijan, jako na najwieksze zagrozenie dla USA. Oczywiscie neokoni wykorzystaja ja do utrudniania amnestii dla nielegalnych emigrantow. Powiem ci bardzo krotko i byc moze przez to bedzie to troche niesprawiedliwe dla Huntingtona, ale odda szybko istote jego pisarstwa: Jesli tylko pojawiaja sie problemy Huntington szybko wyciaga palec wskazujacy i identyfikuje winnego - inna religie, rase, kulture. Fuentes nazwal go rasista. To mocne, ale Fuentes ma jako intelektualista nienaganna reputacje. Teraz powinien Meerkat zawyc, ze to lewak, choc pewnie nawet nie wie, kto to. Ja nie twierdze wcale, ze wszystko co Huntington pisze jest niemadre. Nic podobnego, chodzi mi jedynie o to, ze ton robi muzyke. . Nie mam czasu na szukanie ci linkow, ale pamietam, ze w lipcu i sierpniu bylo sporo odp. artykulow w polskim Forum (np. nr.29, to jedyne co na szybko mam pod reka), Polityce, Spieglu i Die Woche, no i oczywiscie w obszarze anglojezyczym. Poszukaj, poczytaj, pomysl. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TRicky Re: nie jestem Atena IP: *.net.flashnet.pl 28.09.04, 09:16 Nie znamy się dlatego lepiej nie przyjmujmy założeń kto ile lat się kształcił ile czytał książek i artykułów, ani tym bardziej kto tu kogo moze edukować bo możemy się srogo pomylić. Żołnierz i państwo wydano w 1957 roku, przyznaję że nie czytałem ale chyba podobnie jak wiekszosć odnoszących się do tej książki w artykułach jakie znalazłem w internecie. Jedyna rozsądna krytyka Zderzenia Cywilizacji to krytyka Saida, ale on zarzuca Huntingotonowi uproszczenia skomplikowanej natury cywilizacji, a to jest strzał kulą w płot bo huntingon na początku zastrzega zę buduje model upraszczajacy. Nie czytałem równiez ostatatniej książki huntingtona, ale krytyka jaką znalazłem w internecie jest mocno ad hominem a mało ad rem. Przyklejanie komuś etykietki rasisty i faszysty jest dosć częstym chwytem retorycznym ekstremalnie "politycznie poprawnej" "liberalnej" humanistyki, bez zrozumienia co te słowa znaczą zresztą. Są różne szkoły myślenia. Dla wielu ZSRR był wyimaginowanym zagrozeniem wytworzonym przez amerykański kompleks zbrojeniowo przemysłowy. Wystarczyło się rozbroić i komuniści na pewno też by to zrobili. Bo wszyscy ludzie są dobrzy tylko świat jest źle urządzony. Dla wielu wojna z terrozymem jest tylko nowym przykładem amerykańskiej paranoi. Inni uważają że przetrwanie człowieka, cywilizacji, państwa nigdy nie jest stuprocentowo pewne i próbują definiować i niwelować zagrożenia. Świat jest skomplikowany i prosta, a wręcz prostacka dialektyka nie wystarczy do jego zrozumienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Re: nie jestem Atena IP: *.d.pppool.de 28.09.04, 11:21 Gość portalu: TRicky napisał(a): > Inni uważają że przetrwanie człowieka, cywilizacji, państwa nigdy nie jest > stuprocentowo pewne i próbują definiować i niwelować zagrożenia. Jeszcze inni, dla swoich celow, wymyslaja zagrozenia, generuja je poprzez prowokacje lub tez rozdmuchuja rzeczywiscie istniejace problemy do rangi niebotycznego zagrozenia. Dla takich Hutigton jest mile widzianym ideologiem. Nawet jeslli on sam po czesci sie od tego odcina. > Świat jest skomplikowany i prosta, a wręcz prostacka dialektyka nie wystarczy > do jego zrozumienia. No wlasnie, to jest dokladnie to, czego nie lubie u Busha i spolki: czarne i biale, albo my albo islam, kto nie z nami to przeciwko nam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TRicky Re: nie jestem Atena IP: *.net.flashnet.pl 28.09.04, 14:49 "Jeszcze inni, dla swoich celow, wymyslaja zagrozenia, generuja je poprzez prowokacje lub tez rozdmuchuja rzeczywiscie istniejace problemy do rangi niebotycznego zagrozenia." Różnica ma charakter jakościowy a nie ilościowy. Np dla Bluma ZSRR był takim rozdmuchanym zagrożeniemi jak rozumiem islamski terroryzm tym bardziej. "No wlasnie, to jest dokladnie to, czego nie lubie u Busha i spolki: czarne i > biale, albo my albo islam, kto nie z nami to przeciwko nam." Myślę że to uproszczenie. Żadne działania USA nie są skierowane przeciw muzułmanom jako grupie ani przeciw Islamowi jako całości. Myślę że prędzej taka wizja świata jest udziałem Putina. Wystarczy porównać liczby zabitych Czeczenów i Afgańczyków, a nawet Irakijczyków. Zarówno w liczbach bezwzględnych jak i w proporcjach Rosjanie daleko wyprzedzają Amerykanów. Wydaje się że rosyjska polityka nie czyni rozróżnienia między pojęciami Czeczena i terrorysty. Co jednak nie przeszkadza róznym forumowym pacyfistom. Czyżby dlatego że wojna Putina jest legalna? Poza liczbą zabitych i kwestią legalności (mam tu również na myśli fakt że Czeczenia jest częscią Rosji) nie ma istotnych różnic miedzy wojną w Czeczenii i w Iraku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Re: nie jestem Atena IP: 134.155.41.* 28.09.04, 19:02 To jest oczywiscie uproszczenie. Ale dokonane przez Busha. To on nie ja powiedzial: "kto nie z nami ten przeciw nam" oraz nazwal wojne w Iraku KRUCJATA na Bliskim Wsch.,z czego sie pozniej wycofal. W co rzadzacy w USA wierza to jedno a drugie to to, co "sprzedaja" narodowi - i tu wlasnie jest miejsce na mainipulacje i uproszczenia, co nie znaczy, ze to specyficzne cechy amerykanskeigo rzadu. Nie, to sa cechy kazdego rzadu, ktory prowadzi agresywna polityke skierowana na eskpansje, a takich bylo w historii wiele. co do Czeczeni: Porownujesz wyniki ucznia z pierszej klasy podstawowki z wynikami maturzysty. Obecnosc USA w Afganistanie to zaledwie 3 lata, obecnosc w Iraku 1,5 r. Obecnosc Rosji w Czeczeni to 300 lat, z tego prawie 150 jako wladza panstwowa. >Poza liczbą zabitych i kwestią legalności (mam tu również > na myśli fakt że Czeczenia jest częscią Rosji) nie ma istotnych różnic miedzy > wojną w Czeczenii i w Iraku. Jest ogromna roznica. Irak dowiodl, ze moze byc samodzielnym suwerennym panstwem, bedacym w stanie zorganizowac wlasna admistracje, struktury regionalne oraz uporzadkowana (mimo wszystko) polityke. Czeczenia dowiodla czegos dokladnie przeciwnego, gdy Jelcin dal jej swobode i parktycznie bez mala pelna niezaleznosc. Tak naprawde to i dzis Putin chce im dac duza autonomie w ramach Rosji. Uwazam, ze gdyby im na rozwoju wlasnego panstwa zalezalo, to przyjeli by oferte,to na poczatek bardzo wiele, a od czegos trzeba zaczac. Kiedys mialam podobne do twoich poglady odnosnie Czeczeni. Moja praca zawodowa poniosla mnie kilka lat temu na Kaukaz i po doglebnym przyjrzeniu sie problem na miejscu, poglady odnosnie Czeczeni sporo zmienilam. Podano na tym forum link do art. prof. Walickiego,. Uwazam jego poglady za b. rozsadne i w duzym stopniu sie z nimi zgadzam. www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=opinie&name=24 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TRicky Re: nie jestem Atena IP: *.net.flashnet.pl 28.09.04, 22:43 Jeśli chodzi o Busha to jego lapsus z krucjatą zdaje się nie dotyczył wojny w Iraku ale wojny z terroryzmem. Ta wypowiedź miała miejsce krótko po 9/11 i Bush szybko się z niej wycofał. Zdaje się że europejskie pojecie krucjaty (zbrojnej walki zez złem) jest znacząco inne od tego jakie mają muzułmanie. Nie chcę bronic głupstw Busha ale czepianie sie słówek nie ma sensu bo to też on powiedział że USA nie walczą z Islamem i że Islam jest religią pokoju, również krótko po 9/11. Raczej należy spojrzeć na czyny a czyny nie świadczą o wojnie z Islamem jako całością i z muzułamanami jako wyznawcami okreśonej religii. Dość porównać sytuację amerykanów japońskiego pochodzenia w okresie II wojny z sytuacją amerykańskich muzułmanów w tej chwili by to stwierdzić. Nie porównuję 300 letniego bilansu polityki Rosji w Czeczeni z 1,5 roczną obecnością USA w Iraku ale tylko i wyłącznie metody tego państwa w zwalczaniu terroryzmu zastosowane w czasie pierwszej a szczególnie drugiej wojny czeczeńskiej i po jej zakończeniu. Nie ma tu znaczenia ocena tego czy Czeczenia dowiodła czy nie, że moze być samodzielnym państwem, bo nie jest on żadnym uzasadnieniem dla represyjnej polityki wobec całego narodu. Rosja nie dysponuje może tak nowoczesną armia jak USA ale ma wystarczająco rozwinięte środki by precyzyjniej zwalczać terrorystów/partyzantów. Zamiast tego prowadzi jednak politykę odpowiedzialności zbiorowej i walkę z Czeczenami jako narodem. Chodziło mi o to by pokazać że irytująco wybiórczy pacyfizm wielu państw i uczestników forum który jest de facto antyamerykanizmem. Art. prof Walickiego jest ciekawy ale więcej w nim na temat tego jak GW a w szczególności JAgielski opisuje wojnę w Czeczenii niż o samej wojnie w Czeczenii. Żeby stwierdzic że GW prowadzi swoją politykę w wielu sprawach nie trzeba być aż profesorem. Poza tym prof. Walicki pomija kilka istotnych spraw dla tego konfliktu jak np. liczby zabitych Czeczeńskich cywilów czy uchodźców, a które to liczby stanowią o rzeczywistych działaniach Rosji silniej niż deklaracje czy dobre intencje jej polityków. Jeśli rzeczywiście intencją Putina jest nadanie Czeczenii "dużej autonomii" to działa w sposób przeciwskuteczny i popełnia więcej błędów niż amerykańska administracja i wojsko w Iraku. Odpowiedz Link Zgłoś
meerkat1 EVUNIU, SIROTKO, Nie boj sie bushewilka!:-))) 27.09.04, 16:45 Moze mi powiesz, kochanie, ilu to zolnierzy ameryanskich stacjonuje w Meksyku, Wenezueli i Brazylii? Czy znane Ci jest pojecie <ZERO>? :-))) Maja juz Ameryki serdecznie dosc? A KTO im najlepiej placi za ich glowny towar eksportowy- ROPE? To czemu placa "kojotom" po $4,000 za przerzucenie ich do Ziemi Obiecanej lezacej na Polnoc od Rio Grande? Z wrodzonego masochizmu? ;-))) A jaki INNY kraj tolerowalby na swym terytorium miliony nielegalnych Latynosow z Meksykanami na czele? Niemcy, Francja, Polska, Rosja? :-))) Wszyscy nienawidza USA, i wszyscy sie tam rozpaczliwie pchaja, lacznie z niemieckimi lekarzami i naukowcami. Wytlumacz mi to, kotku!;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Re: EVUNIU, SIROTKO, Nie boj sie bushewilka!:-))) IP: *.pool.mediaWays.net 27.09.04, 23:21 wytlumaczenie jest bardzo proste i lezy jak na dloni. Pomysl wiec sam, daje ci 2 dni czasu. Jesli po uplywie tego terminu nic nie wymyslisz, wytlumacze ci. To chyba fair umowa? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alfred Swiat dla muzulmanow to Islam i nieislam. Tyle. IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 26.09.04, 18:50 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mefet Osiągnięcie iSSraela IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.04, 19:20 Przypominam. Tę wojnę popierało 83 % iSSraelczyków i 51 % ogłupiałych amerykanów. Reszta świata protestowała. Na razie nieskutecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: meerkat Reszta swiata sie nie liczy! :-)))))))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 19:42 Te 83 % iSSraelczyków i 51 % ogłupiałych amerykanów to w sumie co najmniej 90% wszystkich laureatow NAUKOWYCH NAGROD NOBLA!!! Inni tez probuja cos zdobyc. np. arabusy. "Na razie nieskutecznie." :-((( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mefet Przypomnij mi- IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.04, 21:00 - jakąś z nagród Nobla dla iSSraela. Za hutzpę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maruda Re: Przypomnij mi- IP: *.gdynia.mm.pl 26.09.04, 21:08 Gość portalu: mefet napisał(a): > - jakąś z nagród Nobla dla iSSraela. Za hutzpę? ************************* Meerkat ma sklerozę. Kilka razy podejmował już ten temat; jednak po sprawdzeniu okazaywało się, że Arabi maja więcej nagród Nobla, niz Izraelczycy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zenon Re: Przypomnij mi- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 10:15 Manipulujesz kolezko. Arabowie (nie Arabi!)vs. Izraelczycy? A moze Arabowie vs. Zydzi? A moze Izraelczycy vs. Syryjczycy, Irakijczycy, Jordanczycy....? I jak bedzie wtedy wygladac ta statystyka? Zenujace. A Gdynia to takie mile miasto! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Re: Przypomnij mi- IP: *.d.pppool.de 27.09.04, 12:03 To nie Maruda manipuluje. Raz juz problem arabskich Nobli tlumaczylam Meerkatowi, poniewaz uzywal tej co ty argumentacji, przytaczam rozmowe: Arabowie maja 1 Nobel!. A ZYDZI? :-)))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl Przeczytaj komentowany artykuł » Gość: meerkat 02.09.2004 22:39 odpowiedz na list Evuniu! Czytaj prosze uwaznie co napisalem. A pytalem o liste arabskich laureatow nagrod NAUKOWYCH Nobla (a nie poszczegolnych krajow!. np. SA, UAE, Egipt, itd.) Tak wiec odpowiednikiem byloby zestawienie ZYDOWSKICH laureatow NAUKOWYCH nagrod Nobla ani izraelskich!. Zestawienie zaiste humorystyczne! • Arabowie maja 2 Noble. A Izraelici - ZERO IP: *.arcor-ip.net Przeczytaj komentowany artykuł » Gość: Eva 03.09.2004 00:26 odpowiedz na list Hee, meschugge jestes? Jesli chodzi o arabskich laureatow, niezaleznie od kraju pochodzenia (urodzenia), ale mieszkajacych w arabskim/muzulmaskim kraju, to jest ich DWOCH. Jesli chodzi o egipskich laureatow to jest ich tez dwoch. 1988 Mahfus (literatura) i 1999 Zewail (chemia). Moze to nie duzo, ale 2 to nie zero. Jesli chodzi o zydowskich laureatow, niezaleznie od kraju pochodzenia (urodzenia) ale mieszkajacych w zydowskim/judaistycznym kraju, czyli Izraelu, to jest, z tego co wiem, ZERO! Jesli chodzi o izraelskich laureatow z Izraela, to jest ich, z tego co wiem, ZERO! Niesposob natomiast porownywac Zydow noblistow i Arabow(Muzulmanow)/noblistow rozsianych po swiecie. A to dlatego, ze Zydzi nie asymiluja sie, i nawet po 2000 lat mieszkania gdzie indziej, nawet jesli tylko jeden protoplasta byl 1999 lat temu Zydem, sami sie w pierwszym rzedzie okreslaja jako Zydzi. Arabowie/MUzulmanie natomiast, tam gdzie stanowili (stanowia) mniejszosc, asymiluja sie, wbrew obiegowym opiniom, najpozniej w 3-4 pokoleniu i potem nawet najstarszy w rodzie nie pamieta, ze praprapraprapra byl ponoc obrzezanym Muzulmaninem. To dawno i nieprawda, zwlaszcza gdy uplynelo np. 200-400 lat (vide chocby Hiszpania). Innymi slowy, moj baranku: Rozumujac po zydowsku, a idac za Darwinem - wszyscy laureaci Nobla sa tak naprawde malpami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TRicky Re: Przypomnij mi- IP: *.net.flashnet.pl 27.09.04, 14:14 Zdaje się że w argumencie z noblistami chodzi raczej o to który krąg cywilizacyjny, kulturowy czy jak go tam zwać generuje więcej odkryć naukowych a nie o zdolności przedstawicieli narodowości czy "ras". W tym sensie argumentacja o asymilacji "arabów noblistów" jest o tyle chybiona że jako zaasymilowani od pokoleń nie pamiętajacy swych korzeni de facto stają się częścią kraju, kultury który aktualnie zamieszkują, i nie reprezentuja swojej dawno zapomnianaj narodowości czy "rasy". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiktor Re: Przypomnij mi- IP: 5.5R* / 212.25.109.* 27.09.04, 15:06 zapomniales ze ARAFAT dostal noblia TEN SWIAT OCIPJAL Odpowiedz Link Zgłoś
meerkat1 MARUDA! PALA Z LOGIKI KOMPARATYSTYCZNEJ! 27.09.04, 16:35 ARAB to RASA! ZYD to RASA jesli wiec chcesz robic zestawienia statystyku z PGR-u w Jedwabnem, to zestawiaj z abami ZYDOW! A jesli chcesz porownywac z kims Izraelczykow, to juz musisz, zalosny patafianie, zestawiac ich z np. Saudyjczykami, Jordanczykami, Algierczykami, Tuenezyjczykami, Syryjczykami,Irakijczykami, Sudanczykami, itd. Kapujesz juz, czy mam ci to narysowac? Odpowiedz Link Zgłoś
meerkat1 DLUUGA lista arabskich naukowych Noblistow. :-)))) 27.09.04, 16:30 Panstwa, idioto, nie dostaja naukiowych nagrod Nobla. Dostaja ja tylko indywidualni uczeni. No wiec gdzie jest ta lista arabskich noblistow? Juz sie doczekac nie moge!:-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gross Re: Reszta swiata sie nie liczy! :-)))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 19:39 aleś walnął, koleś; jak będziesz starszy, to zrozumiesz tzw. uwarunkowania i dystrybycji Nagrody Nobla i realnych oiągnięć naukowych... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alfred To moze Ci to uswiadomi durniu, jakie znaczenie IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 26.09.04, 21:20 w swiecie ma 51 % Amerykanow i 83 % Izraelczykow. Kapisz? I co na to poradzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zenon Re: To moze Ci to uswiadomi durniu, jakie znaczen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 10:19 Nic nie poradzi i to go niebywale stresuje. Tez chcialby cos znaczyc ale jakos mu nie wyszlo. Stad syndrom "przylania duzemu". Chocby poprzez pyskowanie na neci. A ze efekt koncowy polega jedynie na koniecznosci uzycia sliniaka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: igor Alfred pracuje tylko na weekendy. Odpowiem wiec IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 27.09.04, 16:22 za niego bo pracujemy dla tej samej INP. Dobry komentarz panie Zenonie. Naprawde dobry. Czytajac forum z postami wqrwionego, totyle, vci, rachelki, i innych wyczuwa sie wscieklosc, ze nic nie moga zrobic. I faktycznie, nic nie moga zrobic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Guzik wiesz - poczatkowo, mimo milionowej IP: *.range81-156.btcentralplus.com 27.09.04, 07:00 manifestacji w Londynie, wiekszosc Brytow byla za; co ciekawsze to nastroje sie radykalizuja, poparcie dla wojny znow zaczyna wzrastac (koresponduje np. ze wzrostem poparcia dla UKIP) - terrorysci islamscy maja w tym udzial. Odpowiedz Link Zgłoś
biedronka24 Nie wiem czy to ciekawe 27.09.04, 11:08 mysle ze to bardzo, ale to bardzo do przewidzenia. Tylko pytanie czy chcemy tej wojny ktora naogol co iles lat u ludzi jednak wystepuje.. Pytanie czy nie stac nas wreszcie na cos wiecej. Czy musimy sie dac zawrocic znow do sredniowiecza? Odpowiedz Link Zgłoś
galaxy2099 Re: Osiągnięcie iSSraela 27.09.04, 08:45 A sami Irakijczycy tak bardzo pragneli bronic ojczyzny przed agresorem, ze dojscie do bagdadu trwalo ktocej niz Niemcom w 1938 dojscie do Pragi. Mefet islamisto wysadz sie w powietrze zabijac troche dzieci przy okazji. Wy tylko to potraficie. Gość portalu: mefet napisał(a): > Przypominam. Tę wojnę popierało 83 % iSSraelczyków i 51 % ogłupiałych > amerykanów. Reszta świata protestowała. Na razie nieskutecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
biedronka24 Najglubszym dzialaniem pod sloncem 27.09.04, 11:10 jest gdy ojciec da dziecku klapsa a potem sie tlumaczy czy mial racje. Tak czy siak terroryzm nie jest bynajmniej konsekwencja wojny w Iraku. Tego zaden mefet nam nie udowodni. Jest jednak konsekwencja pewnej slepoty i w tym w duzej mierze naszej. Za nia teraz placimy. Ale brak konsekwencji, wspolnego dzialania ale i wywazonego dzialania moze nas teraz wszystkich bardzo wiele kosztowac. Odpowiedz Link Zgłoś
biedronka24 Najglupszym oczywiscie 27.09.04, 11:11 przepraszam, popadam we wtorny analfabetyzm. Odpowiedz Link Zgłoś
biedronka24 Mowilam dawno nie robcie wojny religijnej!!!! 27.09.04, 10:46 Macie teraz hordy czubkow... Oni beda w to mieszac i dzieci. I zrobienie z tego regularnej wojny tylko sprawe zaostrzy. Trzeba sie wziasc za tych, ktorzy musza jasno odciac sie od takiej ´religii´. To oni musza powiedziec swiatu czego niewolno.. A o tym ze nie bedzie mialo znaczenia kto kim jest- mowilam jeszcze przed wojna w Iraku... Mowilam bo mieszkalam w krajach arabskich, w krajach islamskich... Liczy sie obcy.. obcy w klasie, obcy w okolicy, obcy w odcieniu skory, obcy w sposobie zawiazywania chustki i dialekcie... I juz- to wszystko.. O dzieciach nauczonych iz brutalnosc mozna stosowac wobec tych obcych tez mowilam... Zmadrzejcie troche do diaska- rozpuszczeni w bezpiecznej Europie demokraci ateisci.. Poszukajcie zrodel tego co jest wasza kultura... I nie dajcie sie zwiesc temperamentowi. Te wojne mozna wygrac tylko w jeden sposob. Po pierwsze odcieciem sie od zrodel ropy na bliskim wschodzie, po drugie pociagnieciem do odpowiedzialnosci ´autorytetow´ ktore od takiego dzialania nie slowami lecz czynem sie nie odcinaja... A nade wszystko zapomnijcie o krucjatach. Inaczej to ten dziki swiat sciagnie nas znow do poziomu sredniowiecza. Pozwoliliscie na istnienie wokol was panstw opartych na sredniowiecznych systemach, pracowaliscie na obrastanie tluszczem i bezmyslnoscia ich wladcow a teraz sie dziwicie? Znalezli sie madrale slepi przez tyle lat, ktorzy teraz po naglej pobudce do wojen religijnych nawoluja?! Kogo chcecie wspierac? Terrorystow?! Posluchajcie gorali. Na pustyni zyje lud prosty. Rozumiejacy proste zasady i szczere postepowanie. Poszukajcie Berberow. Zapytajcie ich o Islam i czy o to chodzi. Poszukajcie tych ludzi ktorzy by przetrwac musieli dzieli sie ta zywnoscia ktora mieli przez wiele dni, i pilnowac czystosci studni dla wszystkich. Zapytajcie ich czy lubia mordowac dzieci. Zapytajcie sie ich - czy nie maja odwagi przeciwstawic sie terrorystom. Jesli z nimi sie nie dogadacie, to w idiotycznej wojnie zginie wiecej ludzi niz ktokolwiek mogl wysnic w najgorszych koszmarach!!!! Ja na pewno nie bede patrzec spokojnie jak narazajac zycie moich dzieci banda idiotow powieksza szeregi nowych terrorystow- zbrodniarzy ktorych ze spoleczenstwa nalezy eliminowac bo stanowia nieuleczalna zaraze!!! Rozliczac nalezy tych, ktorzy do wojny naklaniaja po obu stronach. Zabawa w wojne drogie dzieci to cholernie glupia zabawa. Szybko cos zapomnieliscie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: igor biedronka. To zle mowilas. Oni nie moga sie odciac IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 27.09.04, 14:31 od tego co robia bo to jest niemozliwe w Islamie. Albo wierzysz, ze zabijanie nieislamcow jest swiete albo nie jestes muzulmaninem. Tyle - kapisz? To tak jak nie mozna byc Chrzescijaninem nie wierzac w Jezusa. Odpowiedz Link Zgłoś
biedronka24 taaa, Jak nie moga to wszystkich wybic?! 27.09.04, 16:23 szyitow, nieszyitow, odlamy afrykanskie- czlowieku - czy ty myslisz? Berberow tez wybijesz? Wszystko moga. Tak jak sa chrzescijanie ktorym do wiary potrzebne sa figurki i tacy, ktorzy ich nie potrzebuja... Istotne sa wazne sprawy takie- jak stosunek do zabojstwa czlowieka... Ja tylko tlumacze ze walka z religia daje jej sile czego wy gamonie nie rozumiecie. Dokladnie tak jak dala sile chrzescijanstwu. I na prawde pouczac mnie nie trzeba. Niebezpieczne strony Islamu poznalam i wczesniej i lepiej niz niektorzy tu krzykacze...Dawno temu i juz jako mala dziewczynka.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: @ Ktoś mądry napisał: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 10:49 http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=opinie&name=24 Polityka nieprzyjaznych gestów Stosunki polsko-rosyjskie z Czeczenią w tle Andrzej Walicki Autor jest historykiem idei, członkiem rzeczywistym PAN i emerytowanym profesorem Uniwersytetu Notre Dame w Indianie w USA Bronisław Łagowski określił reakcje mediów polskich na masakrę w Biesłanie mianem „antyrosyjskiego obłędu” („Oszołomienie”, „Przegląd”, 19.09.04). Artykuł w „Izwiestiach” pt. „Polska prasa kłamie” (pióra Jewgienija Szestakowa, patrz „Gazeta Wyborcza”, 08.09.04) świadczy, że tym razem nie wytrzymali nerwowo niektórzy publicyści rosyjscy, wyłamując się z taktyki świadomego ignorowania antyrosyjskich wypadów prasy polskiej. Opinie wyrażone w tym artykule nie były przesadne: trudno przecież zaprzeczyć, że wypowiedzi całej nielewicowej prasy polskiej cechowała wrogość do Rosji oraz „współczucie wobec czeczeńskich bojowników o wolność”. Autor mocno podkreślił, że nie przypisuje rusofobii całemu społeczeństwu polskiemu. Wsparł ten pogląd wyliczeniem faktów dowodzących, że wielu Polaków zareagowało na wydarzenia biesłańskie okazaniem spontanicznej sympatii i współczucia wobec ofiar zbrodni. Do faktów tych zaliczone zostały również kondolencje przekazane przez prezydenta Kwaśniewskiego „narodowi północnej Osetii”. W tym wypadku jednak chodziło być może o pośrednie zwrócenie uwagi na osobliwą niekonwencjonalność zachowania prezydenta III RP. Zgodnie z powszechnie przyjętym obyczajem międzynarodowym Kwaśniewski powinien był przesłać kondolencje swemu funkcjonalnemu odpowiednikowi, czyli prezydentowi Federacji Rosyjskiej. Można zasadnie przypuszczać, że przesłanie oficjalnych kondolencji „narodowi osetyjskiemu”, jako mimowolnej ofierze rosyjsko-czeczeńskiego konfliktu, było spełnieniem oczekiwań polskiej prawicy, cierpiącej nie od dziś na antyrosyjską i anty-Putinowską alergię (o czym pisałem w artykule „Rosja Putina a polityka polska”, „Przegląd”, 29.02.04). Przypuszczenie to zamienia w pewność lektura „Gazety Wyborczej”. Informuje ona (w numerze z 02.09), że „z całego świata napływają do Moskwy wyrazy solidarności i słowa potępienia dla działań terrorystów”, ale jednocześnie (w artykule W. Jagielskiego „Terror odrażający i normalny”) formułuje jednoznaczną dyrektywę dla Polaków: „Współczuć trzeba nie rosyjskiemu państwu, tylko tym, którym nie potrafi albo nie chce bezpieczeństwa zapewnić, jego własnym obywatelom”. Zachowanie prezydenta Rzeczypospolitej było, jak widać, całkowitym dostosowaniem się do tego właśnie postulatu. Uzasadnienie tego stanowiska, wyraźnie przeciwstawiającego nas naszym zachodnim sojusznikom, redukuje się do symplicystycznej tezy, iż Czeczeni walczą o własną tożsamość i nie mogą zgodzić się „być Rosjanami, którymi nigdy nie byli i nie są” (W. Jagielski w „GW”, z 02.09, to samo Michnik, tamże, 06.09). Rosja natomiast nie daje im żadnych szans, stosuje jedynie nagą przemoc; Putin, zdaniem Michnika, powinien wzorować się na Arielu Szaronie, który w konflikcie palestyńskim poszukuje rozwiązań innych niż siłowe („GW” 06.09). Logiczny jest więc wniosek, który wysnuł stąd redaktor „Tygodnika Powszechnego”, Jarosław Makowski, w artykule pod wymownym tytułem „Putinowi nie chodzi o wojnę z terroryzmem”: po tragedii biesłańskiej Moskwa powinna była „uderzyć się w piersi i zrewidować swą politykę wobec Czeczenii” (cyt. w „GW”, 14.09, s. 2). Powinna zatem zgodzić się na istotne ustępstwa wobec terrorystów. Czy istniała jednak możliwość negocjacji? Przywódca terrorystów, Szamil Basajew, zaoferował prezydentowi Rosji warunki następujące. Gdyby Putin wydał rozkaz wycofania wojsk, porywacze daliby przetrzymywanym zakładnikom pić, a kiedy wojska zaczęłyby wyjeżdżać – jeść. Po wycofaniu Rosjan uwolniono by dzieci poniżej dziesiątego roku życia, a po dymisji Putina wypuszczono by resztę zakładników. Strona czeczeńska zagwarantowałaby w zamian, że przez najbliższe 10-15 lat żaden z mieszkających w Rosji muzułmanów nie sięgnąłby po broń przeciwko Rosji (patrz „GW”, 18-19.09, s. 6). Szczegółowy komentarz do tej propozycji wydaje się zbyteczny. Ograniczę się więc do dwóch pytań retorycznych. Czy można wyobrazić sobie prezydenta jakiegokolwiek państwa, który zgodziłby się na takie warunki? Czy można wyobrazić sobie, że spełnienie takich warunków zaowocowałoby kilkunastoletnim spokojem na Kaukazie? Można dyskutować na temat różnych wariantów rosyjskiej polityki w Czeczenii (a także izraelskiej polityki w kwestii palestyńskiej lub amerykańskiej walki z terroryzmem), ale tylko szaleniec mógłby polegać na „słowie honoru” zbrodniczego przywódcy. Ocena polskiego votum separatum w sprawie czeczeńskiego terroryzmu wymaga przypomnienia kilku podstawowych faktów. Prawo międzynarodowe wyraźnie odróżnia instytucjonalne gwarancje tożsamości narodowej (które popiera) od separatyzmu (do którego bynajmniej nie zachęca). Federacja Rosyjska nie jest państwem zbudowanym na zasadach, które Czeczenom mogłyby grozić utratą własnej tożsamości. Etniczni Rosjanie stanowią w niej wprawdzie 85% ogółu ludności, ale mimo to federacja składa się z 89 podmiotów, z których 21 (w tym Czeczenia) ma status republik z własnymi konstytucjami i prezydentami. W momencie rozwiązania Związku Radzieckiego (dokonanego, o czym często zapominamy dzisiaj, z inicjatywy Rosji) rosyjski prezydent Borys Jelcyn zaproponował częściom składowym Federacji Rosyjskiej, aby brały w swe ręce „tyle suwerenności, ile tylko mogą udźwignąć”. Skorzystano z tego w sposób maksymalny. Tatarstan, Baszkorstan (Baszkiria), a nawet Jakucja i maleńka ugrofińska republika Komi są w ramach Rosji odrębnymi państewkami, dysponującymi bardzo dużym zakresem suwerenności wewnętrznej. Wymagają od swych mieszkańców podwójnego obywatelstwa (ogólnorosyjskiego i lokalnego), uzależniając od tego korzystanie z praw politycznych; prowadzą politykę uprzywilejowania elit narodowych kosztem etnicznych Rosjan (choć ci ostatni stanowią niekiedy większość ludności); dysponują całkowitą kontrolą nad własnymi bogactwami naturalnymi, łącznie z prawem do prowadzenia handlu międzynarodowego; lokalne prawa miały do niedawna pierwszeństwo przed prawami federalnymi, co prowadziło do ustawicznej „wojny praw” (sprzeczności między prawami federalnymi a republikańskimi usuwać zaczęto dopiero za kadencji Putina). Kultury narodowe liczyć mogą nie tylko na swobodę rozwoju, lecz również na wsparcie z budżetu federalnego; w wypadku tzw. narodów małoliczebnych podtrzymuje ono istnienie zamierających dialektów, rzemiosł i sztuki ludowej, a nawet praktyk znachorskich, czyli „ludowej medycyny”. O poziomie zaspokojenia tych potrzeb decydują oczywiście realne możliwości, faktem jest jednak, że konstytucja rosyjska oraz traktat federalny z 1992 r. nie były pisane na użytek unifikatorów i centralistów. Wydawało się, że nic nie stało na przeszkodzie, aby Czeczenia miała dziś taki sam status jak Tatarstan – bardzo ceniący sobie zarówno wewnętrzną samorządność, jak i brak granic, politycznych i celnych, umożliwiający Tatarom prowadzenie ożywionej działalności gospodarczej w Moskwie. W maju 1992 r. wojska rosyjskie wycofały się z Czeczenii, oddając ją, w postaci samodzielnej republiki, w ręce samych Czeczenów. Prezydent Czeczenii, były radziecki generał Dżochar Dudajew, odmówił jednak podpisania traktatu federalnego, żądając całkowitej niepodległości na wzór Gruzji (w odróżnieniu od Czeczenii Gruzja jako jedna z „republik związkowych” mogła powołać się na forma Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: igor zbyt duzo Polakow to chorzy politycznie geniusze. IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 27.09.04, 15:35 To juz bylo dyskutowane na tym forum. Skad sie bierze tyle antamerykanskosci i antyrosyjskosci. Za to pelno islamofilow, frankofilow a nawet germanofilow. Czy to nie jest objaw obledu historycznego? Plakaliscie za NATO a teraz 70 procent przeciw USA. Popieracie terrorystow w Czeczeni, co automatycznie odbiera szanse na dobre uklady z Rosja a przeciez Polacy powinni myslec o gospodarce kraju i rosyjskich surowcach. Takie mam wrazenie, jakby Polakow (zbyt wielu) opanowala wscieklizna demokracji a nie rozsadek demokracji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Mentalne KOMUCHY opanowala wscieklizna, ze NIE IP: *.range81-156.btcentralplus.com 27.09.04, 17:07 RADZA sobie w demokracji... I stad owe obsesje roznych self-fuckers. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: @ CD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 10:56 Prezydent Czeczenii, były radziecki generał Dżochar Dudajew, odmówił jednak podpisania traktatu federalnego, żądając całkowitej niepodległości na wzór Gruzji (w odróżnieniu od Czeczenii Gruzja jako jedna z „republik związkowych” mogła powołać się na formalne „prawo do oddzielenia się” zawarte w konstytucji radzieckiej). Ponadto Dudajew pozwolił sobie na pewne prowokacje, które w kontekście wojen na Zakaukaziu wydawały się Rosji igraniem z ogniem. Jak trafnie zauważa sympatyzujący z Czeczenami W. Jagielski, w wejściu na drogę rozsądnych kompromisów przeszkadzały Dudajewowi „cechująca kaukaskich górali niepohamowana duma” oraz „brak doświadczenia i rozeznania w meandrach polityki” („Bałkany Rosji”, „GW”, 11-12.09); Jelcyn zaś, w obliczu konfliktu z Dumą, nie mógł pozwolić sobie na niepopularne ustępstwa (których pierwszym krytykiem stałby się wpływowy przewodniczący Dumy, czeczeński polityk Rusłan Chasbułatow). Tak czy inaczej w grudniu 1994 r. wybuchła pierwsza wojna czeczeńska. Od samego początku, niestety, towarzyszyły jej czeczeńskie akty terroryzmu, które przeniosły ją poza terytorium republiki. W czerwcu 1995 r. oddział Szamila Basajewa napadł na szpital w Budionnowsku, biorąc ponad tysiąc zakładników. W styczniu następnego roku inny oddział czeczeński napadł na szpital w dagestańskim Kizlarze. W obu wypadkach udało się jednak uniknąć masakry. W końcu sierpnia 1996 r. gen. Aleksander Lebiedź i szef sztabu czeczeńskiego, Asłan Maschadow, podpisali porozumienie pokojowe. Rosjanie przyjęli faktycznie wszystkie żądania strony czeczeńskiej i powtórnie wycofali z Czeczenii swoje wojska. Maschadow zaś wybrany został na prezydenta republiki. Dalszy rozwój wydarzeń poszedł jednak w kierunku, którego ani Lebiedź, ani Jelcyn nie mogli przewidzieć. W latach 1997-1998 wprowadzono w Czeczenii szarijat i republikę islamską, co równało się całkowitemu odrzuceniu konstytucji federalnej. Wyobraźmy sobie, jak zareagowałaby Unia Europejska na wprowadzenie republiki islamskiej w Kosowie! Rosjanie jednak, śmiertelnie zmęczeni wojną, powstrzymali się od interweniowania. Wciąż liczyli na Maschadowa, stracił on jednak wszelką kontrolę nad sytuacją. Stanął w obliczu opozycji własnych oficerów, uważających, że władza nad ludnością i bogactwami Czeczenii należy się zasłużonym kombatantom, a nie faworyzowanej przez prezydenta arystokracji klanowej. Musiał im ustąpić. Czeczenia przekształciła się w ogromne targowisko niewolników, na którym sprzedawano również rosyjskie dzieci, w potężny ośrodek handlu narkotykami oraz w wylęgarnię pomysłów, jak zdobyć władzę nad całym Kaukazem i ciągnąć zyski z kaukaskiej ropy. Ciekawym aspektem tego rozwoju wydarzeń było importowanie do Czeczenii najbardziej radykalnej odmiany wojującego islamu – jordańskiego wahabizmu. Był to nurt zupełnie obcy tradycjom czeczeńskiego sufizmu, reprezentującego najbardziej łagodną, kontemplacyjno-mistyczną wersję mahometanizmu. Zaszczepiając w Czeczenii wahabizm, ekstremiści czeczeńscy kierowali się dążeniem do przekształcenia własnego kraju w przyczółek agresywnego fundamentalizmu muzułmańskiego, mającego utworzyć w niedalekiej przyszłości „kalifat kaukaski” i całkowicie zniszczyć rosyjskiego wroga. Wraz z importem idei nastąpił import wyznających je ludzi. Komendę nad oddziałami czeczeńskimi obejmować zaczęli fundamentaliści arabscy. Jednym z nich był jordański wahabita, emir Chattab – osobiście powiązany z bin Ladenem, który powierzył mu zadanie „zniszczenia Rosji”. Założył on w jednym z uzdrowisk kaukaskich szkołę terrorystów, w której nauka zawsze kończyła się „egzaminem praktycznym”, czyli efektywnym aktem terroru. W sierpniu 1999 r. Szamil Basajew, przy aktywnym współudziale Chattaba, zorganizował zbrojną wyprawę na Dagestan, z zamiarem wzniecenia tam muzułmańskiego powstania, utworzenia państwa ogólnokaukaskiego, a następnie marszu na Moskwę. Nadzieje te spaliły na panewce, ludność Dagestanu okazała się niepodatna na idee ekstremistów. Wywołało to oczywiście wściekłość basajewowców; dali jej wyraz, organizując w następnym miesiącu wysadzanie domów mieszkalnych w Moskwie, w wyniku czego zginęło kilkaset niewinnych osób. W Polsce, niestety, próbowano bronić reputacji czeczeńskich „bojowników”, sugerując, że było to w istocie dziełem Putinowskich służb specjalnych, niewahających się używać najpotworniejszych nawet środków w celu zdyskredytowania sprawy czeczeńskiej (patrz K. Kurczab-Redlich w „GW”, 26.01.02). Wszystkie przytoczone wyżej informacje o Chattabie znaleźć można w artykule W. Jagielskiego „Koczownicy świętej wojny”, opublikowanym w roku 2002 na łamach „Gazety Wyborczej” (4-5.05.02). Dziwi więc fakt, że publicyści tejże „Gazety”, łącznie z jej redaktorem naczelnym, traktują dziś udział arabskich terrorystów w wojnie czeczeńskiej jako wymysł Putinowskiej propagandy. Dziwi też przytoczenie bez komentarza oświadczenia Basajewa, iż nie zna Osamy bin Ladena i nie ma z nim żadnych związków (patrz „GW”, 18-19.09, s. 6). Basajew nie musiał być w osobistym kontakcie z bin Ladenem; wystarczy, że ściśle współpracował z jego bezpośrednim wysłannikiem, Chattabem. Chattab zginął w Czeczenii z ręki Rosjan. W odwecie za jego śmierć ekstremiści czeczeńscy napadli w Kaspijsku na orkiestrę wojskową, otoczoną dziećmi i weteranami wojny, przechodzącą przez miasto w ramach obchodów „dnia zwycięstwa” w wojnie z hitlerowskim faszyzmem. Zginęło 41 osób, w tym siedemnaścioro dzieci. Prezydent Bush zareagował na to wyrazami solidarności z Rosją (patrz „New York Times”, 10.05.02, s. 1). „Gazeta Wyborcza” natomiast opublikowała z tej okazji wymieniony wyżej artykuł Jagielskiego („Koczownicy świętej wojny”), opatrzony wizerunkiem Chattaba i wyrażający wielki, graniczący z podziwem, szacunek dla jego działalności. Ludzie typu Chattaba byli bowiem bohaterskimi idealistami, marzyli „o czymś czystym, sprawiedliwym, czymś, co mogło stać się zaczątkiem odrodzenia w ich własnych ojczyznach” („GW”, 4- 5.05.02).Przytaczam tę opinię bez jakichkolwiek zarzutów pod adresem agielskiego. Jest on utalentowanym autorem, osobiście znającym przywódców czeczeńskich i mającym pełne prawo do własnego zdania na ich temat. Czym innym jest jednak decyzja „Gazety”, która zareagowała na tragedię w Kaspijsku nie artykułem o bezmyślnym okrucieństwie terroryzmu, lecz artykułem o szlachetnych intencjach bohaterskiego terrorysty. Nie drukowano takich artykułów w związku z terroryzmem palestyńskim, mimo że wśród bojowników Hamasu także nie brak bohaterskich idealistów. Zastosowano więc podwójne standardy, grając na antyrosyjskich emocjach w podświadomości polskich czytelników. Uznano za oczywiste, że żądanie Rosjan, aby wspólnota międzynarodowa dała im „przyzwolenie na prowadzenie w Czeczenii takiej samej wojny, jaką przy aprobacie świata USA rozpoczęły w Afganistanie” (patrz cyt. artykuł Jagielskiego, s. 11), uważać należy za absurdalne i śmieszne. Nie wzięto pod uwagę, że dla czytelników wolnych od antyrosyjskiego bakcyla nie było w tym nic oczywistego – ani logicznie, ani moralnie i politycznie. Dalszy ciąg wydarzeń przybliża nas do sytuacji obecnej. Napaść Basajewa i Chattaba na Dagestan, a następnie wybuchy w dzielnicach mieszkalnych Moskwy skłoniły Putina do rozpoczęcia działań wojennych. 1 października 1999 r. wojska rosyjskie znowu wkroczyły na teren Czeczenii. Zajęcie terytorium republiki nie było problemem, większość ludności czeczeńskiej (można spierać się o to, jak znaczna, ale z pewnością większość) dystansowała się bowiem od idei ekstremistów. Pokonanie oddz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: @ CD 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 11:01 1 października 1999 r. wojska rosyjskie znowu wkroczyły na teren Czeczenii. Zajęcie terytorium republiki nie było problemem, większość ludności czeczeńskiej (można spierać się o to, jak znaczna, ale z pewnością większość) dystansowała się bowiem od idei ekstremistów. Pokonanie oddziałów ukrywających się w górach okazało się jednak zadaniem niewykonalnym, a propozycje kompromisu – łącznie z obietnicą przekazania Czeczenii wyłącznej własności zasobów naftowych na jej terytorium – nie podważyły determinacji zwolenników bezwarunkowej niepodległości. Właściwie trudno się temu dziwić: całkowita autonomia w ramach Federacji Rosyjskiej jest czymś, co można było mieć od samego początku, a skoro tak, to akceptacja tej formuły dzisiaj byłaby przekreśleniem sensu dziesięciu lat walki. Wydarzenia z sierpnia i września br. (atak na dwa rosyjskie samoloty, tragedia w Biesłanie) dowodzą, że wybrano w tej sytuacji tworzenie faktów uniemożliwiających wszelkie kompromisy. Nie lepsza jest jednak sytuacja Rosjan, którzy nie mogą pozwolić sobie na kapitulację. Jest przecież rzeczą boleśnie jasną, że bezwarunkowa niepodległość Czeczenii oznaczałaby dziś wydanie tego kraju na pastwę brutalnych awanturników, destabilizację całego Kaukazu oraz „wojnę wszystkich ze wszystkimi”. Wystarczy spojrzeć na wybuchową sytuację w Gruzji. Rozumie to dobrze wspólnota międzynarodowa i dlatego wspiera Putina, a nie czeczeńskich szowinistów. Nie jest to wcale sprzeczne z popieraniem idei niezawisłego śledztwa, które wyjaśniłoby niektóre okoliczności tragedii biesłańskiej, w tym zaniedbania rosyjskich służb specjalnych. Analogiczne śledztwo toczy się przecież w USA w związku z wydarzeniami z 11 września 2001 r. Zastosowane miary byłyby więc jednakowe, a to przecież jest najważniejsze. Drastycznym przykładem rozpowszechnionego w polskich mediach stosunku do Rosji jest artykuł Marcina Wojciechowskiego pt. „Nurpaszi kury by nie zabił”, opublikowany 17.09 w „Gazecie Wyborczej”. Okazuje się, że niejaki Nurpaszi – jedyny terrorysta ze szkoły w Biesłanie, który przeżył i znajduje się w rosyjskim areszcie – jest terrorystą „dobrym”, który nie zabiłby nawet kury i który głęboko boleje nad tym, że zmuszony został do walki z Rosjanami. Nie interesuje mnie, ile jest w tym prawdy, zakładam, że różne dziwa możliwe są na świecie. W danym kontekście interesuje mnie tylko kwestia: czy możliwe byłoby opublikowanie analogicznego artykułu (zajmującego, dodajmy, całą kolumnę w wielkonakładowej gazecie codziennej), gdyby sprawa dotyczyła szkoły amerykańskiej lub izraelskiej? Jest rzeczą jasną ponad wszelką wątpliwość, że byłoby to nie do pomyślenia. Nasuwa to niestety myśl, że Rosja traktowana bywa w Polsce jak parias między narodami, niemogący liczyć na taki sam szacunek dla swej godności, jakim cieszą się silniejsi lub bardziej wpływowi członkowie społeczności międzynarodowej. Gdyby tak było, byłby to gruby błąd polityczny i moralny, wpisujący się w całą serię podobnych gestów wobec Rosji. Do najważniejszych spośród nich (o wiele ważniejszych niż polskie reakcje na Biesłan, ale wypływających z tego samego źródła) zaliczyłbym następujące: Wałęsowską odmowę przyjazdu na moskiewską defiladę z okazji 50. rocznicy zakończenia wojny; uznanie obecności Oleksego na tej uroczystości za akt „narodowej zdrady”; odrzucenie rosyjskich propozycji, aby zbrodnię katyńską uznać za część zbrodni stalinowskiego totalitaryzmu, o których pamięć mogłaby łączyć (a nie dzielić) Polaków z Rosjanami; kontrpropozycję w tej sprawie, polegającą na wystawianiu Rosjanom (i tylko im! – bo już nie np. Ukraińcom czy Białorusinom) polskiego rachunku krzywd oraz przypominaniu o nim przy wszelkiej możliwej okazji; przede wszystkim zaś ostentacyjną, pogardliwą odmowę dostrzeżenia i wzięcia pod uwagę moralnego elementu Gorbaczowowskiej pierestrojki oraz moralnego składnika decyzji o demontażu systemu. Było to równoznaczne odmowie przyznania Rosjanom tego, na co mieli prawo liczyć: zachowania twarzy przy wycofywaniu się z socjalistycznego eksperymentu oraz przyjęcia do równoprawnej rodziny „cywilizowanych narodów Europy”. Wszystkie te moralne błędy, popełnione przez nas wobec Rosji, mają wspólny mianownik: brak zrozumienia wynikający z etnocentrycznego niedostatku wielkoduszności. Tak się złożyło, że pracowałem przez całe życie nad intelektualną historią Rosji. Już w czasie studiów (w okresie stalinowskim) wyraźnie odróżniałem komunistyczny totalitaryzm od narodowej kultury rosyjskiej. W momencie pojawienia się pierwszych oznak „odwilży” – było to równo 50 lat temu! – podjąłem decyzję dążenia w swej pracy do duchowego zbliżenia polsko- rosyjskiego. Przeświadczony byłem, że ustrój totalitarny załamie się kiedyś, co umożliwi Polakom i Rosjanom głębsze zrozumienie wspólnie przeżytej historii, wyzwolenie się od gruzu przeszłości oraz wspólne wkraczanie w samowiedną dojrzałość. Po 50 latach muszę stwierdzić ze smutkiem, że droga do tego celu jest jeszcze bardzo długa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Re: CD IP: *.d.pppool.de 27.09.04, 14:12 Serdeczne podziekowania za ten naprawde swietny artykul. Bardzo sie ciesze, ze mialam okazje go przeczytac, gdyby nie Twoja decyzja wstawienia go na to forum, umknalby mojej uwadze. Moje poglady odnosnie konfliktu czeczenskiego pokrywaja sie z tymi prof. Walickiego. Ciesze sie, ze on jako ekspert od tych spraw zaprezentowal bardzo rzetelna analize popularno-naukowa, praktycznie publicystyczna, czyli opatrzyl wywod stoswnymi datami, faktami i nazwiskami, ktore wszak normalnemu zjadaczowi chleba uciekaja z pamieci.Takie artykuly powinno sie dawac polskim politykom 1x dziennie do czytania. No tak, ale wtedy mogliby sie zniechecic do studiowania GW.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: igor Dziwne? wqrwiony nie oplul jeszcze zakladnikow za IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 27.09.04, 16:18 antyislamska propagande. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PP Re: "New York Times" zamieszcza opowieść uwolnion IP: 207.7.200.* 27.09.04, 16:25 A czytales juz dzisiaj narodnyje wiesci z harecu? Ilu Palestynczykow zalatwili twoi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: igor PP czekamy na odpowiedz. Masz dobre dojscia do IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 27.09.04, 17:04 info. Tylko, zgodnie z BBC na jednego zabitego Zyda od 1947 r. przypada 130 zabitych Arabow, w wojnach przeciw panstwu Izrael i w dwoch intifadach. Moze czas aby 'palestynczycy' zmienili taktyke. Zamiast na pasku Iranu i islamistow, wypieprzyc Arafata i dogadac sie z Zydami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: meerkat IGOR!!! POMINALES ISTOTNY FAKT!!!!! :-)))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 19:19 To mianowicie, ze Yaser( czy lepiej: jasyr, w jakim trzyma rodakow)) Arafat to LAUREAT POKOJOWEJ NAGRODY NOBLA! Wyobraz sobie, ze ani Doktor Ewa, ani nasz etatowy <maruda> nie wymienili go wsrod laureatow, kiedy podkreslali dokonania arabusow! Ciekawe, DLACZEGO? ;-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: meerkat Z OSTATNIEJ CHWILI- CHCE BYC PIERWSZY! :-))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 19:27 Amerykanski Osrodek Sejsmologiczny ustalil przed kilkoma zaledwie minutami, ze za fakt, iz Mt.St.Helens grozi ponownie wybuchem odpowiedzialny jest prez.BUSH! Bowiem fakt, ze nie jest on ZIELONYM prezydentem, jakim bylby niewatpliwie John Kerry spowodowal ocieplenie srodowiska naturalnego i wulkan sie po prostu PRZEGRZAL!!! (Za rzadow Clintona grzal sie tylko SAM prezydent!) :-))) Juz w godzinach rannych ustalono, ze Bush jest rowniez winny temu, ze w biezacym sezonie Floryde nwiedzily az TRZY grozne huragany, a czwarty sie szykuje. Nie podpisal bowiem Protokolu z Kyoto uzasadniajac to nieudolna wywmowka ze ratyfikowania go odmowily rowniez ROSJA, CHINY i( gospodarz) JAPONIA! Tak tak, kiepskiej tanecznicy przeszkadza rabek u spodnicy! :-((( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Re: IGOR!!! POMINALES ISTOTNY FAKT!!!!! :-)))) IP: *.d.pppool.de 27.09.04, 22:36 oj baranku, 3x ci tlumaczylam, ze rozmawiamy tylko o naukowych Noblach. przeciez jak wiesz pokojowego otrzymali rowniez Zydzi. Czyli oba sie znosza nawzajem. To chyba proste i na tyle powinienes znac matematyke, doktorze. Czemu tobie trzeba wszystko po pare razy powtarzac? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gerard Bo dzielil z Zydem IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 27.09.04, 23:02 Odpowiedz Link Zgłoś