enter2016
27.07.16, 14:48
Znów zadziwiająca zbieżność faktów.
Na forach prorosyjscy użytkownicy od miesięcy przekonują o lepszym wyborze Trumpa na prezydenta USA. Kulminacja agitacji pewnie jeszcze przed nami ale ostatnio głośno przekonywali o aferze wśród zwolenników Clinton.
A teraz dowiadujemy się, że za atakiem hakerskim na ośrodek Clinton stoi Rosja.
Cała analiza znajduje się pod poniższym linkiem
Nie wiadomo, jaką dokładnie drogą wykradzione informacje ze sztabu Clinton, w tym maile, w których bardzo niepochlebnie wyrażano się m.in. o Berniem Sandersie, dotarły do WikiLeaks, NYT zauważa jednak, że ślad na serwerach portalu prowadzi do kogoś, kto używa pseudonimu Guccifer 2.0. Amerykańskie służby uważają, że jest to jeden z agentów GRU.
Całość wpisuje się dobrze w klimat opisany w artykule:
Ilość powiązań Donalda Trumpa z Rosją jest gigantyczna. Wypowiedzi, decyzje biznesowe i personalne podejmowane przez kandydata na prezydenta Stanów Zjednoczonych nie pozostawiają wątpliwości ? jego wybór zagraża politycznym, militarnym, a nawet energetycznym interesom Polski.
oraz:
Ostatnie włamanie hakerów i kradzież prawie 20 tys. wiadomości poczty elektronicznej z krajowego komitetu Partii Demokratycznej pokazują wagę cyberbezpieczeństwa w dzisiejszym świecie oraz stanowi niespotykaną ingerencję obcego państwa ? Rosji w wewnętrzne sprawy Stanów Zjednoczonych i nie powinna pozostać bez odpowiedzi.